O realizmie, zaufaniu i silnym przywództwie mówił były sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dr Paweł Kowal na polsko-niemieckiej letniej akademii organizowanej przez Katolicką Akademię w Berlinie, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz Akademię Społeczną w Kijowie. 

Były europoseł zwrócił uwagę, że problemem Unii Europejskiej jest jej idealistyczna wizja, która nie sprawdza się w czasach kryzysu. – Kiedy zagłębiamy się w to, dlaczego właściwie zostały podpisane Traktaty Rzymskie i kiedy sięgamy do tekstów ojców założycieli Unii, pierwszym zdumieniem jest bardzo realistycznie podejście do tego projektu – zauważył dr Kowal. Stwierdził, że Francja była gotowa nawet stracić na Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali, ale kontrola nad produkcją żelaza w Niemczech była priorytetem, bo jej wzmożenie zawsze zapowiadało wojnę. Ta zasada realizmu na czasy kryzysu jest bardzo istotna. Drugą poruszoną kwestią było zaufanie między państwami, które jest ważne kiedy patrzymy w przyszłość, a które w ciągu tych 60 lat, w którymś momencie zostało stracone. Trzecią kwestią, na którą prelegent zwrócił uwagę, jest silne przywództwo. Przywódca powinien łączyć poparcie i utrzymanie władzy w swoim kraju, a jednocześnie być w stanie podejmować decyzję i brać odpowiedzialność za wspólnotę.

Dr Kowal wskazał też, że w czasach kiedy podpisywano Traktaty Rzymskie Europa miała po wojnie tendencje do integracji, podobnie było w latach 1988-1993, gdy Unia uczyniła wielki krok w kierunku integracji podpisują traktaty w Maastricht. Chodziło wtedy również o silne przywództwo i zaufanie między państwami, którego teraz brakuje. Powtórzył za Walterem Laqueurem, amerykańskim historykiem, że dzisiejszym problemem Unii jest relatywizm kulturowy i moralny oraz brak dumy z projektu, jakim jest wspólnota europejska. Zjawiskami, które również osłabiły wspólnotę są sekularyzacja i kryzys religii. – Trzeba zwrócić wagę, że dzisiaj w Polsce, która jest katolickim krajem historycznie, katoliccy posłowie są w stanie znieważać flagę Unii Europejskiej, bo często nie pamiętają, że na tej fladze są umieszczone gwiazdy, które w Apokalipsie znajdują się nad głowa Najświętszej Maryi Panny – mówił dr Kowal. Jak dodał, nie pamiętają też, że Traktaty Rzymskie podpisano w dniu największego święta Maryjnego w Kościele Zachodnim.

Fot. facebook.com

Mówiąc za Walterem Laqueurem powiedział, że uchodźcy nie są głównym problemem Unii, ale to właśnie różne stanowiska krajów wobec uchodźców pokazały, jakie problemy ma wspólnota. – Europejczycy, przyjmując uchodźców, przed długi czas zgadzali się na ignorowanie własnego prawa i norm – zauważył były europoseł. Europa nie miała na tyle silnej tożsamości, aby to powstrzymać, bo przestała rozumieć, jakie są jej normy. Do tego pojawił się problem pracy. – W Europie można żyć nie pracując, a jest to głęboko niechrześcijańska sytuacja, jeśli jakaś grupa społeczna pracuje, a inni utrzymują się z pieniędzy publicznych – powiedział były sekretarz stanu MSZ. Prowadzi to do wychowywania generacji ludzi niepracujących – dodał. Jako kolejny problem wskazał demografię i brak chęci Europejczyków do zakładania rodzin, rodzenia dzieci i brania odpowiedzialności za kogoś. Jak podkreślił dr Kowal, powtarzając za papieżem Franciszkiem – Europa jest staruszką. W roku 2050 z krajów Starej Unii ubędzie 60 mln osób.

W przekonaniu byłego europosła, nie ma dziś ma dzisiaj warunków do powstania nowego projektu Unii. – Chrześcijaństwo samo w sobie nie może być potraktowane jako techniczny budulec, bo albo ludzie wierzą w Boga, albo nie – podkreślił prelegent. Dodał, że nie można zrobić z niego ideologii unijnej czy państwowej, gdyż byłoby to błędem. Z kolei sekularyzacji nie można w żaden szybki sposób cofnąć, a ma ona wpływ na poważne procesy społeczne, które osłabiają Unię. Chodzi tu o konsekwencje, jakie niesie za sobą zmiana integralności w społeczeństwie. Nie można podejmować też dyskusji o tym, czy państwo ma być świeckie czy nie, bo jest to oczywiste. Trzeba jednak na przykładzie Francji zastanowić się nad zjawiskiem sekularyzacji, gdyż – jak zauważyli poprzedni i obecny prezydent tego kraju – taki problem istnieje. Kwestia religii przekłada się na tożsamość, a słabsza tożsamość prowadzi do skrajnych postaw, co można zauważyć w skrajnie prawicowych ruchach, które jednocześnie w większości są antyreligijne.

Fot. facebook.com

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.