O patriotyzmie na stulecie niepodległości Polski. By był nowoczesny i jednocześnie osadzony w tradycji, poważny, ale nie pompatyczny, rzeczywisty, a nie zadeklarowany, zdrowy, a nie nacjonalistyczny. Jak to zrobić? Z księdzem Dariuszem Kowalczykiem, Prezesem Zarządu Fundacji Dzieło Nowego Tysiącleciarozmawia Maciej Kluczka. 

Maciej Kluczka: Prezydent Andrzej Duda zaprosił Księdza do komitetu przygotowującego obchody stulecia niepodległości Polski. Jak to się stało? 

Ks. Dariusz Kowalczyk (Prezes Zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”): W tym zespole jest też przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, dyrektor Caritas i ja jako przewodniczący zarządu Fundacji. Byłem bardzo zaskoczony tą decyzją. Były już różne okazje do spotkań z panem prezydentem (chociażby przy okazji Światowych Dni Młodzieży), ale tej decyzji się nie spodziewałem.  

Było jakieś uzasadnienie?  

Nie, to akt nominacyjny, powołanie. Warto pamiętać, że w komitecie jest ponad sto różnych podmiotów, to szeroki przekrój środowiska: od naukowców, przez artystów po organizacje pozarządowe i urzędników. W tej decyzji widzimy oczywiście też dowartościowanie Fundacji, która istnieje i jest znana w Polsce od 20 lat. Prezydent kładł akcent na to, by do obchodów stulecia niepodległości włączyło się jak najwięcej obywateli, by zejść z tymi uroczystościami na poziom gminny i rodzinny.  

Ksiądz używa sformułowania: „zejść do poziomu zero”. I zapowiada Ksiądz, że będziecie chcieli pokazać współczesny patriotyzm. Co to dokładnie znaczy?  

Ja bym nawet dodał – ewangeliczny patriotyzm. Nie ulega wątpliwości, że Chrystus był patriotą. Mamy na to dowód chociażby wtedy, gdy zapłakał nad swoim miastem, nad Jerozolimą. W tym mieście dokonało się wszystko, co dla niego najważniejsze, a wiedział, że będzie zburzona. Współczesny patriotyzm to także nowoczesny patriotyzm. To jest na pewno przywiązanie do symboli, za którym idzie troska o własny rozwój duchowy i intelektualny. Państwo jest silne siłą swoich obywateli. Chcemy mówić o kształtowaniu dużego formatu człowieczeństwa. To, z czego w Fundacji nigdy nie zrezygnujemy, to uczenie młodych (już od wczesnej młodości) świadomego działania na rzecz dobra wspólnego. 

Podkreśla Ksiądz słowo „działanie”. Rozumiem, że patriotyzm nie może zatrzymywać się na symbolach. Nie chcę powiedzieć, żsymbole to coś powierzchownego…  

Absolutnie.  

Ale nie można się na tym zatrzymać…  

W czasach wojny za sztandar ludzie giną. Nigdy nie wolno więc powiedzieć, że to „tylko sztandar”, bo to „aż sztandar”i „aż flaga”. Jednak we współczesnym patriotyzmie, w czasach pokoju musimy iść dalej. Patriotyzm czasu wojny i pokoju jest inny. W czasie pokoju możemy (i powinniśmy) angażować się w rozwój, nasz i kraju.  

No to spróbujmy to zrozumieć na konkretnym przykładzie. Ktoś pracuje, zarabia na rodzinę, płaci podatki, ale nie angażuje się społecznie. Próbuje nie przejmować się polityką i buduje sobie jakąś niszę, dba o swoje podwórko. Wielu przyjmuje taki model życia, wielu młodych. Czy można powiedzieć, że wtedy to nie jest dobry, prawdziwy patriota?  

Nie chciałbym oceniać tego, ale pokazać, gdzie jest pełnia. Obok moich obowiązków rodzinnych i zawodowych są jeszcze sprawy o większym zasięgu. Matka zajmuje się domem, mąż żoną, żona mężem, do tego obowiązki wobec dzieci. To jest oczywiste, to podstawa, ale nigdy pełnia życia, także chrześcijańskiego, nie zamknie się w tym, co wymieniłem. Oczywiście katedra ojczyzny jest zbudowana z wielu cegiełek. Te cegiełki najpierw muszą być zdrowe, ale muszą potem stworzyć pewną całość. 

I być połączone pewną substancją.   

Oczywiście. Spoiwem. Tak jak rodzina, podstawowa i istotna, nie zaspokoi wszystkich potrzeb swoich członków. Potrzebujemy szkoły, szpitala, policji, państwa, samorządu. Nie da się żyć tylko swoim życiem i swoimi sprawami. Wtedy nie wypełniamy do końca swojego powołania. A dziś jest to niebezpieczeństwo. Następuje bardzo duża atomizacja społeczeństwa. Widzimy to. Dzieciom od zarania proponujemy rankingi, niekończące się wyścigi i zdobywanie punktów. To może w pewnym momencie spowodować u młodego człowieka takie myślenie, że jeśli zwyciężę te wszystkie rankingi, wyprzedzę wszystkich, to osiągnę sukces, a nie tędy droga. Potem przychodzi zrobić jakikolwiek mały projekt wspólny i młodzi rozkładają ręce, robi się problem. Dopiero połączenie indywidualnych umiejętności z pracą zespołową, z troską o dobro wspólne daje dobre efekty. 

Czyli zamiast testów – warsztaty. A może nie zamiast, ale równolegle 

Jest już na szczęście tego podejścia coraz więcej. Także w szkole.  

A jaki ksiądz ma plan na rok, by właśnie budować nowoczesny patriotyzm i zejść z nim do poziomu zero, o którym już mówiliśmy? 

My to robimy od zawsze w naszej Fundacji. Organizujemy obozy od kilkunastu lat. Był obóz Warszawie w sześćdziesięciolecie Powstania Warszawskiego i jednocześnie uczyliśmy się wtedy ośmiu błogosławieństw. Był obóz w Trójmieście na dwudziestopięciolecie powstania Solidarności, w Poznaniu w pięćdziesiątą rocznicę wydarzeń czerwcowych. Do tego dojdą spotkania warsztatowe. Ostatnio w tym zespole prezydenckim padła sugestia, by łączyć działania organizacji trzeciego sektora. Działamy np. razem z harcerzami. W tym roku jako Fundacja chcemy na pewno wyeksponować postać Jana Pawła II: mamy 40-lecie jego wyboru na Stolicę Piotrową. Badania pokazują, że kiedy pyta się Polaków o największe i najważniejsze postaci w historii naszej państwowości w ciągu 1050 lat, to wymieniają Jana Pawła II i Józefa Piłsudskiego. Jednym z największych wykwitów polskości, siły jej ducha, intelektu i odwagi oraz wyniesieniem Polski na arenie międzynarodowej był właśnie Karol Wojtyła – Ojciec Święty Jan Paweł II, i to w randze świętości! 

I co będzie się działo? 

W styczniu organizujemy spotkanie prezydentów miast papieskich, będzie wykład dominikanina, o. prof. Jarosława Kupczaka pod hasłem „Polska Jana Pawła II”. To będzie właśnie przykład nowoczesnego patriotyzmu. Papież był patriotą. Pamiętajmy jednak, że taka postawa nie powinna być rozumiana powierzchownie. Patriotyzm o zabarwieniu nacjonalistycznym jest nie do przyjęcia. 

To podkreślał Jan Paweł II, to mówi też Franciszek. To było przypominane tych wydarzeń bardzo gorących (także dla Kościoła), gdy w katedrze białostockiej pewna radykalna organizacja nacjonalistyczna świętowała jubileusz swojego powstania. Biskupi jednoznacznie wtedy przeciwstawili się wtedy takiemu pojmowaniu miłości do ojczyzny. Zapytam teraza’propos Jana Pawła II. Jak Kościół powinien budować patriotyzm wśród swoich wiernych, by jednocześnie nie przekroczyć tej cienkiej granicy, za któ padają oskarżenia (czasami słuszne, czasami nie) o mieszanie się w politykę? Często to, co państwowe, może być polityczne, ale Kościół (także Franciszek) zachęca katolików do angażowania się w politykę rozumianą jako zabieganie o dobro wspólne. Jak to wszystko mądrze pogodzić?  

Kościół to robi nieustannie. Nic nowego…  

Pod słońcem?  

Bardzo głębokie ewangeliczne życie, troska o siebie i powierzone nam zadania, troska o rozwój, także duchowy, to przepiękny pierwszy krok patrioty.  

Taka podbudowa duchowa.  

Oczywiście. Inne kwestie, takie jak droga dochodzenia do dobra wspólnego, zostawiamy partiom politycznym. Może być dobry cel, a sposoby dojścia do niego różne. Oczywiście niekiedy krytykujemy też i cele, bo jeśli ktoś stawia za cel powszechny dostęp do aborcji to wiadomo, że Kościół musi zabrać głos. Mamy do tego prawo, a nawet moralny obowiązek.  

Rozumiem, że wtedy trzeba rozumieć to jako krytykę celu politycznego, a nie partii politycznej czy konkretnego polityka.  

