Nie wszyscy obchodzą Boże Narodzenie tak jak w Polsce. Sposób świętowania zależy od kultury i czasu.

Jednym z podstawowych zadań Kościoła jest uświęcanie. Wypływa ono ze świętej i organicznie ukształtowanej natury społeczności kapłańskiej, która aktualizuje się przez sakramenty i przez cnoty. To zadanie uświęcania wypełnia Kościół szczególnie przez świętą liturgię. Jest ona bowiem sprawowaniem kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa i w niej, poprzez znaki widzialne, ukazuje się i w sposób właściwy każdemu dokonuje się uświęcenie ludzi.

Najważniejsze: uświęcać

Wypełnianie tego wzniosłego zadania uświęcenia dokonuje się w konkretnym okresie historii, w konkretnym miejscu i w konkretnej kulturze. Jest ono nieustannym wezwaniem do ponownego wcielania Chrystusa, na wzór ekonomii zbawienia. Wcielenie Jezusa, które dokonało się ponad dwa tysiące lat temu w konkretnym momencie historii, w konkretnym mieście, wśród konkretnych ludzi, mówi o najbardziej ludzkim sposobie obecności Boga w świecie. To wcielenie jest zarówno fundamentem, jak i najbardziej klasycznym przykładem inkulturacji. Jezus Chrystus został bowiem posłany na świat jako prawdziwy pośrednik między Bogiem a ludźmi. A ponieważ jest Bogiem, „zamieszkuje w Nim cała pełność bóstwa cieleśnie”. Według ludzkiej natury Jezus Chrystus jest, jako nowy Adam, ustanowiony głową odnowionej ludzkości, „pełen łaski i prawdy” (J 1,14). Dlatego też soborowy dekret misyjny stwierdza, iż „Syn Boży przyszedł drogą prawdziwego Wcielenia, aby uczynić ludzi uczestnikami boskiej natury; będąc bogaty, stał się dla nas ubogi, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (DM 3). Jezus Chrystus przyjął ludzką naturę, nie przestając być Bogiem. Święty Jan Ewangelista stwierdza, iż „słowo stało się ciałem” (J 1,14), wskazując tym samym, iż Słowo (Syn Boży) stało się człowiekiem, nie przestając być Bogiem. Nie zachodzi tu zatem żadna przemiana Boga w człowieka. Podobnie i człowieczeństwo Jezusa nie jest częściowe.

Dialog Boga i człowieka

Wcielenie łączy się ściśle z historią zbawienia. Została ona zapoczątkowana przez Boga, a osiągnęła kulminację właśnie we Wcieleniu. W dokumentach Soboru Watykańskiego II podkreślano wielokrotnie, iż przez swoje człowieczeństwo Syn Boży „zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu” (KDK 22). Ten dialog Boga i człowieka powinien trwać w bogatej różnorodności kulturowej, w różnorodnych ludzkich doświadczeniach. Kulturowe związki Słowa Bożego z jednym, konkretnym narodem, rasą czy kulturą nie muszą i nie powinny hamować nowych kulturowych powiązań. Wcielenie Jezusa staje się tutaj wzorem dla Kościoła. Bóg bowiem, objawiając się ludowi wybranemu aż do pełnego okazania się w Synu Wcielonym, przemawiał stosownie do stanu kultury właściwego różnym epokom. Podobnie i Kościół, posłany do wszystkich ludów jakiegokolwiek czasu i miejsca, „nie wiąże się w sposób wyłączny i nierozdzielny z żadną rasą czy narodem, z żadnym partykularnym układem obyczajów, żadnym dawnym czy nowym zwyczajem. Wierny własnej tradycji i zarazem świadomy swej uniwersalnej misji, potrafi nawiązać łączność z różnymi formami kultury, przez co bogacą się zarówno sam Kościół, jak i różne kultury” (KDK 58). To otwarcie Słowa ku przyszłości i nowym kulturom obecne było w Piśmie Świętym, kiedy mówiło ono m.in. o stworzeniu człowieka na „obraz i podobieństwo” Boże (Rdz 1,27-28), czy nieco dalej zapewniając błogosławieństwo przez Abrahama i jego potomków „wszystkim ludom ziemi” (Rdz 12,3; 18,18). Dlatego Sobór Watykański II przekonywał wiernych chrześcijan, iż Kościół powinien „wrosnąć w te wszystkie społeczności w taki sam sposób, w jaki Chrystus włączył się przez swoje Wcielenie w pewne społeczne i kulturalne warunki ludzi, wśród których przebywał” (DM 10).

Dialog Kościoła i kultury

Na Wcielenie jako podstawę teologiczną inkulturacji wskazywał wielokrotnie także Jan Paweł II, mówiąc w adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Africa”, iż ta tajemnica, która dokonała się w historii, w ściśle określonym czasie i przestrzeni, w środowisku konkretnego narodu posiadającego własną kulturę, ukazuje, co Bóg „zamierza uczynić dla całego rodzaju ludzkiego” (EAfr 61). Chrystus bowiem „ustanowił swój Kościół święty, tę wspólnotę wiary, nadziei i miłości tu na tej ziemi, jako widzialny organizm, nieustannie go też przy życiu utrzymuje, prawdę i łaskę rozlewając przez niego na wszystkich” (KK 8). To podkreślenie wskazuje na dynamizm Kościoła i jednocześnie potrzebę jego przemiany.

