Konieczne jest przezwyciężenie klerykalizmu, który traktuje wiernych świeckich jak dzieci i zubaża tożsamość duchownych – powiedział papież Franciszek podczas spotkania z Komitetem Kierującym Latynoamerykańskiej Rady Biskupiej (CELAM). Odbyło się ono 7 września w nuncjaturze apostolskiej w Bogocie.

W spotkaniu wzięło udział Prezydium CELAM, 35 biskupów-członków komisji tematycznych i 22 sekretarzy generalnych konferencji episkopatów państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Na początku Ojciec Święty wskazał, że CELAM, będąca kontynentalną konferencją biskupów stała się domem „służby komunii i misji Kościoła w Ameryce Łacińskiej”, ośrodkiem stymulującym „świadomość uczniowską i misyjną”, zasadniczym punktem odniesienia „dla zrozumienia i pogłębiania katolickości Ameryki Łacińskiej”. Przypomniał poprzednią konferencję ogólną CELAM w Aparecidzie z 2007 r., która była wydarzeniem synodalnym Kościoła Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Ma ono „kontynuację w misji kontynentalnej”, która ma być „nie tyle sumą inicjatyw programowych”, ile „wysiłkiem postawienia misji Jezusa w sercu Kościoła, przekształcając ją w kryterium mierzenia skuteczności struktur, owocności posługi jego duszpasterzy i radości, którą mogą wzbudzać. Bo nikogo się nie przyciągnie bez radości”.

– Naszym najważniejszym wyzwaniem jako Kościoła jest mówienie do człowieka jako rzecznicy (…) zażyłości z Bogiem, który uważa go za dziecko, nawet jeśli ono zapiera się tego pochodzenia, ponieważ dla Niego zawsze jesteśmy odnalezionymi dziećmi – przekonywał Franciszek.

Dlatego nie można „sprowadzić Ewangelii do jakiegoś programu w służbie modnego gnostycyzmu, do jakiegoś projektu awansu społecznego lub jakieś wizji Kościoła jako biurokracji, która działa z korzyścią dla samej siebie, a tym bardziej nie można go sprowadzać do jakiejś organizacji kierowanej przez kastę klerykalną za pomocą nowoczesnych kryteriów biznesowych”. Kościół jest bowiem „wspólnotą uczniów Jezusa”. Konieczne jest więc „bycie uczniem-misjonarzem”, polegające na stałym wychodzeniu z Jezusem, dzięki czemu „poznajemy wolę Ojca, który zawsze na nas czeka”.

Fot. PAP/EPA/STEFANO RELLANDINI / POOL

– Tylko taki Kościół – Oblubienica, Matka, Służebnica, która wyrzekła się roszczeń do kontrolowania tego, co nie jest jej dziełem, ale dziełem Boga, może pozostać z Jezusem, również wtedy, gdy Jego gniazdem i schronieniem jest krzyż. Bliskość i spotkanie są narzędziami Boga, który w Chrystusie zawsze do nas się zbliżał i spotykał. Tajemnicą Kościoła jest stawanie się sakramentem tej boskiej bliskości i stałym miejscem tego spotkania – mówił papież. Wskazał, że „podstawowe realia życia ludzi i Kościoła nigdy nie są pomnikiem, ale stanowią żywe dziedzictwo”. Choć „znacznie wygodniej przekształcić je we wspomnienia, których rocznice są obchodzone”. Tymczasem „odnowiona świadomość tego, iż na początku wszystkiego zawsze jest spotykanie z żywym Chrystusem, wymaga, aby uczniowie kultywowali zażyłość z Nim. W przeciwnym razie oblicze Pana staje się nieprzejrzyste, misja traci moc, nawrócenie duszpasterskie się cofa. Modlitwa i kultywowanie relacji z Nim jest więc najbardziej niecierpiącym zwłoki zadaniem naszej misji duszpasterskiej”. Franciszek przestrzegł, że jeśli nie będziemy z Jezusem „wychodzili na misję, szybko zagubimy drogę, narażając się na pomylenie naszych próżnych potrzeb z Jego sprawą”. 

Pytając, „co konkretnie oznacza wyjście z Jezusem na misję w Ameryce Łacińskiej dzisiaj?” papież podkreślił, że przysłówek „konkretnie” nie jest „szczegółem stylistycznym, ale należy do sedna pytania”. – Ewangelia jest zawsze konkretna, nigdy nie jest prowadzeniem jałowych spekulacji. Dobrze znamy częstą pokusę gubienia się w bizantynizmie uczonych w Prawie, zastanawiania się, jak daleko można się posunąć bez utraty kontroli nad własnym wyznaczonym terytorium lub rzekomej władzy, jaką zapewniają granice – stwierdził Franciszek. Mówiąc o „Kościele w permanentnym stanie misji”, zaznaczył, że „Kościół musi sobie przyswoić na nowo czasowniki, które Słowo Boże odmienia w swej boskiej misji. Wychodzić, aby spotykać, nie mijając obok; pochylać się bez obojętności; dotykać bez lęku. Chodzi o podjęcie dzień po dniu pracy na tym polu, na którym żyje Lud Boży, który został wam powierzony. Nie wolno nam dać się sparaliżować klimatyzowanym powietrzem biur, statystykami i abstrakcyjnymi strategiami. Trzeba zwracać się do człowieka w jego konkretnej sytuacji; nie możemy od niej odwracać wzroku. Misję wypełnia się w kontakcie bezpośrednim twarzą w twarz” – wskazał papież.

