24 czerwca odbędą się przyśpieszone wybory prezydenckie w Turcji. Kilka miesięcy temu wydawało się, że prezydent Erdoğan wygra w pierwszej turze, choć już wtedy wielu ekspertów zaznaczało, że bardzo możliwa jest druga tura. Obserwując obecne nastroje społeczne można mieć wrażenie, że w kraju wrze. I to po każdej stronie. 

Wiele osób od razu zwróci uwagę na to, że obecny prezydent ma bardzo duże poparcie, że ma jakiś tureckich znajomych, który go popierają. Zgadza się: Erdoğan ma duże poparcie, ale niezadowolenie społeczne również jest coraz większe. Należy również wziąć pod uwagę strach, jaki panuje w kraju znad Bosforu. Po nieudanym puczu z 15 lipca 2016 r. bardzo dużo osób zostało aresztowanych, zapadło już ponad półtora tysiąca wyroków dożywotniego pozbawienia wolności (a jeszcze ponad 100 procesów). To wcale nie znaczy, że Turcy o polityce rozmawiają, ale najbardziej chętni do przedstawienia swoich poglądów są ci popierający partię rządzącą lub całkowicie przeciwni, którzy chcą coś zmienić bez względu na konsekwencje. Warto również podkreślić, że głosowanie w Turcji jest obowiązkowe i za niespełnienie tego obowiązku są nakładane kary finansowe.  

Szansa na II turę 

Z każdym dniem kampania wyborcza nabiera tempa. O fotel prezydenta ubiega się siedmiu kandydatów. Pierwszym jest Tayyip Erdoğan z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która jest jednocześnie kandydatem koalicji, czyli Partii Narodowej (MHP) oraz skrajnie prawicowej islamskiej Partii Wielkiej Jedności (BBP). Drugi kandydat, Muharrem İnce jest kandydatem kemalistowskiej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP). W wyborach startuje również kobieta: Meral Akşener z Dobrej Partii (İP). Warto w tym momencie dodać, że pierwotnie Meral nie mogła startować w wyborach, ponieważ zgodnie z tureckim prawem musi upłynąć pół roku od kongresu założycielskiego partii, żeby mogła wystartować, a wyznaczona przez prezydenta data przyśpieszonych wyborów wypadała o kilka dni wcześniej niż wyznaczony termin. Jednak z partii CHP przeszło do İP 15 posłów, co dało Dobrej Partii 20 posłów w parlamencie (więc koło parlamentarne) i pozwoliło obejść ten zapis prawny. 

Inni kandydaci na prezydenta to: Selahattin Demirtaş z Ludowej Partii Demokratycznej (HDP), startujący z więzienia, Temel Karamollaoğlu z Partii Szczęśliwości (SP), Doğu Perinçek z Partii Ojczyźnianej (VP) oraz Vecdet Öz z Partii Sprawiedliwości (AP). Coraz więcej sondaży wskazuje, że obecny prezydent nie uzyska tak wysokiego poparcia żeby wygrać w I turze. Najprawdopodobniej w II turze zmierzyłby się z kandydatem CHP Muharrem İnce – pytanie tylko, jak wtedy zagłosują osoby popierające w I turze innych kandydatów. No i niestety dochodzimy również do innego tematu: fałszowania wyborów. Po ostatnim referendum prezydenckim obserwatorzy zgłaszali wiele nieprawidłowości i kontrowersji. Raczej nikt nie ma wątpliwości, że przy tych wyborach również do nich dojdzie. Pytanie tylko, na jaką skalę.  

Lira leci na łeb na szyję 

Turcja boryka się aktualnie z ogromnymi problemami gospodarczymi. Kurs liry spada w zastraszającym tempie w stosunku do dolara i euro. Inwestorzy wycofują się (jeśli jeszcze nie wycofali) z tureckiego rynku. Prezydent nie chce podnieść stóp procentowych, ale za to zabiera tureckie złoto z Banku Centralnego i prosi obywateli, żeby wyjęli oszczędności w dewizach „spod poduszki” i sprzedali. Podczas ostatniego kryzysu to pomogło, ale teraz przechodząc obok ankarskich kantorów widać raczej kolejki Turków przy przeciwnych okienkach (w Turcji zazwyczaj w kantorach są osobne kasy dla skupu i dla sprzedaży dewiz). Ogólnie Turcy czują problemy finansowe: ceny w żywności czy benzyny bardzo poszły w górę. Jednak nadal znajdą się osoby (i nie jest ich wcale tak mało), które wierzą w retorykę władzy mówiącej m.in., że to za sprawą zewnętrznego spisku turecka gospodarka odnotowuje taki kryzys.  

Warto przyjrzeć się również kampanii prezydenckiej. Jak już wielokrotnie pokazywano przy innego typu kampaniach, czas antenowy prezydenta i partii z jego koalicji znacznie odbiega od tego, jakim może cieszyć się opozycja. Należy w tym momencie pamiętać, że nawet prywatne grupy medialne zostały w większości wykupione przez środowiska związane z partią rządzącą. Również po aresztowaniach dziennikarzy po nieudanym puczu zauważyć można szeroką autocenzurę w artykułach prasowych. Jednak opozycja postanowiła poradzić sobie narzędziami, jakie posiada (jeszcze) i rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę kampanię w mediach społecznościowych. Szczególnie aktywna w tym zakresie jest Dobra Partia, która codziennie robi transmisje wystąpień ich kandydatki na prezydenta. Można ich znaleźć na Facebooku, Instagramie, Twitterze oraz oczywiście mają stoiska w centrach miast.  

24 czerwca dzień zero! 

O ile II tura staje się coraz bardziej możliwa to raczej nawet najwięksi optymiści nie dowierzają, że Tayyip Erdoğan może przegrać te wybory, ale wszystko, co stanie się w czerwcu, może zwiastować jak rozegrają się późniejsze wybory parlamentarne. A tutaj również warto dodać, że na początku maja CHP, İP, SP i Partia Demokratyczna (DP) ogłosiły koalicję wyborczą, dlatego coraz głośniej mówi się, że AKP może nie zdobyć większości parlamentarnej. Nie wiadomo, co się wtedy stanie. Ostatnio gdy nie mieli większości, rozwiązali parlament i rozpisali wcześniejsze wybory, ale pojawiają się nawet głosy, że może skończyć się nawet wyjściem Turków na ulice i w najgorszym scenariuszu wojną domową.  

W Turcji jest teraz naprawdę gorąco i nie chodzi jedynie o temperaturę za oknem. Polecam obserwować doniesienia, bo sytuacja tam niesie konsekwencje również dla nas, bo przecież w Turcji znajdują się teraz ponad 3 miliony uchodźców. Polecam również patrzeć szerzej. Wiele rzeczy nie jest taki prostych, jak się wydaje.  

 

Co przyniosą wybory w Turcji?  
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.