W Azji chrześcijaństwo zdaje egzamin w codzienności. W konglomeracie ludzi różnych religii, kultur, wrażliwości do Chrystusa przekonują miłość, szacunek, pokój i przebaczenie. Służebnice Ducha Świętego starają się pokazać studentkom w Tajpej, jak piękna i silna jest chrześcijańska postawa przebaczenia i miłości. Wydobywają ją spod maski uprzejmości, tak charakterystycznej dla tamtejszych społeczeństw.

Azja jest bardzo różnorodna. Jej ludność to około dwóch trzecich populacji świata (4,3 mld.),z których tylko 3%, czyli około 90 milionów, to katolicy. Jednak ich liczba wciąż rośnie. Azja jest kolebką najstarszych cywilizacji globu ziemskiego: sumeryjskiej, hetyckiej, hebrajskiej, perskiej, indyjskiej, chińskiej, mongolskiej. Azjaci cenią ciszę i kontemplację, prostotę, harmonię, ciężką pracę i dyscyplinę oraz mają ogromny głód wiedzy. W Azji źródłem siły i tożsamości jest rodzina, a przodków otacza się niemal boską czcią. Tylko na przykładzie Dalekiego Wschodu widzimy, jak buddyzm w religii i konfucjanizm w życiu społecznym, kulturze (architektura,malarstwo, ceramika, literatura) już od trzech tysięcy lat łączą ludy Azji. Jan Paweł II nie bez przyczyny nazywa Azję ziemią obietnicy i nadziei.

Co chrześcijaństwo może dać Azji?

Oglądając wiadomości i czytając gazety widzimy, że Azja głośno woła o pokój: w rodzinach i między narodami, wśród których jest wiele konfliktów (Koree, Wietnam, Pakistan, Indie, Chiny itd.). W orędziu na Światowy Dzień Pokoju z 2002 r. Jan Paweł II napisał: „nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia”. Zatem tym, co nas powinno wyróżniać, jest wprowadzanie nie tylko pokoju, ale i sprawiedliwości i przebaczenia. Nieco inaczej jest w religiach, z których wyznawcami dzielimy tu życie. W islamie nie ma mowy o tym, by przebaczać wielokrotnie, jak do tego wzywał Jezus. Mahomet naucza jedynie, że zemsta na wrogach musi mieć swoje granice, jeńców wojennych należy dobrze traktować i nie unicestwiać plemion czy miast. Konfucjanizm jest bardziej łaskawy i nawołuje do przebaczenia, darowania uraz i okazywania wszystkim życzliwości. Życzliwość ma jednak limity. Dobro jest odpowiedzią na dobro wcześniej otrzymane. Zupełnie inaczej jest w buddyzmie i hinduizmie. Według Buddy człowiek winien odpowiadać miłością na złość, dobrem na zło, hojnością na chciwość i prawdą na kłamstwo. Podobnie jest w hinduizmie. Pokój i przebaczenie w chrześcijaństwie na pozór nie różnią się od buddyjskiego czy hinduskiego. gdy jednak przyjrzymy się bliżej, to zauważymy różnicę. W buddyzmie motywacją do przebaczenia jest uzyskanie spokoju umysłu i wewnętrznej harmonii. W chrześcijaństwie natomiast motywem przebaczenia jest po prostu naśladowanie Boga, który kocha i przebacza. Wewnętrzny pokój, który odczuwamy po przebaczeniu jest efektem, a nie motywacją. Jest darem Boga. Jezus nie mówi: Aby dostąpić miłosierdzia, musisz być miłosierny. Mówi raczej „Bądźcie miłosierni jak ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 3-6) i „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Misjonarz zatem, przez swoje świadectwo życia ma dać poznać ludziom, jak dobry i miłosierny jest Bóg.

Spotkanie

Przykładem wybitnego misjonarza,który w Azji swoim życiem świadczył o Bożej miłości, jest postać o. Mariana Żelazka, werbisty. Piętnaście lat temu, pewnego popołudnia do mojego biura-sklepiku przy klasztorze werbistów w Chludowie zawitał właśnie o. Żelazek. Znałam go ze zdjęć w kalendarzach i różnych artykułów. Na fotografiach zawsze był uśmiechnięty. Promieniował od niego wielki spokój i serdeczność. W rzeczywistości był jeszcze bardziej skromny. Ten wielki sercem i mały wzrostem misjonarz Indii, którego imię zapisuje się pośród tak wielkich postaci jak matka Teresa z Kalkuty czy Franciszek Ksawery, poprosił mnie wtedy o jeden życzliwy gest: „Czy pomogłaby mi siostra wyprasować koszule?”. Choć czytałam niemało o o. Marianie, nic tak nie zapisało się w mojej pamięci jak ta jego prośba i serdeczne spotkanie. Do dziś mały, zapasowy guziczek, który tego dnia, w czasie prasowania odpadł od koszuli o. Mariana, przypomina mi, żeby kochać i służyć z prostotą. Ta krótka historia pokazuje, jak słowa ewangelii spełniają się w codzienności. Św. Jan w swojej ewangelii opisuje podobne zdarzenie: spotkanie Jezusa i samarytanki przy studni. Jezus zwraca się z prostą prośbą: „Daj mi pić”(J 4,7) i rozpoczyna wielką przemianę w życiu tej kobiety. Jezus nie mówi „Kobieto, potrzebujesz, bym Ci odpuścił grzechy, nie możesz tak dalej żyć”, ale ze spotkania z człowiekiem wydobywa przede wszystkim to, co dobre.

Liczy się każda sekunda

Moim polem misyjnym jest żeński akademik na terenie Katolickiego Uniwersytetu Fu Jen w New Taipei City na Tajwanie. W budynku mieszka 1446 studentek, które wyznają różne religie, pochodzą z różnych kultur, o odmiennej wrażliwości. To tutaj przekonuję się, że dla ewangelizacji liczy się każda sekunda. Zawsze trzeba mieć w pogotowiu uśmiech, cierpliwość, by te młode dziewczęta i pracownicy uczyli się żyć w pokoju, szacunku, aby potrafili przebaczać pomimo różnorodności. Młodzież jest bardzo miła, ale jednocześnie nadwrażliwa i  koncentrowana na sobie. Małe niedogodności: brak prądu, internetu itp. wywołują nieraz wielkie oburzenie, złość i histerię. Zdarza się, że np. dziewczyna grozi rozbiciem lodówki za to, że jej przeterminowane jedzenie zostało usunięte lub że z powodu zniknięcia pudełka wartości około 20 zł straszy nas podaniem do sądu i opisaniem wszystkiego w gazecie. Według papieża Franciszka w Azji od najmłodszych lat brakuje nam w relacjach trzech zwrotów: „Czy mogę?”, „Przepraszam” i „Dziękuję”. Pomimo tego, że na Dalekim Wschodzie ciągle się za coś przeprasza, to często jest to fasada, za którą kryje się głęboko chowana uraza.

Firma od przebaczenia

Wiemy z badań socjologicznych, że Azjaci tak samo jak ludzie Zachodu mają wolę przebaczenia. Częściej jednak chowają urazy bardzo głęboko. W kulturze tutejszej traci twarz ten kto przebacza i ten któremu się przebacza. Zatem przebaczenie, dialog, w praktyce istnieje bardzo rzadko. Ludzie raczej wolą płacić specjalnym firmom i centrom prezentów, by przepraszały w ich imieniu. Jan Paweł II napisał, że tak jak w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwo przyjęła Europa, w drugim Ameryki i Afryka, tak trzecie będzie należeć do Azji. To tu Kościół rozwija się najbardziej dynamicznie w porównaniu z innymi kontynentami. Dzieje się wiele dobra. Tym, co chyba przekonuje do nas najbardziej, nie są wielkie słowa, wielkie wydarzenia ewangelizacyjne, ale ewangelia w praktyce, czyli szacunek i miłość, a czasem dobrze przyszyty guzik czy odblokowany Internet.

Katarzyna Kubica SSpS

Oceń ten artykuł


źródło: Katarzyna Kubica SSpS

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze