Godzina jedenasta w nocy. Habila Adamu jest ze swoją rodziną w domu, gdy nagle w drzwiach pojawiają się terroryści z Boko Haram. – Jesteś gotów umrzeć jako chrześcijanin? – pytają bojownicy.

Na północy Nigerii Boko Haram od wielu lat prześladuje chrześcijan. Pozostawia im jednoznaczny wybór – przejście na islam albo śmierć. W listopadzie 2012 r. przed takim wyborem stanął Habila Adamu. Prowadził spokojne życie w jednej z nigeryjskich wiosek. Ale pewnego dnia w drzwiach jego domu pojawili się islamscy ekstremiści. – Jesteś gotów umrzeć jako chrześcijanin? – zapytali Habilę napastnicy. – Tak, jestem gotów – odparł. Jeden z terrorystów strzelił mu z AK-47 prosto w twarz.

Habila padł na ziemię, a z jego głowy płynęły strumienie krwi. Do najbliższego szpitala rodzina dowiozła go dopiero następnego dnia nad ranem. Lekarze nie chcieli pomóc. Stan był beznadziejny – kula przeszła przez nos i rozerwała pół twarzy. W kolejnym szpitalu, po kolejnych godzinach w drodze, również nie udzielono mu pomocy. W drodze do następnego lekarza Habila zaczął odzyskiwać siły. Kiedy jeden z lekarzy w końcu zdecydował się go przebadać, stwierdził, że Habila nie potrzebuje ani kropli krwi, mimo że stracił jej przecież bardzo wiele.

Kolejne badania i prześwietlenia wykazały, że kula z karabinu nagle zmieniła kierunek i dzięki temu nie wyszła tyłem głowy. Lekarze byli zgodni – to cud, że Habila przeżył. On sam nie uważa tego za przypadek. – Przeżyłem, bo tak miało być. Na początku myślałem, że to moja żona będzie musiała mówić o mojej śmierci i o prześladowaniach chrześcijan w Nigerii. Teraz już wiem, że Bóg powierzył tę misję mnie – podkreśla Adamu. Jego ocalenie z całą pewnością można uznać za trudne do wyjaśnienia. To, co działo się w procesie leczenia, również może szokować.


Habila miał wyznaczony termin zabiegu rekonstrukcji twarzy. Trzeba było przeszczepić kawałek skóry oraz kości z uda. Jednak kiedy lekarze zdjęli opatrunek, okazało się, że kość i skóra zostały już uzupełnione. Nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć. Na dodatek Habila bardzo szybko dochodził do siebie. Miał nie słyszeć na prawe ucho, a po zaledwie kilku tygodniach zadzwonił do doktora, żeby powiedzieć mu, że doskonale słyszy go w słuchawce telefonu.

Od kilku lat Habila jeździ po świecie i, jak sam podkreśla, chce być głosem tych, o których mówi się bardzo niewiele. Prześladowania to temat, który rzadko pojawia się w mediach. Jest niewygodny, ale na spotkania z Nigeryjczykiem przychodzi bardzo wiele osób. Chcą nie tylko się dowiedzieć więcej o sytuacji chrześcijan na Czarnym Kontynencie, ale również mają potrzebę pomodlenia się z nim lub porozmawiania.

– Co byś zrobił, gdybyś spotkał swoich oprawców? – zapytałem Habilę. – Modlę się, aby Bóg im wybaczył i otworzył ich oczy. Wybaczenie jest jedyną odpowiedzią. Także z mojej strony, bo Jezus powiedział: „miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” – odpowiedział Adamu.

Najbardziej imponuje mi w tej historii nie cudowne uzdrowienie Habili, ale raczej to, co z nim zrobił. Mógł przecież podziękować Bogu za drugą szansę, zamknąć się w domu i wrócić do wygodnego życia. On jednak wykorzystuje to, co się wydarzyło, do mówienia o prześladowaniu chrześcijan, ponieważ ocalenie od śmierci to dla Habili zaledwie punkt wyjścia do naprawdę wielkich rzeczy.

fot. StarsFoundation, flickr.com

Jestem gotów umrzeć jako chrześcijanin
5.93 (98.81%) 14 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze
  • Pfiolla

    „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
    Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” Mt 10,32-33

    Habila zaświadczył o miłości do Jezusa i o tym, że Jezus żyje. Czyż dla nie-żywego Boga można poświęcić życie?
    Jezus przyznał się przed Ojcem, bo Habila przyznał się do Jezusa. Ten cud jest dla mnie znakiem tego przyznania i realizacji obietnicy Jezusa.

    Zastanawiam się, co ja bym zrobiła. Ja, która modlę się, korzystam z Sakramentów i wyznaję wiarę. Śmierć, która zajrzałaby mi w oczy byłaby dla mnie wielkim sprawdzianem mojej wiary. Dziękuję Bogu za takich ludzi jak Habila.