Zaznaczył, że Kościół w Ameryce Łacińskiej jest zdolny do bycia sakramentem jedności. Nie stoi „jakby miał walizki w ręku, gotowy do wyjazdu po tym, jak ją splądrował, jak czyniło to wielu w dziejach”. – Kościół, nie posiadający ludzkich ambicji, szanujący wielopostaciowe oblicze kontynentu, którego nie uważa za wadę, ale odwieczne bogactwo, musi nadal pełnić pokorną służbę prawdziwemu dobru mieszkańca Ameryki Łacińskiej. Musi niestrudzenie pracować na rzecz budowania mostów, obalenia murów, scalenia różnorodności, krzewienia kultury spotkania i dialogu, wychowywania do przebaczenia i pojednania, poczucia sprawiedliwości, odrzucenia przemocy i odwagi pokoju. Żadna trwała konstrukcja w Ameryce Łacińskiej nie może wyzbyć się tego niewidzialnego, ale istotnego fundamentu – powiedział Ojciec Święty.

Fot. PAP/EPA/STEFANO RELLANDINI / POOL

Kościół zna metyskie oblicze kontynentu: „nie tylko tubylcze, nie hiszpańskie, nie portugalskie, nie afroamerykańskie, ale metyskie, latynoamerykańskie!”. Aby mówić do jego duszy, „Kościół musi nieustannie uczyć się od Jezusa”. – Ewangelia mówi, że przemawiał tylko w przypowieściach. Obrazami, które angażują i czynią uczestnikami, które przekształcają tych, którzy słuchają Jego Słowa, w postaci z Jego boskich opowieści. Święty i wierny lud Boży w Ameryce Łacińskiej nie rozumie innego o Nim języka. Jesteśmy zaproszeni do pójścia na misje nie z zimnymi pojęciami, które zadowalają się tym, co możliwe, ale z obrazami, które nieustannie pomnażają i rozwijają swą moc w sercu człowieka, przekształcając je w ziarno zasiane w dobrej glebie, w zaczyn, który powiększa swoją zdolność do uczynienia chleba z ciasta, w ziarno kryjące potencjał płodnej rośliny – wskazał Franciszek.

Kościół w Ameryce Łacińskiej zdolny jest też do bycia sakramentem nadziei, która „pochodzi z wysoka” i ma „młode oblicze”. Dlatego papież wezwał biskupów, by otwierali im „konkretne przestrzenie w powierzonych wam Kościołach partykularnych”, inwestowali czas i środki w ich formację, proponowali im „wyraziste programy edukacyjne i cele do osiągnięcia, prosząc ich, tak jak rodzice proszą swe dzieci, aby wykorzystywali swój potencjał”. – Nie zadowalajcie się retoryką czy decyzjami zapisanymi w planach duszpasterskich, a nigdy nie wprowadzanymi w życie – prosił papież. Zauważył też, że nadzieja w Ameryce Łacińskiej ma kobiece oblicze. Dlatego „ważnym obowiązkiem jest zrozumienie, poszanowanie, docenienie, promowanie mocy eklezjalnej i społecznej tego, czego dokonują”. – Jeśli chcemy nowej i żywej fazy wiary na tym kontynencie, to nie osiągniemy tego bez kobiet. Proszę, nie mogą być sprowadzane do roli służebnic naszego uporczywego klerykalizmu. Są one natomiast protagonistkami Kościoła latynoamerykańskiego stwierdził Franciszek.

Nadzieja w Ameryce Łacińskiej przychodzi też przez serce, umysł i ramiona świeckich. Konieczne jest więc „przezwyciężenie klerykalizmu, który traktuje wiernych świeckich jak dzieci i zubaża tożsamość duchownych”. To do chrześcijan świeckich należy wniesienie wkładu, „jako ludzie wierzący”, w „proces autentycznego ludzkiego rozwoju, umocnienia demokracji politycznej i społecznej, strukturalnego przezwyciężenia endemicznego ubóstwa, budowania dobrobytu integrującego w oparciu o trwałe reformy, będące w stanie ochraniać dobro społeczne, przezwyciężenia nierówności i strzeżenia stabilności, nakreślenia wzorców zrównoważonego rozwoju gospodarczego, respektujących naturę i prawdziwą przyszłość człowieka – która nie wyczerpuje się w nieograniczonym konsumizmie – a także odrzucenia przemocy i obrony pokoju”. Jako syntezę tego spotkania papież zostawił biskupom przekonanie, że służba Ameryce Łacińskiej wymaga ich pasji ewangelizującej.

Fot. PAP/EPA/STEFANO RELLANDINI / POOL

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.