Misjonarz przed wyjazdem często dostaje żółtą książeczkę, w której musi udokumentować wizyty lekarskie, zastrzyki i inne (nie)przyjemności.  

 W Internecie możemy przeczytać wiele ostrzeżeń: „pij wyłącznie wodę butelkowaną lub napoje w puszkach”, „nie kupuj jedzenia od ulicznych sprzedawców”. O co właściwie chodzi z tymi chorobami zakaźnymi, malarią i brudną wodą? Rozpoczynając przygotowania do wyjazdu do krajów o klimacie tropikalnym (ale nie tylko) warto pamiętać o pewnych sprawach i zaplanować je zarówno pod względem czasowym, jak i finansowym. Dlaczego? Na przykład wizę do wielu krajów Afryki można otrzymać tylko po okazaniu ważnego szczepienia przeciwko żółtej gorączce i choć jest to jedno z nielicznych obowiązkowych szczepień, lekarze zachęcają do przyjmowania również tych zalecanych, w tym chroniących przed błonicą, tężcem, polio, durem brzusznym, wirusowym zapaleniem wątroby typu A i B, zakażeniami meningokokowymi, cholerą i wścieklizną.

Fot. Agnieszka Mazur

Fot. Agnieszka Mazur

Niestety nie wynaleziono jeszcze szczepionki chroniącej przed malarią, dlatego wielu wyjeżdżających korzysta z leków prewencyjnych, dostępnych w polskich aptekach. Jak zawsze – także i przy tej okazji – pojawiają się zwolennicy i przeciwnicy, którzy popierają lub nie przyjmowanie sporej dawki leków i wydawanie dość sporej sumy na ten cel. Są to jednak dostępne sposoby, które w przypadku osłabienia organizmu i zetknięcia z innym klimatem czy rodzajem wysiłku zatrzymają rozwój chorób zakaźnych, na które są narażeni wolontariusze i misjonarze.  

Apteczka misjonarza 

„Czy to już wszystko?” – mówią często pacjenci na wizycie lekarskiej. Otóż nie! Przed wyjazdem warto przygotować jeszcze apteczkę misjonarza, a w niej: „w przypadku pracy z dziećmi mnóstwo plastrów i wody utlenionej. Koniecznie leki na problemy żołądkowe, bo zatrucie jest raczej pewne. Antybiotyki, ale te na przykład w Boliwii można kupić bez recepty. Jeśli pracujesz w Andach, to leki na chorobę wysokościową” – podpowiada Magda, która od kilku miesięcy pracuje jako wychowawca w domu dziecka w Boliwii. Z kolei Marta, która pracowała w Nigerii, zwróciła uwagę, że przydają się leki na szybkie gojenie ran, szczególnie w miejscach o dużej wilgotności powietrza. Warto zrobić miejsce w plecaku? Warto. 

 Zdrowie na misji 

Ekwipunek dotarł razem z właścicielem na miejsce i co dalej? Tu zaczyna się praca, obowiązki, oswajanie z ludźmi, miejscem, wodą, jedzeniem, trybem życia. Nagle okazuje się, że zmienia się wiele w nas i dookoła nas, a to wszystko fascynuje, zachwyca i motywuje do codziennego wstawania. To jednak nie powinno zwalniać z troski o siebie i swoje zdrowie. Te uwagi o piciu czystej wody, jedzeniu na ulicy czy kąpaniu się w jeziorach to nie bajki, tylko doświadczenia, na których warto się uczyć.

Fot. Agnieszka Mazur

Fot. Agnieszka Mazur

 

Bartek był wychowawcą dla chłopców ulicy w salezjańskim ośrodku w Wau: „pewnego dnia nie włożyłem rękawiczek, gdy smarowałem głowę jednego chłopaka, na której pojawiły się krosty. Potem sam cierpiałem na infekcję”. Niektórzy chcą być kulturalni i jedzą odważnie razem z gospodarzami to „czym chata bogata” i nic się nie dzieje. Takim można po prostu pozazdrościć. A te wszystkie szczepienia, leki, apteczki, zakazy i przestrogi? To wybór, możliwość i ochrona, z której warto skorzystać, bo Pan Bóg się nami opiekuje i prowadzi, ale dał też Ducha Mądrości, z którego wsparcia warto korzystać w takich sytuacjach. 

Fot. Agnieszka Mazur

ZOBACZ CIĄG DALSZY NASZEGO MISYJNEGO PORADNIKA > #GotowiNaMisję – krok 3: logistyka

#GotowiNaMisję – krok 2: zdrowie  
6 (100%) 3 ocen.


źródło: Agnieszka Mazur

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze