Wyobraźcie siebie piłkarza. Pewnego dnia ten piłkarz idzie do sklepu, żeby kupić sobie rękawiczki, bo zima i mróz za oknem. I w tym momencie jego nogi się odzywają i mówią: „zaraz, zaraz to my odwalamy całą robotę, ręce nic nie robią, nawet nie można ich używać podczas gry. Nie zasługują na rękawiczki, a tym bardziej na takie ładne”. A teraz taki pisarz, siedzi w domu i pisze książki. I jego ręce z głową uwzięły się na nogi, że nie dostaną nowych butów. „Niech nogi sobie same zarobią” – wymyśliły.

Prawda, że to jest absurdalne? Mąż z żoną tworzą jedno ciało. Czy równie absurdalne nie jest podejście do pieniędzy w małżeństwie, w którym każdy zarabia na siebie i nie ma wspólnego budżetu i wspólnej własności? 

Przyznam, że trochę „pogooglałam” przed napisaniem tego tekstu i okazuje się, że statystycznie w małżeństwach w Polsce dominuje taki model, że małżonkowie mają osobne konta. Pieniądze są też podobno jedną z najważniejszych przyczyn konfliktów. Już nawet nie wspomnę o „złotych radach” na internetowych forach w stylu „nie bądź głupia, nie zgadzaj się na wspólne konto, przecież on ci nie będzie mówił, na co masz wydawać twoje pieniądze”. 

Generalnie z tego całego Internetu wywnioskowałam, że kobiety mają w sobie jakąś ogromną bojaźń przed powierzeniu mężczyznom swoich pieniędzy. Ja rozumiem, że byle komu też bym swojej wypłaty nie powierzyła, ale żeby własnemu mężowi nie ufać? Ufamy im na tyle, żeby wpuścić ich do własnego łóżka i mieć wspólne dzieci, ale do swoich pieniędzy nie dopuszczamy? Chyba wiele kobiet zakłada, że ich mężowie będą nieodpowiedzialnie nimi gospodarować. Z drugiej strony, trzeba zastanowić się, czy my gospodarujemy nimi lepiej? Z moich obserwacji wynika (może się mylę?), że kobiety i mężczyźni inaczej wydają pieniądze, ale jedni i drudzy umieją je przepuszczać. Kobiety częściej kupują dla swojego luksusu jakieś drobne rzeczy (ciuchy czy kosmetyki), a mężczyźni rzadziej lecz droższe gadżety (telefon, komputer). 

Zauważcie, że nasi mężowie wybrali nas i ufają nam na tyle, abyśmy urodziły wspólne dzieci. To jest wielka odpowiedzialność. Mężczyźni też potrzebują odpowiedzialności w swoim życiu i właśnie oddanie im w zarządzanie wspólnych pieniędzy jest niezwykle ważne. Jeżeli pod tym względem będziemy traktować naszych mężów, jak dużych chłopców, to oni na zawsze nimi zostaną i jeszcze dzieciom przekażą ten sam model postępowania. Odpowiedzialność za ważne, wspólne dobra nadaje mężczyznom cel i określa ich miejsce w rodzinie, czują się oni wówczas ważni i doceniani. 

Jak do tego podejść w praktyce? Generalnie wszystko jedno, czy będziecie mieli jedno czy pięćdziesiąt różnych kont. Ważne, żeby były one wspólne, żeby nie było dzielenia pieniędzy na „moje” i „twoje”. Zazwyczaj bowiem nie zarabiamy tyle samo (a my, kobiety w związku z urlopami macierzyńskimi czy rodzicielskimi, mamy nieraz kilkuletnie przerwy zawodowe) i przy różnicach w pensji może dochodzić do absurdalnych sytuacji, że twojego męża będzie stać na urlop w Hiszpanii, a ciebie tylko na działce u znajomych. Jeżeli jedno z Was będzie musiało zrezygnować z pracy i zostać w domu z dzieckiem, to co wówczas? Nie będziecie mieli co jeść? Będziecie prosić o jałmużnę? 

Pamiętajcie, jesteście jednym ciałem i wypracowane przez jedno z Was pieniądze nie należą tylko do niego. 

Gosia Madej

https://www.facebook.com/SzkolaDobrychZon/ 

Pieniądze w małżeństwie #1 
6 (100%) 1 ocen.


źródło: Gosia Madej

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.