Lubią słodycze, owoce, zabawy, a także wakacje. Czasem mieszkają po kilka rodzin w barakach robotniczych, a czasem w kanałach ciepłowniczych. Jednak nie są same. Bo wśród nich są albertynki. Specjalistki od zaradzenia biedzie. 

Doświadczenie pracy wychowawczej i socjalnej z dziećmi, kilkanaście lat życia w jednym z syberyjskich miast w irkuckiej „obłasti” dało mi możliwość spotkania wielu dzieci. Mogę obserwować ich życie, poznać ich świat, dzielić ich radości i smutki, cieszyć się ich obecnością i pięknem, „zarazić się” ich pozytywną energią i pokochać z wzajemnością.

Dzieci syberyjskie są piękne, radosne, otwarte, bardzo spragnione uwagi i czułości, bardzo wrażliwe, bardzo żywe i energiczne. Na pierwszy rzut bardzo podobne do polskich. Mają podobną mentalność, trochę inny wygląd. Co do wyglądu, to właściwie tylko część ma słowiańską urodę, pozostałe mają korzenie buriackie, co wyraźnie odbija się na ich wyglądzie. Dużo jest Chińczyków, Ormian, Uzbeków, Tadżyków, Koreańczyków i innych. Dzięki temu to piękno jest jeszcze bardziej urozmaicone.

Świat zabaw

Podobnie jak polskie dzieci, mali Sybiracy są bardzo twórczy. Mają dużą wyobraźnię i baśniową fantazję, pomysły „nie z tej ziemi”. Są bardzo utalentowane, ciekawe świata i jak wszystkie dzieci uczą się na błędach. W procesie poznawania świata wolą się same „sparzyć” niż od razu posłuchać mamy, taty czy wychowawcy.

Lubią się bawić w chowanego, skakać na skakance, grać w klasy, jeździć na hulajnodze, rowerze, łyżwach, nartach, deskorolkach, snowboardach, rolkach… Lubią huśtawki, karuzele, trampoliny. Puszczanie baniek mydlanych sprawia im wiele radości. Bardzo im się podobają zabawy z balonami i latawcami. Małe dzieci całymi dniami mogą siedzieć w piaskownicy. Większe i duże uwielbiają pływać. Dziewczynki bawią się lalkami, chłopcy żołnierzykami. Dziewczynki bawią się w dom, chłopcy w wojnę. Dzieci są „niezmordowane”. Uwielbiają gry i zabawy ruchowe, tańce i dyskoteki. Lubią uczestniczyć w konkursach, zawodach, sztafetach itd. Lubią zwyciężać, przegrywać muszą się uczyć.

Died Moroz i Śniegurocka

Nasze dzieciaki z niecierpliwością czekają na swój dzień urodzin. Pamiętają także o dniach urodzin, tych, których kochają. Wiele radości sprawiają im podarki. Jednocześnie bardzo lubią obdarowywać. Mamom, tatom, babciom, dziadkom, rodzeństwu, wychowawcom robią laurki na różne okazje i bez okazji. Wierzą w Dieda Moroza i Śniegurockę, a nawet jak już w nie „nie wierzą’ to i tak piszą do nich listy, bądź składają zamówienia przez dorosłych. Z utęsknieniem „wyglądają” Nowego Roku, choinki, gwiazdki i długich zimowych ferii.

Czekaja na zimę

Ze względu na mroźny klimat na Syberii powstała tradycja budowania na nowy rok tzw. lodowych miasteczek z lodowymi figurkami i olbrzymią lodową górką w centrum oraz pięknie ubraną choinką. Dzieci ogromnie lubią całymi dniami przebywać w tych miejscach. To jest zimowy raj. Bardzo łatwy jest też dostęp do łyżew czy nart, istnieją bezpłatne lodowiska. Na nartach dzieci jeżdżą na zajęciach wychowania fizycznego. Wiosną gdy śnieg topnieje, jest dużo kałuż i dzieci „obowiązkowo” muszą wejść do każdej, by zbadać jej głębokość nie zważając na obuwie.

„Święto wiedzy” po wakacjach

Dzieci nie mogą doczekać się wakacji. W Rosji wakacje trwają trzy miesiące. Pod koniec trzeciego miesiąca tęsknią za szkołą. Pierwszy września – „Święto wiedzy”. jest dla każdego dziecka i małego i większego sporym wydarzeniem. Odświętny wygląd, nowe zeszyty, książki i przybory szkolne, wszystko to jest dla ucznia bardzo ważne i jest źródłem pozytywnych emocji.

Uwielbiają słodycze

Wszystkie tutejsze dzieci bardzo lubią słodycze, gazowane soki, chipsy, watę cukrową. Jednym słowem uwielbiają wszystko to, co jest smaczne, ale nie służy zdrowiu. Z wielką przyjemnością żują gumą i przyklejają ją potem w różnych miejscach (np. za uchem, pod krzesłem, na kubeczku, na tornistrze, na zeszycie, a czasem na włosach koleżanki itp.).

Lubią też owoce. Na Syberii zdecydowana większość owoców jest sprowadzana z cieplejszych części Rosji i z innych krajów, co wpływa na wysokie ceny i nie wszystkie dzieci mogą się ich najeść. Bardzo lubią wdrapywać się na drzewa czeremchy, która tutaj ma jadalne owoce i na dzikie jabłonie i zajadać się owocami. Oczywiście im mniej dojrzałe tym lepsze. Najbardziej kuszące są owoce w ogródkach sąsiada.

Lody cieszą się olbrzymią popularnością. Dzięki swoistemu klimatowi dzieci mogą jeść lody cały rok, nie wyłączając zimy, a właściwie szczególnie w zimie. Na Syberii jest przyjęte jedzenie lodów na ulicy przy dużych mrozach. Lody są bardzo kaloryczne, a i tak są cieplejsze niż temperatura na zewnątrz stąd też dostarczają organizmowi dużo „smacznej energii” energii.

Co do smaków, to nasze dzieci dzielą lekarstwa na „dobre” i „niedobre”, przy czym chcą zażywać tylko te pierwsze.

Trudniejsze strony życia

Nasze trudności wynikają z samego klimatu. Zimą, a właściwie już jesienią widno robi się dopiero około 9.00 rano i tak dzieci do przedszkola i do szkoły wyruszają w ciemnościach nocy. Na pół senne maluchy mamy wiozą na sankach do przedszkola, a mali uczniowie z wielkimi plecakami wychodzą po ciemku z domu.

Jeżeli dzieci pochodzą z biednych rodzin, to mieszkają w tzw. „obszczeżytiach” (podobne do znanych u nas kiedyś hoteli robotniczych), gdzie rodzina dysponuje tylko niewielkim pokojem i kuchenką oraz łazienką w korytarzu – i to w najlepszym wypadku, gdyż w tych o gorszym standardzie na piętnaście rodzin przypada jedna łazienka, z jednym sedesem i jedną wanną.

Jeżeli dzieci pochodzą z rodzin patologicznych, to rodzice piją i nie opiekują się nimi, pozostawiając je same sobie i jeszcze dodatkowo zrzucając na nie obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem. Takie dzieci są głodne, brudne i zaniedbane. Często mieszkają na ulicy, czy w kanałach ciepłowniczych. Nie raz słyszałyśmy od dzieci w różnym wieku takie słowa: „Komu my jesteśmy potrzebne, chyba tylko Wam”, albo – „co byśmy bez Was zrobiły?”.

Taka jest codzienność naszych syberyjskich dzieci. Jest taka zwykła. Przeżywają wiele radości, ale są momenty, z którymi sobie nie radzą. Większość z nich czuje się tym bardziej samotna, że nie znają Boga, którego naszą pracą, byciem wśród nich, chcemy im pokazać i do którego chcemy je przekonać.

 

Oceń ten artykuł


źródło: s. Taida Lolo CSAPI 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze