Niedziela Palmowa to początek Wielkiego Tygodnia. Jaka jest jej symbolika i jakie znaczenie ma dla katolika? Po co w niej palmy?

Sześć dni przed żydowskim świętem Paschy Jezus wjechał do Jerozolimy na osiołku. Pokornie, tak samo jako wszystko, co robił. Wspominając ten dzień, cieszymy się jak ludzie wtedy, kładąc przed Nim palmy i śpiewając radosne psalmy. Jednak również podejmujemy refleksję, ponieważ to początek najważniejszego Tygodnia w życiu katolika – czasu, w którym nasz Zbawiciel poniósł najwyższą ofiarę za wszystkich ludzi. Z miłości do nas dobrowolnie dał przybić się do Krzyża.

W liturgii Kościoła katolickiego przewiduje się uroczysty sposób obchodzenia pamiątki wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Przed główną Mszą św. wierni zgromadzeni przed kościołem słuchają fragmentu Ewangelii (w zależności od roku), słuchają również słów kapłana, który przypomina o sensie tego dnia dla wszystkich wierzących. Następnie wierni w procesji, trzymając w ręku palmy, śpiewają: „Hosanna!”, „Chwała Temu, którzy przychodzi w imię Pańskie!”. Koniec procesji równoznaczny jest z przekroczeniem progu świątyni, w której śpiewa się specjalne responsorium lub hymn do Chrystusa Króla. Po dojściu do prezbiterium kapłan oddaje cześć ołtarzowi i, pomijając wstępne formuły mszalne, od razu odmawia kolektę. W liturgii tej używa się koloru czerwonego, który symbolizuje krew przelaną za nas na Krzyżu, ale również miłość Boga do nas. W Niedzielę Palmową kolor ten oznacza dodatkowo radość z początku wydarzeń, bez których nie byłoby Zbawienia świata. W niektórych parafiach kościół jest zamknięty, póki pod koniec procesji kapłan nie uderzy trzy razy krzyżem w drzwi, co symbolizuje fakt, że bez krzyża, nie można dostać się do nieba.

Co jednak oznaczają same palmy w rękach uczestników procesji? W książce pt. „Wielki Tydzień. Przewodnik”, pod redakcją Jana Inglota i Marka Szajdy, czytamy:  

Co ma wspólnego palma z męką Chrystusa? Dlaczego stoimy z palmowymi gałązkami w rękach, słuchając przejmujących opisów męki naszego Pana? Czy to nie wygląda groteskowo, bezsensownie, a może po prostu śmiesznie? W Psalmie 92 znajdziemy piękny werset: „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”. W języku Biblii sprawiedliwym jest ten, kto pełni wolę Bożą. Dlaczego jednak ma on zakwitnąć jak palma? Czemu nie jak róża czy goździk? Otóż kwiat palmy ma specyficzną właściwość: podeptany wydaje piękną woń. Im bardziej jest roztarty, tym cudowniej pachnie. Chrystus ubiczowany, umęczony i zmasakrowany na krzyżu, podobnie jak owa roślina, roztacza niezwykły zapach, który jest nie tylko wyrazem posłuszeństwa Ojcu (dlatego jest jedynym sprawiedliwym), ale i zapowiedzią kojącej woni zmartwychwstania. Ta cała masakra na krzyżu musi poprzedzić to wydarzenie, bo innej drogi nie ma, ale ma ona sens tylko oglądana przez pryzmat pustego grobu.

Chciejmy z wiarą wejść w ten Wielki Tydzień, uczestnicząc w liturgii Niedzieli Palmowej, zgadzając się jednocześnie na nasze cierpienie z Chrystusem, którego celem jest nasze Zbawienie.  

Fot. forchee.com

Niedziela Palmowa: po co nam palmy?
6 (100%) 3 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.