Z historii liturgii oraz zasad inkulturacji wynika, iż Bóg przedkłada znaczenie nad formę: „Miłości [znaczenie] pragnę, nie krwawej ofiary [forma]”

(Oz 6,6). Bóg bowiem nade wszystko ceni nasze intencje, to co one znaczą. Podobnie Chrystus nie uznaje faryzejskiego formalizmu (por. Mt 23,13-39), podkreśla, że „to szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). Nie jest ważne dla Boga, w jakiej formie kulturowej wyrażamy owo znaczenie. Dlatego pierwszeństwo należy przyznać symbolom lokalnym, co stanowi normę w inkulturacji liturgii, a nie wyjątek. Miejscowe symbole lepiej wyrażają pragnienia i najgłębsze uczucia ludzi niż symbole importowane.

 

Szopka bożonarodzeniowa

Szopka bożonarodzeniowa, Fot. prof. J. Różański

Sobór Watykański II otacza szacunkiem kultury różnych narodów, dlatego też numer 37 „Konstytucji o liturgii świętej” można odczytać w świetle nie tylko poszanowania tych wartości, ale ich włączenia do liturgii Kościoła, „o ile to odpowiada zasadom prawdziwego i autentycznego ducha liturgii” (KL 37). Ta inkulturacja nie będzie unicestwieniem jedności substancjalnej obrządku rzymskiego, gdyż „zachowując istotną jedność obrządku rzymskiego, należy dopuścić uprawnione różnice i dostosowanie do rozmaitych ugrupowań, regionów i narodów, zwłaszcza na misjach, jak również w razie przeglądu i poprawiania ksiąg liturgicznych. Zasadę tę należy brać pod uwagę przy układaniu obrzędów i rubryk” (KL 38).

W stronę odnowy

Konstytucja nie podaje szczegółów, co należy zaakcentować w tejże odnowie, ale zwraca uwagę, iż poszukiwań i odnowy wymagają przede wszystkim same obrzędy, „ponieważ z biegiem wieków do obrzędów sakramentów i sakramentaliów przedostały się elementy, które w naszych czasach nie dość jasno wyrażają ich naturę i cel, i ponieważ nadto niejedno w nich należy dostosować do potrzeb naszych czasów” (KL 62), dlatego domagają się one „krytycznego rozpatrzenia”. Nieco wcześniej konstytucja wspominała o tym, iż w „różnych miejscach i okolicznościach nagli potrzeba głębszego dostosowania liturgii” (KL 40), to zaś łączy się z przyjęciem do niej elementów kulturowych różnych narodów.

Wejść w duchowość afrykańską

Chrześcijaństwo przynoszone początkowo z Europy do Afryki miało typowo europejską szatę, z europejską pobożnością i szkołami duchowości. Z czasem jednak miejscowe chrześcijaństwo nabierało coraz bardziej cech miejscowych, charakterystycznych dla afrykańskiego przeżywania świata. Tradycyjna religia afrykańska uczyła, że nie jest ona kontemplacją czy poszukiwaniem rzeczy boskich. Nie jest też ascezą. Jest sposobem na to, by zapewnić człowiekowi życie i pozwolić to życie zrozumieć. Charakterystyczną cechą tradycyjnych religii afrykańskich jest ich spontaniczność; brak w nich skostnienia czy rytualizmu. W praktyce najbardziej widoczny był zawsze wspólnotowy kult przodków. Podobnie też i modlitwa miała wymiar przede wszystkim wspólnotowy.

Cechą charakterystyczną modlitwy afrykańskiej jest jej powiązanie z historią, z wydarzeniami w życiu wspólnoty lub też życiu indywidualnym.

Ponadto ciekawym zjawiskiem w modlitwie afrykańskiej jest wyraźna tendencja nie tyle do wznoszenia się człowieka do Boga, duchów czy przodków, ile ich zstępowanie do człowieka.

Muzyka w liturgii

Bardzo ważny, a właściwie najważniejszy w muzyce afrykańskiej jest rytm i taniec. Wszystko, co Afrykanina spotyka w życiu, może być przeżywane zgodnie z rytmem nadanym stworzeniu przez Boga. Taka jest rola tańca. Dlatego jest taniec radosny, jest taniec pogrzebowy, wyrażający ból, jest taniec wyrażający miłość oraz taniec wyrażający gniew i nienawiść, jak choćby taniec wojenny, jest taniec sprzyjający wypoczynkowi, jest taniec przy wspólnej pracy, na przykład w polu, i wreszcie taniec jako modlitwa. Każdy z nich ma swój rytm i harmonię, każdy jest związany z życiem.

Świętość

Droga do świętości wiedzie przez naśladowanie Jezusa w konkretnym miejscu i czasie, w konkretnej kulturze. A zatem jest ona także związana z procesem inkulturacji. Ukazuje nam także nowe sposoby realizacji Błogosławieństw, czyli nowe formy pobożności, nawiązujące do Tradycji, ale Tradycji żywej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie w nowym kontekście. Na tej drodze szczególnie ważne jest otwarcie na inkulturowaną liturgię, która niesie ze sobą w sakramentach Kościoła zasadniczy pokarm duchowy. Dlatego Boże Narodzenie jest wyrażane różnorodnie w różnych kulturach, czasie, czy wrażliwości.

Fot. o. Jarosław Różański OMI

Oceń ten artykuł


źródło: o. Jarosław Różański OMI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 1