Sytuacja z pismem prezydenta Sopotu w sprawie przyjęcia dzieci z Aleppo budzi wiele kontrowersji. Pojawiło się jednak oświadczenie rzecznika rządu, Rafała Bochenka.

O tym, że władze Sopotu chcą przyjąć uchodźców, było już wiadomo w połowie grudnia ubiegłego roku. Prezydent miasta, Jacek Karnowski, zapowiedział wtedy, że zwróci się do polskiego rządu z prośbą o zgodę na taką formę pomocy. 

– Jesteśmy gotowi na przyjęcie uchodźców od kilkunastu miesięcy. Jeżeli rząd Polski się zgodzi, przyjmiemy zarówno repatriantów z Dalekiego Wschodu, jak i syryjskie dzieci z Aleppo. Taka wspólnota jak Sopot nie powinna być głucha na dramat najmłodszych mieszkających na terenach objętych wojną – mówił prezydent Jacek Karnowski. – Przed okresem bożonarodzeniowym warto się zastanowić, czy wolne miejsce przy stole ma być tylko dla bogatego wujka z Ameryki, czy też może być dla osoby biednej z terenów objętych działaniami wojennymi – podkreślał prezydent Sopotu na łamach „Dziennika Bałtyckiego”.

Odpowiedź MSWiA pojawiła się 27 stycznia. Czytamy w niej, że „podstawową kwestią przy ewakuacji ofiar wojny domowej w Syrii jest problem z ustaleniem ich tożsamości i wyeliminowanie zagrożeń, które mogłyby mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo Polaków”. – Ubolewam nad odpowiedzią rządu polskiego, który wykazał się brakiem wrażliwości na dramat ludzi, będących – nie ze swej winy – w potrzebie – oświadczył Jacek Karnowski. 

Czy to oznacza, że polski rząd obawia się zagrożenia terrorystycznego ze strony poszkodowanych przez los sierot z Aleppo? Niekoniecznie. Wydaje się, że urzędników MSWiA zgubiła rutyna. Rzecznik rządu Rafał Bochenek przyznał, że odmowne pismo MSWiA w tej sprawie „w sformułowaniach jest niefortunne”, a premier Beata Szydło żąda od swoich urzędników wyjaśnień. Rafał Bochenek podkreśla też, że pismo prezydenta Sopotu było sporządzone na poziomie dużej ogólności, a sytuacja wymaga ustalenia wielu szczegółów.

Okazuje się więc, że sprawa nie została ostatecznie zamknięta. Należy podkreślić, że ministerstwo nie odrzuca ostatecznie wniosku prezydenta Sopotu, ale wskazuje na trudności przy organizowaniu takiej pomocy. Pozostaje jednak pytanie, czy rządowi wystarczy determinacji, aby realnie pomóc dzieciom z Syrii, czy sprawa zostanie wyciszona. Jacek Karnowski zapowiedział, że zależy mu na tym, aby dzieci przyjąć chociażby na kilkumiesięczne leczenie.

Papież Franciszek podkreślił kilka miesięcy temu, że „nazywanie siebie chrześcijaninem i nie przyjmowanie uchodźcy lub kogoś, kto szuka pomocy, kto jest głodny lub spragniony, to hipokryzja”. Kryzys migracyjny to test z człowieczeństwa dla nas wszystkich. Także dla władzy.

[AKTUALIZACJA]

Po południu pojawiło się oświadczenie rzecznika rządu co do pisma prezydenta Sopotu.

Nieprawdziwą informacją jest to, że rząd odmówił przyjęcia dzieci z Aleppo. To informacja nieprawdziwa. Rząd polski nie podjął żadnej decyzji w tej sprawie, a pismo wysłane do prezydenta Karnowskiego zawierało jedynie opis obiektywnych trudności związanych z takim przedsięwzieciem. Nie zawiera jednak żadej decyzji – zaznaczył Rafał Bochenek. 

Sytuacja wywołała duże zamieszanie w mediach. Kontrowersje wywołuje między innymi fakt, że Karnowski w swoim piśmie nie wspominał o „10 sierotach”, ale o „osiedleniu osieroconych dzieci i ich rodzin”.

Dyskusja z pewnością będzie miała swój ciąg dalszy. Oby spór polityczny nie przysłonił rzeczywistego dramatu syryjskich rodzin, które potrzebują pomocy.

fot. EPA/YOUSSEF BADAWI

Czy polski rząd obawia się sierot z Aleppo?
5.88 (97.92%) 8 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.