Kim dzisiaj jest święty? Jak walczyć o świętość? Czego się wystrzegać, a co pielęgnować? Na takie i inne pytania odpowiada nowa adhortacja papieża Franciszka „Gaudete et exsultate” traktująca o powołaniu do świętości we współczesnym świecie.

Papież już na wstępie zaznacza, że jego celem jest „przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami”. Nie należy więc spodziewać się teologicznego traktatu pełnego definicji, ale (jak to u Franciszka) zbioru wskazówek, jak w dzisiejszych czasach być świętym.

Papież od razu, za Janem Pawłem II, zauważa również, że świętość nie jest zarezerwowana tylko dla katolików, ale ale stanowi „wspólne dziedzictwo” wszystkich chrześcijan. Każdy również może sobie wybrać drogę, która jemu odpowiada, gdyż „boskie życie udziela się »jednym w ten sposób, drugim w inny«”. Szczególnie podkreśla jednak papież przykłady świętych kobiet, takich jak Hildegarda z Bingen, Teresa z Avila i inne, które pomimo marginalizowania opinii kobiet doprowadziły do wielkich reform Kościoła. Papież podkreśla również, że świętość realizuje się nie tylko przez modlitwę, ale przez zwykłe zajęcia, codzienne sytuacje. Przez małe kroki – jak ugryzienie się w język, gdy kogoś obgadujemy – to właśnie w myśli papieża krok w stronę świętości.

Dalej przechodzi papież do wskazania zagrożeń i „nieprzyjaciół” świętości. Wyróżnia tu dwie herezje, które – choć powstały jeszcze w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – aktualne są i dziś: gnostycyzm i pelagianizm. Choć pozornie różnią się one od siebie, w myśli Franciszka charakteryzuje je to samo, czyli „narcystyczny i autorytarny elitaryzm, gdzie zamiast ewangelizowania pojawia się analiza i krytyka innych, a zamiast ułatwiania dostępu do łaski – traci się energię na kontrolę. W żadnym z tych przypadków – zdaniem papieża Franciszka – nie ma prawdziwego zainteresowania ani Jezusem Chrystusem, ani też innymi ludźmi”. Papież kolejny raz daje wyraz niechęci do „Kościoła wykrochmalonego” uznając „ostentacyjną troskę o liturgię, o doktrynę i prestiż Kościoła” za komplikowanie Ewangelii i fałszowanie obrazu świętości. Powtarza za św. Tomaszem z Akwinu, że „przestrzegania przykazań dodanych do Ewangelii przez Kościół należy wymagać z umiarem, »aby nie czynić życia wiernych uciążliwym«”. Jeśli prawo nie jest pochodną miłości, to zamienia się w karykaturę.

fot. EPA/FABIO FRUSTACI

W trzecim rozdziale adhortacji papież przytacza po kolei błogosławieństwa z piątego rozdziału Ewangelii św. Mateusza. Mają być one naszym drogowskazem w postępowaniu. Błogosławieni cisi, błogosławieni miłosierni, błogosławieni czystego serca – Franciszek zwraca uwagę, że te i pozostałe wzory mają nas prowokować do zmiany swojego życia, inaczej „świętość będzie tylko słowami”. Chrześcijanie – podkreśla papież – powinni charaktryzować się „zdrowym i trwałym niezadowoleniem”, przejawiającym się w niezaspokojonej chęci pomocy drugiemu człowiekowi. Pomoc jednemu ma nam nie wystarczać, mamy chcieć więcej. Ta postawa nie może jednak prowadzić do oddzielenia wymagań Ewangelii od osobistej relacji z Jezusem oraz do podejrzliwości wobec społecznego zaangażowania innych. Zdaniem papieża te błędy okaleczają Ewangelię.

Franciszek nie zatrzymuję się na ogólnikach. W rozdziale czwartym podaje niektóre konkretne cechy świętości. Szczególnie podkreśla stałą koncentrację na Bogu, która pozwala przetrwać trudne chwile w naszym życiu. Ważne jest również, by nikomu nie odpłacać złem za zło, ale zwyciężać je dobrem – ta pozorna słabość ma być właśnie siłą chrześcijan. Musimy też ciągle walczyć ze swoimi agresywnymi skłonnościami. Papież zauważa, że bardzo często broniąc przykazań, zapominamy o jednym z nich: „nie mówi fałszywego świadectwa” i bez litości niszczymy wizerunek i godność innych. Stawianie się w roli sędziów, patrzenie na innych z góry, z pogardą, jest niemoralne – mamy być raczej jak Jezus i przyjmować upokorzenia, zawierzając się Bogu. Dla chrześcijan ważne powinno być również poczucie humoru i radość – jesteśmy przecież dziećmi Boga, powinniśmy „usunąć przygnębienie ze swojego serca”, ewangelizować i nieustannie się modlić.

W ostatnim rozdziale adhortacji papież demaskuje prawdziwe zagrożenie czające się za wszystkimi innymi – diabła. Podkreśla, że nie jest on mitem, ale istotą osobową, która nas dręczy. Bronić się możemy tym, co dostajemy od Boga: „wiarą, wyrażającą się w modlitwie, rozważaniem słowa Bożego, sprawowaniem Mszy św., adoracją eucharystyczną, Sakramentem Pojednania, uczynkamii miłosierdzia, życiem wspólnotowym, zaangażowaniem misyjnym”. Ponownie podkreśla Franciszek potrzebę ciągłego rozeznawania i słuchania tego, co Bóg ma nam do powiedzenia.

Po Franciszkowemu dokument nie ma stanowić wykładu, ale wezwanie. Jest zaproszeniem do zmiany naszego stylu życia i do „zejścia z kanapy”. Do dostrzeżenia świętości w zwykłych, prostych gestach i do zaufania Bogu. Tekst nie jest trudny, czyta się go łatwo i przyjemnie. Warto przeczytać i nie skupiając się na bolesnych czasem oskarżeniach, spojrzeć na świętość jak Franciszek – prosto i zwyczajnie.

fot. EPA/ALESSANDRO DI MEO

Nowa adhortacja papieża Franciszka – o czym i dla kogo?
6 (100%) 6 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.