fot. parafiaoplawiec.pl

Są dumą Kościoła, choć wielu z nas nie zna ich historii z racji azjatyckiego pochodzenia. Mowa o Pawle Miki i jego 25 towarzyszach, pierwszych męczennikach Japonii i Dalekiego Wschodu w ogóle, których wspominamy co roku 6 lutego. 

W 1549 r. do Japonii dotarł jezuita, św. Franciszek Ksawery, który zaniósł chrześcijaństwo do tego kraju. W XVI w. rozwijało się ono bardzo dynamicznie, gdyż rządcy Japonii życzliwie patrzyli na misjonarzy z Europy. Zmieniło się to, gdy liczba chrześcijan rosła. Obawiano się, że są to początki europejskiej inwazji. Dlatego w 1587 r. zakazano działalności jezuitów, a dziewięć lat później, w 1596 r. wybuchło krwawe prześladowanie wyznawców Chrystusa.  

W tamtym roku aresztowano w Osace Pawła Miki, syna samuraja, który wraz z całą swoją rodziną przyjął chrzest. Urodził się koło Kioto. Pomagał misjonarzom jako katechista, był błyskotliwym mówcą, co przyczyniło się do wielu nawróceń. Już 11. rok przygotowywał się do święceń u jezuitów. Przemierzył całą Japonię, głosząc Ewangelię. Mógł być pierwszym katolickim księdzem w Japonii, a jednak wspominamy go jako jednego z pierwszych męczenników Azji. 

Umieszczono go w więzieniu w Kioto, gdzie spotkał innych wyznawców Chrystusa. Było wśród nich trzech jezuitów, sześciu franciszkanów i 17 tercjarzy franciszkańskich. Torturowano ich, by wyrzekli się wiary. Obwożono ich też po mieści z wypisanym wyrokiem śmierci. Nawet tam, w takich warunkach Paweł wykorzystał okazję do głoszenia Chrystusa. Po tygodniu odczytano wyrok: śmierć przez ukrzyżowanie. Dzięki naleganiom prowincjała władze zgodziły się dopuścić do skazanych kapłana z sakramentami. Przy tej okazji dwaj nowicjusze zostali wyświęceni w więzieniu.  

Wyrok miał być wykonany w Nagasaki, gdzie mieszkało najwięcej nawróconych na chrześcijaństwo. Skazańców gnano tam przez zimno i śniegi prawie tysiąc kilometrów. Gdy na wzgórzu poza miastem przywiązano ich drutami do krzyży, zaczęli śpiewać święty, święty. Dostali ostatnią szansę wyrzeczenia się wiary, którą odrzucili. Z krzyża Paweł Mika wygłosił mowę w formie pożegnalnej pieśni samurajów:  

Jestem Japończykiem z urodzenia i bratem z Towarzystwa Jezusowego. Nie popełniłem żadnej zbrodni. Jedynym powodem mojego skazania na śmierć jest to, że uczyłem Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jestem szczęśliwy, że mogę umrzeć z takiego powodu i przyjmuję śmierć jako wielki dar od mojego Pana. Nie ma innej drogi do zbawienia niż droga chrześcijan. Przebaczam wszystkim, którzy przyczynili się do mojej śmierci. Nie czuję nienawiści, chcę wszystkich was zdobyć dla Chrystusa. 

Przed każdym ze skazańców stanęło po dwóch samurajów, którzy wbijali w nich włócznie, wściekle krzycząc. Męczennicy dopełnili swej ofiary5 lutego 1597 r. 

Papież Urban VIII beatyfikował pierwszych męczenników Dalekiego Wschodu w 1627 r., a Pius IX doprowadził do ich kanonizacji w 1862 r. Dzisiaj na wzgórzu, na którym stanęło 26 krzyży w Nagasaki, stoi kościół i pomnik, które w 1981 r. odwiedził Jan Paweł II nazywając je wzgórzem zmartwychwstania. 

Paweł Miki: prześladowany syn samuraja 
6 (100%) 2 ocen.


źródło: brewiarz.pl, wiara.pl 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.