Kościół jest od tego, by budować pokój i porozumienie. Przecież samo słowo biskup, pontifex, to znaczy budowniczy mostów. Chodzi mi o patriotyzm Jana Pawła II – nigdy przeciwko komuś, a zawsze o coś. My nie tylko jesteśmy przeciwni aborcji, my mamy o wiele większy cel – ochronę każdego życia ludzkiego. Godność ludzka jest niezbywalna. Podkreślamy, że każde życie jest święte i nie wolno go tknąć. Jeżeli trzeba skrytykować wprost któregoś polityka i nie ma innej drogi, to przecież katolicy świeccy są i powinni być od tego. Papież Jan Paweł II mówi, że wprawdzie polityków często oskarża się o te brudne sprawy: koniunkturalizm, populizm, korupcję i wszystkie inne grzechy. Jednak (…) zaraz dodaje, że tym bardziej dobrze przygotowany i mocny duchowo i moralnie katolik powinen wejść do polityki, bo tak wiele od niej zależy Nie powinniśmy mówić: „skoro jest tak źle, to uciekajmy od tego, trzymajmy się bezpiecznie daleko”. Zbyt dużo zależy od polityki. Zbyt wiele razy w historii świata do polityki dochodzili ludzie, którzy powodowali nieszczęścia.  

Świeccy powinni brać się do roboty.  

Szczególnie w czasach pokoju. Co innego było w komunizmie. Wtedy tylko głos Kościoła mógł się przebić, osoby prywatne były w większym stopniu narażone na ogromne szykany i niebezpieczeństwo. Siłą rzeczy Kościół był wtedy wyrazicielem woli i głosu narodu. Dzisiaj, gdy mamy wolny kraj, to są to funkcje i zadania dla ludzi świeckich formowanych przez Kościół .  

Niestety, słowo „polityka”, tak nam zbrzydło, że wielu nie chce się tym zająć, by nie pobrudzić sobie rąk, by nie zbrukać swojego CV.  

Mamy jednak przykłady ludzi, którzy w polityce zachowali twarz, byli odporni na pokusy sławy, władzy i nieuczciwych pieniędzy. 

Ksiądz mówił, że Wasza Fundacja chce, by powstało w Polsce muzeum Jana Pawła II z prawdziwego zdarzenia.  

To mówili też ministrowie prezydenccy i minister kultury.  

Przypomniałem sobie wtedy ten czas, gdy tuż po śmierci Jana Pawła II każda parafia i każda gmina chciała mieć pomnik papieża a wiemy, że Jan Paweł nie chciał swoich monumentów i podobizn. Chciał pomników żywych, dzieł pomocy. Rozumiem jednak, że muzeum to coś innego, to nie tylko monument, ale i zbiór wiedzy.  

Wszystko jest ważne – i szkoły, i pomniki. Przy tych pomnikach ludzie też się modlą. Nie krytykuję tych pomników. Nie ma dużego muzeum Jana Pawła II. Teraz to się zmieni. Otwarcie muzeum w Świątyni Opatrzności Bożej planowane jest być może w tym roku. Funkcja edukacyjna jest bardzo ważna. Przecież dzisiejsi nastolatkowie nie mogą pamiętać św. Jana Pawła II.  

Ja już pamiętam tylko koniec pontyfikatu.  

No właśnie. Dobrze przygotowane muzeum to naprawdę potrzebna inicjatywa. Nowoczesne, multimedialne, wciągające młodego odbiorcę. Ludzie będą jechać do Wilanowa, do parku i pałacu, przejadą do muzeum. Przy okazji wjadą na wieże kościoła i zobaczą piękny widok Warszawy. To musi być międzynarodowa placówka, dla turystów. To będzie dokument edukacyjny. Gdy pyta się dzieciaki w przedszkolu, kto z nich zna Jana Pawła II, to nawet w katolickim przedszkolu na dwadzieścioro dzieci rękę do góry podnosi kilkoro… I to nie jest ich wina, to są prawa natury.  

Świat się zmienia, czas płynie… 

W muzeum chcemy pokazać format Jana Pawła II: międzynarodowy, duchowy, format człowieczeństwa. Musimy go pokazać i przypomnieć. To jesteśmy winni młodemu pokoleniu. Wszyscy powinniśmy być dumni z tego, że tak wielki i święty papież był naszym rodakiem. Można powiedzieć: wydała go polska ziemia. Ksiądz kard. Dziwisz niedawno przypomniał, że św. Jan Paweł II, chwalony przez wielu za format duchowy, intelektualny, kulturalny czy dyplomatyczny, często podkreślał, że nauczył się tego w swej Ojczyźnie, że jest synem polskiej ziemi. Owo podkreślenie było w minionych czasach niezwykle ważne, i jest takie po dziś dzień. To dar Bożej Opatrzności i zobowiązanie dla nas, abyśmy starali się dorównać poziomem jednemu z najwybitniejszych Polaków w historii.  

Czy swego czasu można było mówić o pokoleniu Jana Pawła II? Czy nadal można mówić? I czy w ogóle ksiądz, jako szef Fundacji, jest przywiązany do tego pojęcia?  

Ja do tego podchodzę nie w sensie socjologicznym, ale duchowym. Ktoś, kto ma 90, 60, czy 30 lat a podziela wartości papieża (…), jest pokoleniem JP2. Pokolenie rozumiane jest wtedy jako akceptacja wartości takich jak godność człowieka i miłość do Chrystusa. To jest Jan Paweł II.

Nacjonalizm jest nie do przyjęcia
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.