O misji Polski w Europie, różnicach w głoszeniu Ewangelii w Polsce i Brazylii z Rafaelem Costa, misjonarzem  świeckim ze wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, mieszkającym na stałe w Szczecinie, rozmawia Joanna Mazur.

Joanna Mazur: Pochodzisz z Brazylii i mieszkasz  w Polsce już ponad trzy lata jako misjonarz. Czy uważasz, że nasz kraj to kraj misyjny?

Rafael Costa: Myślę, że Polska to bardziej kraj z powołaniem misyjnym, a  nie typowy kraj misyjny. Wasz naród ma być światłem dla wielu ludzi na całym świecie.

W jakim sensie nasz kraj może być znakiem dla świata?

Jezus powiedział siostrze Faustynie, że tajemnica jego Miłosierdzia jest ostatnią iskrą, która przygotuje świat na jego ostateczne przyjście. Ciekawe jest to, że Polacy już właściwie na całym świecie i przekazują orędzie o Bożym miłosierdziu. Nasza wspólnota docierała do wielu miejsc, jak na przykład do Stanów Zjednoczonych, Uzbekistanu, Białorusi gdzie zapraszali nas właśnie Polacy. Jesteście bramą do Europy i światłem dla niej. Jesteście powołani by ją na nowo ewangelizować. 

Jak to się stało, że tutaj jesteś? Brazylia jest dość daleko!

Jestem tutaj z powodu wzrastania naszej wspólnoty Przymierze Miłosierdzia w Polsce.  Wielu Polaków zapragnęło żyć naszym charyzmatem i pojawiła się taka potrzeba, aby przysłać tutaj naszych misjonarzy.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o Twojej wspólnocie? Jaki jest jej charyzmat i co Cię przekonało by w tej wspólnocie żyć?

Wspólnota została założona w 2000 roku przez dwóch ojców z Włoch – o. Antonello i o. Henrique, którzy mieli pragnienie wyjścia do tych najsłabszych, najbiedniejszych, do tych, którzy są daleko od Jezusa i już stracili nadzieję. Chcemy mówić im, że Bóg jest miłosierny i nie zapomniał o nich. Synteza naszego charyzmatu to „być wrażeniem Bożego miłosierdzia”. Są dwa powody dla których jestem w tej wspólnocie: pierwszym jest jej kreatywność, czyli szukanie zawsze nowych sposobów aby ewangelizować na przykład poprzez teatr, taniec, głoszenie Ewangelii na ulicy czy spanie na ulicę z bezdomnymi.

rafael-costa-przymierze-milosierdzia-4
Drugi powodem jest to, że  w tej wspólnocie spotykałem Jezusa, poprzez rekolekcje Talitha kum.  Był to dokładnie 21 kwietnia 2007 w Brazylli. Podczas tych rekolekcji odkryłem że Jezus nie jest tylko historią, On żyje i przychodzi by się z nami spotkać. Od tego dnia moje życie zupełnie się zmieniło. Takie rekolekcje są dziś organizowane w wielu miejscach w Polsce.

Zachwyca mnie to, jak dobrze mówisz po polsku. Czy już długo już uczysz się naszego języka?

Zacząłem uczyć się języka polskiego w momencie, w którym przyjechałem do Polski, a dokładnie 18 października 2013 r.

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w naszym języku?

Oj, na pewno największy problem mam z przypadkami! Nigdy nie wiedziałem, jaką końcówkę wybrać. Na szczęście Polacy zawsze mi w tym pomagają.

Czy zdarzyły się Tobie jakieś zabawne pomyłki związane z naszym językiem?

Oczywiście! Miałem bardzo wiele takich sytuacji. Na przykład mówiłem do kobiet „kochanie”, zamiast „kochana”, albo chciałem prosić o rękawiczki, a mówiłem „ręcznik”.

Jaka jest różnica w głoszeniu Ewangelii w Brazylii i w Polsce?

Myślę, że w Polsce głoszenie polega bardziej na obudzeniu i odżywaniu Ewangelii, którą Polacy już mają zakorzenioną w sercu. Ważne jest też to, że dość długo trwa zdobywanie zaufania Polaków, ale kiedy już ma się wasze zaufanie, to zawsze można na was liczyć. Wielu Polaków nadal przeżywa wiarę w sposób tradycyjny, bez głębokiej relacji z Jezusem.

Jak myślisz, czego możemy się nauczyć od Brazylijczyków w przeżywaniu wiary?

Cechą charakterystyczną Brazylijczyków jest spontaniczność. Szybko nawiązujemy nowe relacje i zawiązujemy przyjaźnie. To bardzo pomaga w ewangelizacji i w mówieniu o Jezusie innym bez wielkiego zastanawiania się nad tym, co inni o nas pomyślą i czy będziemy się innym podobać.

Za czym najbardziej tęsknisz? Czego Ci brakuje?

Na pewno tęsknię za rodziną i przyjaciółmi, ale też za słońcem. W moim mieście rodzinnym najniższa temperatura to 14 stopni w zimie. Na szczęście polska zima już mnie nie przeraża.

Jak wygląda codzienność misjonarza mieszkającego w Polsce?

Mam czas na adorację eucharystyczną, na codzienną Mszę św. i na medytację Słowa Bożego. Pozostały czas w ciągu dnia wypełniają obowiązki życia codziennego w misji. Towarzyszymy też wspólnotom w całej Polsce, które teraz są obecne w ośmiu miastach (Warszawa, Toruń, Szczecin, Poznań, Czarnków, Wolsztyn, Buk i Kraków). Wychodzimy także  do bezdomnych i zawsze prowadzimy rekolekcje w całej Polsce. Oczywiście codziennie uczymy się też języka polskiego.

Jakie są Twoje misyjne marzenia? Chciałbyś zostać w Polsce, a może wyjechać do innego kraju?

Moim marzeniem jest to, aby wspólnota w Polsce nadal dynamicznie się rozwijała. Chcemy, by powstał tu dom gościnny dla bezdomnych i uzależnionych, szkoła nowej ewangelizacji dla tych, którzy pragną się poświęcić nowej ewangelizacji oraz dom formacyjny dla nowych polskich misjonarzy. Prawdopodobnie to wszystko powstanie już niedługo w Poznaniu. Marzymy też o organizowaniu często tzw. Cristoteci, czyli chrześcijańskiej dyskoteki. Mam dużo marzeń, z czasem chciałbym pojechać do innego kraju, ale tylko tam, gdzie Pan Bóg będzie uważał, że jestem potrzebny.

Czego mogę Ci życzyć na koniec naszej rozmowy?

Abyśmy byli wierni naszemu powołaniu, które Bóg Ojciec ma dla małej rodziny Przymierza Miłosierdzia w innych krajach, a szczególnie w Polsce. I abyśmy docierali do wszystkich, do których On nas posyła.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Fot. Wspólnota Przymierze Miłosierdzia

 

Galeria (4 zdjęcia)
Polska: kraj misyjny? – rozmowa z Rafaelem Costa, misjonarzem Przymierza Miłosierdzia
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze