Fot. pixabay

Objawienia maryjne o apokaliptycznej przyszłości Rosji

Wspólnym elementem objawień maryjnych, jakie wydarzyły się w początkach XX wieku na gruncie katolickim i prawosławnym: w Portugalii, Rosji i na Ukrainie – była m.in. zapowiedź dotycząca przyszłości Rosji. Wszystkie zapowiadały apokaliptyczne nieszczęścia, które spadną na Rosję i jej bezpośrednich sąsiadów. Wskazywały jednak, że nadchodzące nieszczęścia mają charakter warunkowy, a ratunkiem jest modlitwa i zawierzenie Rosji Najświętszej Maryi Pannie.

Z szeregu objawień maryjnych na Ukrainie i w Rosji, patriarcha moskiewski Tichon uznał autentyczność dwóch. Pierwsze z nich dokonało się na Ukrainie, gdzie emerytowanemu podoficerowi rosyjskiej Floty Czarnomorskiej imieniem Serafim w 1903 r. ukazała się Matka Boża. Ten marynarz, prosty człowiek, weteran obrony Sewastopola (1855) i wojny bałkańskiej (1878), po 25-letniej służbie we flocie wybrał powołanie „strannika”, nieoficjalnego pół-mnicha, bezustannie pielgrzymującego po sanktuariach Ukrainy i Besarabii.

W listopadzie roku 1903, jak to zwykle bywa w objawieniach w Kościołach Wschodnich – we śnie – parokrotnie objawiła mu się Matka Boża. Poprosiła go, aby doprowadził do napisania Jej ikony, która będzie wyobrażać objawione mu widzenie: Matkę Bożą stojącą na brzegu morskiej zatoki, na której drugim brzegu, we mgle, w przerażającym ogniu płonęło miasto. Matka Boża osłaniała je, trzymając w rękach połać płótna, na którym wyobrażono odbicie jego Twarzy Chrystusa. Pod nogami Bogurodzicy znajdowały się dwa złamane miecze, deptane Jej nogami jak wąż – symbol Szatana. W obłokach, nad głową anioły trzymały carską koronę z krzyżem. Powyżej korony „Bezcielesne Siły” podtrzymywały obłok, na którym zasiadał na tronie Chrystus Pantokrator, a nad nim widniał napis: „Nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10:16).

Matka Boża oznajmiła Serafimowi, że imperium rosyjskie wkrótce oczekuje wojna, która, w przypadku, kiedy jej prośba nie zostanie spełniona, okaże się ciężka i tragiczna w skutkach. Prośba Matki Bożej sprowadzała się do sprawy nadzwyczaj łatwej do wypełnienia. Sporządzona ikona ma zostać, jak najprędzej się da, wysłana do cerkwi w Port-Arturze, a wtedy pogańscy Japończycy, którzy napadną na Rosję, za jej wstawiennictwem zostaną bez trudu odparci, nie zdoławszy uczynić żadnej krzywdy Rosji. Prawdziwość objawienia uznał archimandryta (opat) Ławry Peczerskiej w Kijowie. Ikona była gotowa już w Wielkim Tygodniu 1904 r. i od razu po Wielkiej Nocy została przekazana rosyjskim władzom wojskowym.

Dalsze jej losy stanowią ilustrację duchowego i moralnego stanu ówczesnej Rosji i rozkładu jej armii. Rosyjska generalicja najpierw odniosła się do ikony z lekceważeniem, potem ponaglana przez znany autorytet duchowny, o. Jana z Kronsztadu, wysłała ją ostatnim pociągiem wojskowym, odchodzącym z Petersburga do Port-Artur. Pociąg ten nigdy nie dotarł do celu, bowiem Japończycy przecięli połączenie kolejowe. Wtedy ikonę przerzucano z miejsca na miejsce, w końcu umieszczając ją w kaplicy polowej naczelnego dowódcy armii, gen. Aleksego Kuropatkina. Generał, podpisując w marcu 1905 r. kapitulację po klęsce pod Mukdenem, pozostawił ikonę w błocie na pobojowisku. W Rosji uznano ją za utraconą. Takie zbeszczeszczenie ikony uznano za zlekceważenie proroctwa i zaprzepaszczenie szansy jaką dawała ręka Matki Bożej wyciągnięta do Rosji. Dopiero w lutym 1998 r., grupa rosyjskich pielgrzymów odnalazła niespodziewanie port-arturowską ikonę w jednym z antykwariatów Jerozolimy.

Drugie objawienie Maryjne dokonało się w samej Rosji, w dniu abdykacji cara Mikołaja II, 2 marca 1917 r., na dwa miesiące przed rozpoczęciem objawień w Fatimie Najświętsza Bogurodzica ukazała się – również we śnie – prostej chłopce Eudokji Adrianowej. Patriarcha moskiewski Tichon odczytał to jako znak, że wraz z odejściem legalnej władzy Matka Boża sama bierze w swoje ręce losy Rosji. Nakazała Ona Eudokii udać się do podmoskiewskiej wsi Kołomienskoje (dziś dzielnica Moskwy) i odnaleźć tam czarną ikonę Matki Bożej, po czym uczynić ją czerwoną (czyli dokonać jej gruntownej restauracji) i modlić się przed nią w intencji Rosji.

Ikona została znaleziona, a była to zapomniana ikona pochodząca z monasteru Wniebowstąpienia Pańskiego w Moskwie, ukryta w Kołomienskoje w 1812 r., w obawie przed wojskami napoleońskimi. Wygląd Matki Bożej na ikonie uznano za potwierdzenie, że Maryja jest władczynią całej ziemi, w szczególności zaś opiekunką Rosji. Ikona przedstawia Matkę Bożą siedzącą na tronie, ubraną w czerwone, carskie szaty, w koronie, z berłem w prawej dłoni i jabłkiem symbolizującym kulę ziemską podtrzymywanym przez Jej lewą dłoń. Maryja trzyma na kolanach Dzieciątku Jezus. Tło ikony jest ciemne, zaś wyraz twarzy Matki Bożej, patrzącej wprost, jest szczególnie poważny i surowy. Nazwano ją Matką Boską Dierżawną (Władającą).

Po rewolucji ikona ta została skonfiskowana przez władze sowieckie. Na szczęście, w 1990 r. odnaleziono ją w magazynach Państwowego Muzeum Historycznego w Moskwie i dziś jest znów obiektem kultu.

Po odnalezieniu obu cudownych ikon, odbyły się dwie pielgrzymki z nimi do Fatimy – w latach 2003 i 2014. Na pierwszą udzielił błogosławieństw patriarcha Aleksy a drugą pobłogosławił patriarcha Cyryl. W ten sposób patriarchowie moskiewscy oficjalnie uznali ważność objawień fatimskich. Jednak ten gest – choć ważny – nie stał się punktem zwrotnym powstrzymującym szerzenie się w Rosji, antyfatimskiej propagandy wśród prawosławnych.

Objawieniami Fatimskimi, dotyczącymi także losów Rosji, najpierw zainteresowała się rosyjska „Biała” emigracja”. Jej przedstawiciele traktowali objawienia fatimskie, nie zważając na ich katolicki język i symbolikę, za skierowane również do nich samych.

Rosyjskojęzyczne, emigracyjne wydawnictwo „Żyzń s Bogom”, drukujące literaturę religijną zarówno prawosławną jak i katolicką, opublikowało w 1949 r. książkę: „Nowe objawienia Najświętszej Bogurodzicy światu, opowieść o Fatimie”, napisana przez rosyjskiego pisarza emigracyjnego, konwertytę na katolicyzm Michaiła Gawriłowa. Rozdawano ją bezpłatnie uchodźcom z ZSRR.

W latach 60. benedyktyni obrządku wschodniego z belgijskiego opactwa Chevetogne opracowali i nadali popularną formę literacką obszernej monografii „Fatima – opowieść o największym cudzie wieku XX”. Jest to wspólne dzieło rosyjskich prawosławnych i katolików.

Natomiast do szczelnie odizolowanego od świata Związku Radzieckiego wiadomość o objawieniach fatimskich dotarła, tak jak większość literatury religijnej, dopiero w ramach „głasnosti”, czyli w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Jeszcze kilka lat wcześniej działający nielegalnie kapłan katolicki, ks. Józef Świdnicki, w 1984 r. został aresztowany za kolportowanie orędzia fatimskiego. Skazany został na trzy lata łagrów, a zwolniono go w 1987 po dwóch i pół latach na skutek interwencji Amnesty International.

Wiadomość o objawieniach fatimskich, wcześniej znana jedynie rosyjskim emigrantom, obudziła w Rosji lat 90. ożywioną dyskusję nie tylko pośród świeckich, ale również w kręgach prawosławnego duchowieństwa. Najbardziej istotną dla Rosjan była wyrażona przez Matkę Bożą prośba o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu sercu. Przyjmowana była przez jednych z pełną powagą, a przez innych odrzucana, jako wytwór katolickiej propagandy, mającej na celu „nawrócenie” Rosji na katolicyzm.

Ważną okazją do upowszechnienia wiedzy o Fatimie była peregrynacja fatimskiej statuy Bogurodzicy po całym obszarze Rosji, odbyta dzięki staraniom abp. Tadeusza Kondrusiewicza w latach 1996-1997.
Zdaniem autorki pierwszej prawosławnej analizy objawień Fatimskich, Białorusinki Marii Stachowicz (Objawienia Fatimskie, pociecha dla Rosji), wydanej po rosyjsku przez Patriarchat Moskiewski w 1992 r., stanowią one bezpośrednią kontynuację objawienia Bogurodzicy rosyjskiej chłopce Eudokii.

W ślad za tym opracowaniem, w latach 90. objawieniom w Fatimie zostały poświęcone rozdziały w zbiorowym dziele: „Rosja przed powtórnym przyjściem Chrystusa Pana” (Rossija pered Vtorym priszedstviem), Ławra Trojce-Sergijewa, 1993, i w książce Anny Iljinskiej „Starcy o czasach ostatecznych”, (Strarcy o poslednich vremenach), tamże 1997. Pozycja ta stanowi znakomitą polemikę ze wszystkimi prawosławnymi wątpliwościami dotyczącymi autentyczności objawień.

Natomiast w kilka lat później, na początku XXI wieku stosunek rosyjskiego prawosławia do objawień fatimskich ulega zmianie. W publikacjach wydanych po 2000 r. mamy do czynienia z zawoalowaną, a częściej zupełnie otwartą ich krytyką.

Na przykład, w „Wiadomościach Diecezji Zachodnioeuropejskiej Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą Nr 36/1993, zadano pytanie, dlaczego w Watykanie pojawiło się tak wiele zastrzeżeń, uniemożliwiających, wbrew woli samej siostry Łucji, ujawnienie trzeciej tajemnicy. Autorzy poddali w wątpliwość posiadanie przez Watykan rzeczywistego zapisu objawienia, gdyż Łucja zapisała tekst tajemnicy dopiero w 1944 r., czyli po 25 latach. Powoływali się na siostrzeńca Łucji, ks. Antonio Valinio, który odpowiadając na pytania zadane mu przez portugalską telewizję w 1991 r., stwierdził, że jego ciotka, żyjąc w katolickim kolegium, gdzie znajdowała się pod nieustannym nadzorem swojego spowiednika i biskupa Jose Correia da Silva, wypełniała wszystkie oczekiwania władzy duchownej. Zarówno tekst trzeciej tajemnicy, jak i swoje wspomnienia według ks. Valinio, siostra Łucja spisała pod nadzorem biskupa.

