Dla chrześcijanina śmierć nie jest bezdusznym końcem, to zmiana sposobu życia. Boimy się jej, a przecież to spotkanie z największą miłością i dobrem – Bogiem!

Zawodne są wszelkie intelektualne próby wyjaśnienia najbardziej mrocznych problemów człowieka, jakimi są cierpienie, zło i śmierć. Każda ludzka odpowiedź pozostanie ułomna i częściowa. Mroki tajemnicy nie zostaną całkowicie rozproszone po tej stronie życia. nigdy nie prze-nikniesz ich do końca. Zostaw miejsce dla nadziei. twoja niewiedza jest tym większym wołaniem o nadzieję.Ból, cierpienie i lęk przed śmiercią to trudne doświadczenia i trudna szkoła trwania przy Bogu. one potrafią skutecznie gasić nadzieję i zaufanie człowieka do Boga. W duchowej pracy nad lękiem musimy sobie nawzajem pomagać. Kiedy cierpiącego męczy milczenie Boga, obecność życzliwego i przyjaznego człowieka staje się tym bardziej niezbędna. Potrzebujemy jego dobrego słowa, uśmiechu, a nade wszystko obecności. Milcząca obecność przy cierpiącym człowieku jest często jedyną rzeczą, która nam pozostaje.

Nadzieja sięga dalej niż ludzkie lęki i obawy

Bóg – będąc Miłością, Bogiem z nami – pragnie, byśmy mieli życie, „i to w obfitości” (J 10,10). Jest Bogiem wszystkich, Bogiem miłującym ludzi, który pragnie szczęścia dla każdej ludzkiej istoty. Jezus umarł dla naszego dobra, abyśmy mogli uwierzyć, że Bóg nie jest przeciwnikiem ludzkiej radości i szczęścia. Z cierpieniem, nieszczęściem i lękiem trzeba się zmagać przez całe życie. Bóg odpowiada na wołanie i skargę cierpiących, choćby wszystko zdawało się wskazywać na to, że milczy i że los człowieka jest mu obojętny. nie jest obojętny! Przypomina o tym prawda o zmartwychwstaniu Jezusa i zwycięskim świetle Wielkiej nocy. Wiele motywów skłania chrześcijanina do podniesienia z ufnością głowy i rozjaśnienia twarzy. Najważniejszym z nich jest sam Chrystus „nasza Pascha” (1 Kor 5, 7), największa nadzieja dla każdego i każdej z nas. Ewangelia Zmartwychwstania jest dobrą nowiną, najlepszą nowiną, jaką nam dano na drodze życia.

Nadzieja i światło zmartwychwstania

Nasze ludzkie pytania o cierpienie i sens śmierci nie pozostają bez odpowiedzi. Przychodzi ona samego Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. Kiedy zawodzą nasze wyjaśnienia, i gasną światła naszego umysłu, pozostaje światło największe – światło zmartwychwstania. to ono jest źródłem naszej nadziei. Bóg jest mocą wskrzeszającą. ostatnie słowo należy do niego, a nie do śmierci i nieszczęścia.nadzieja wpisana została w same głębie naszego człowieczeństwa. Jesteśmy istotami paschalnymi, chciałoby się powiedzieć: istotami „nadziejnymi”, które czeka wielka przemiana. Sam Bóg zaszczepił w nas tę paschalną nadzieję. Bez niego nie moglibyśmy nawet marzyć o takiej przemianie ludzkiego losu. Śmierć i nicość byłyby wydarzeniem ostatnim. To prawda, że wielkanocna nadzieja nie wyjaśni nam wszystkiego. Przekazuje nam jednak wystarczająco wiele światła, ufności i odwagi, które nadają ludzkiemu życiu inną tonację. „Lecz choćbym nawet szedł mroczną doliną, zła się nie ulęknę, bo ty jesteś ze mną” (Ps 23, 4). Misterium przejścia przez śmierć jest dramatem, który każdy musi przeżyć we własnym imieniu. Nikt nas w tym nie wyręczy. Nikt go za nas nie przeżyje. Przeżył go dla nas i dla naszego ocalenia ten, który jest „naszą Paschą” (1 Kor 5,7) i „naszym pokojem” (Ef 2,14). Tylko Bóg jest tym, komu zawdzięczamy taką nadzieję. Pozwólmy Mu stać się naszym największym zdumieniem!

Trudna nadzieja

Nie wolno czynić z niej narzędzia do łatwego pocieszania. Trzeba najpierw ludziom poranionym przez cierpienie pomóc dojrzeć przez wiarę choć odrobinę tego światła, które promieniuje ze świąt paschalnych. To światło daje świadectwo prawdzie, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, lecz początkiem czegoś niewyobrażalnie nowego.Śmierć stanowi integralną część życia jako wydarzenie o podwójnym obliczu: jedno jest mroczne, nieprzejrzane, budzące lęk, a drugie świetlane, dobre, miłosierne, pogodne, skierowane w stronę wyzwolenia i nowego życia w świecie zmartwychwstania. Wiara w Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych jest samym rdzeniem nadziei chrześcijanina. Tym, który rozjaśnia sens umierania, jest Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, który sam zaznał śmierci, lecz nie pozostał w jej władaniu. Przeszedł przez śmierć i wyzwolił od niej jako od ostatecznego losu człowieka. Odmienił przez to sam sens umierania. Zaufajmy Mu.

Światło Wielkiej Nocy rozjaśnia mrok śmierci

Wiara w zmartwychwstanie nie przesłania gorzkiego realizmu śmierci, tak bardzo przeciwnej aspiracjom ludzkiej natury. Apostoł Paweł pisał do wiernych gminy korynckiej o śmierci jako „ostatnim wrogu” (1 Kor15, 26), który zostanie kiedyś pokonany w nowym świecie Bożym. To prawda, że w tamtych czasach ludzie umierali bardzo młodo. Prawdopodobnie połowa nie osiągała nawet piętnastego roku życia, a reszta nie dożywała trzydziestu pięciu lat. Nieliczni umierali dopiero w późnej starości. Niełatwo znosić śmierć dzieci i ludzi młodych. Nic dziwnego, że apostoł nazwał ją ostatnim wrogiem życia. Jego słowa o zmartwychwstaniu dawały ludziom otuchę i umocnienie w wierze. I dzisiaj boleśnie przeżywamy rozstanie z kimś, kogo kochaliśmy. Najbardziej bezbronni wobec cierpienia jesteśmy właśnie wtedy, kiedy kogoś bardzo kochamy. Śmierć rozdziela i zrywa bezpośrednią więź między osobami, a tym samym unieszczęśliwia i pozbawia radości życia. Po śmierci ukochanej osoby trzeba żyć dalej. Utratę przeżywa się niezwykle ciężko. To tak, jakby świat pogrążył się w całkowitym mroku. Nic już wówczas człowieka nie cieszy. Trudna i długa to noc… W świecie zmartwychwstania czeka nas radość spotkania z tymi, których kochaliśmy, którym wiele zawdzięczamy, i którzy za życia byli nam bliscy.

Dar i dobrodziejstwo

Zarówno życie, jak i śmierć są darem jednego i tego samego Boga: „Czy żyjemy, czy też umieramy, należymy do Pana” (Rz 14, 8). Ojcowie Kościoła słusznie uważali, że życie bez końca w obecnych warunkach stałoby się z czasem iście diabelskim koszmarem. Miłując swoje stworzenia, Stwórca nie dopuszcza do uwiecznienia stanu życia, które prędzej czy później musiałoby okazać się nie do zniesienia. Z tego punktu widzenia śmierć nie jest wrogiem, lecz dobrodziejstwem. Śmierć kładzie kres pewnemu etapowi istnienia, złym wyborom, czynieniu zła.

Miłosierdzie Boga także po drugiej stronie

Poza śmiercią nie ma innego sposobu przejścia do nowego świata. Osoby duchowo dojrzałe potrafią przeżywać śmierć pogodnie. A jednak nawet niektórzy wielcy święci wychowani w tradycyjnej nauce kościelnej odchodzili z tego świata z wielkim przerażeniem i bojaźnią. Jeżeli przed człowiekiem roztacza się wizję strasznego Sądu ostatecznego i możliwości wiecznego potępienia, wtedy śmierć budzi przerażenie.nadzieja ma to do siebie, że rozjaśnia tajemnicę odejścia z tego świata, czyni ją bardziej przyjazną i pogodną. Dzięki nadziei czujemy, że miłosierdzie Boga roztacza się także po drugiej stronie. Jest to miłosierdzie Kogoś bardzo mądrego, kto w swojej pedagogii przewidział proces leczenia i przezwyciężania winy również po drugiej stronie życia. Wraz ze śmiercią nie kończy się przygoda człowieka z Bogiem. Wierzę, że Bóg w swojej mądrości posiada niezwykłą moc przekonywania i pociągania ku sobie. Jest przecież największą miłością, dobrem i pięknem. dajmy się zaskoczyć Jego mądrością i dobrocią.

Oceń ten artykuł


źródło: prof. Wacław Hryniewicz OMI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze