Kamerun, Mozambik, Uganda, Peru, Boliwia, Białoruś to kraje z których misjonarze spotkali się w Piekarach Śląskich. Oprócz sióstr służebniczek, ojca franciszkanina byli także obecni świeccy misjonarze, którzy w tych dniach przebywają w Polsce.

Ks. Grzegorz Wita, wikariusz biskupi ds. misji w archidiecezji katowickiej zachęcił obecnych misjonarzy do tego, aby podzielili się swoimi doświadczeniami związanymi z przeżywaniem świąt Bożego Narodzenia na misjach.

– Przede wszystkim taniec. W ten sposób Kameruńczycy wyrażają siebie. Tańczą przez cały dzień, a potem nawet przez całą noc z przerwą na posiłek – mówi siostra Izabela, która dziewięć lat posługuje w północnym Kamerunie. – A jeśli chodzi o jedzenie, to świąteczną potrawą jest ryż z mięsem i sosem pomidorowym – dodała.

Siostra Gracja, która posługiwała na Białorusi podzieliła się doświadczeniem jednych z najmroźniejszych Świąt Bożego Narodzenia, które przeżyła. – Pamiętam, jak podczas Eucharystii wszystko marzło. Pierwszy raz widziałam, jak zamarza wino w ampułce. Wtedy było około minus czterdziestu stopni, a kościół był nieogrzewany – mówiła.

O zupełnie inaczej przeżywanych Świętach Bożego Narodzenia mówiły świeckie misjonarki, które posługiwały w Ameryce Południowej. Przede wszystkim opowiedziały o odmiennej kuchni, którą spotkały podczas posługi. – Takim rarytasem dla Peruwiańczyków jest świnka morska. Nie je się tego na co dzień, ale właśnie na Święta – powiedziała Magdalena Tlatlik, która przez sześć lat posługiwała w Peru. – Niestety w Peru nie ma kolęd, tylko raczej takie „komercyjne” piosenki. A każde spotkanie świąteczne kończy się tańcami… Coś czego można pozazdrościć, to fakt, że jest dużo ekspresji – dodała.

Swoim doświadczeniem podzieliła się także Monika Krasoń, która posługiwała w sierocińcu w Ugandzie. – Świętujemy pod drzewem. A drzewo to mango. I tak chcieliśmy stworzyć atmosferę zachęcając dzieci, żeby stroiły to drzewo – powiedziała. – A na same Święta była uczta, czyli „kurczakobicie”. Bo te kurczaki, są kościste i trzeba ich dużo… Ale muszę powiedzieć, że tam po raz pierwszy przeżyłam taką prawdziwą radość z Bożego Narodzenia. Do tego na wiosce przez głośniki na cały regulator leciały piosenki o Bożym Narodzeniu – mówiła.

Spotkanie rodzin misjonarzy oraz samych misjonarzy, którzy są w tych dniach obecni w kraju odbywa się corocznie. Każdorazowo przed Bożym Narodzeniem jest organizowane w innym miejscu związanym z któryś z misjonarzy.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.