Z kolei diakon Georgij Maksimow, współpracownik konserwatywnego prawosławnego Wydawnictwa Radonież, w artykule „Prawosławny stosunek do zjawisk fatimskich”, opublikowanym 17 listopada 2011 r., stwierdza, że Ojcowie Kościoła uznawali wprawdzie, że cudowne zjawiska występują nie tylko w Kościele Prawosławnym, ale również w innych wyznaniach. Jednakże, jak stwierdza: „diabeł dokonuje cudów w fałszywych religiach i kościołach heretyckich, po to, aby upewnić ich wiernych w błędach, a także – na ile to możliwe – przyciągnąć do nich chrześcijan prawosławnych”.

Według Maksimowa, zjawiska zachodzące w Fatimie, stanowią próbę umocnienia pozycji katolicyzmu w skali świata. Bowiem „Dama”, która w początkach ukazywała się trojgu portugalskim pastuszkom, uznawała w pełni prymat papieża i jego „pretensje do bycia światową władzą duchowną”, mówiąc, że tylko on może poświęcać Bogurodzicy te, albo inne kraje, a w szczególności Rosję. „Dama” ta również w pełni uznawała katolicki dogmat o czyśćcu, mówiła o mocy zbawczej rzymskiego katolicyzmu, popierała i narzucała katolicki „Kult Niepokalanego Poczęcia” i praktykę modlitw różańcowych.

Jeśli chodzi o najważniejsze dla Rosjan proroctwa o zwycięstwie komunizmu w Rosji i prześladowaniu chrześcijan, które to przepowiedziała „Dama”, autor ten przypomina, że były one zapisane po raz pierwszy w 1936 r., po upływie 19 lat od momentu, kiedy rzekomo zostały usłyszane. Na koniec cytuje archimandrytę Tichona Szewkunowa (spowiednik Putina, dziś biskup), który napisał, że „celem, prawie 100 letnich działań fatimskich jest kolejna próba podporządkowania Rosji papieżowi i w każdym przypadku, tzw. „tajemnice fatimskie” do tego się sprowadzają.

Charakterystyczne dla podejścia rosyjskich prawosławnych są komentarze czytelników pod przedstawionym wyżej artykułem. Jeden z nich, podpisujący się imieniem Aleksander, zwrócił uwagę, że diakon Maksimow w swoich rozważaniach pominął sprawę najważniejszą, a mianowicie fakt, że biesy nigdy nie wzywały do czynienia pokuty. Opis cudów może być więc wypaczony przez katolików, ale w żadnym wypadku nazwanie Matki Bożej „Damą” nie może być dopuszczone.

W latach dwutysięcznych, popularne wydawnictwo prawosławne Carskije Deło (Sprawa Królewska) wydało kolejno dwie książki hierodiakona (mnich posiadający święcenia diakońskie) Makarego Pietanowa, delegowanego przez Rosyjski Kościół Prawosławny do obsługi jej cerkwi Opieki Matki Boskiej (Pokrowy) w Erewaniu. Pierwsza z nich jest zatytułowana Prawda o Fatimie. Cerkiew prawosławna o katolickim „cudzie”, a druga, stanowi jakby aneks do pierwszej, bowiem napisana jest w formie egzegezy z bogatym odwoływaniem się do Ojców Kościoła i wybitnych duszpasterzy Kościoła Rosyjskiego oraz tekstów objawień fatimskich.

Obie te książki można zrecenzować bardzo krótko, jako ordynarny paszkwil na cuda Fatimskie, nazwane tu enigmatycznie „zbłądzeniem” (zabłużdenie). W pierwszej, nie używając terminu herezja, dowodzi się niedwuznacznie, że „cuda” fatimskie i poprzedzające je „cuda” w Lourdes, to jedynie jedne z ostatnich ogniw łańcucha herezji, do których można sprowadzić całe dzieje Kościoła katolickiego od momentu odpadnięcia przez niego od Kościoła Chrystusowego.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze