Mówił o sobie, że najpierw jest człowiekiem, później filozofem, a dopiero na końcu księdzem. Ks. Józef Tischner zmarł 17 lat temu. Pozostawił po sobie wielki duchowy i intelektualny spadek. Rzadko jednak z niego korzystamy.

Tischnera w polskim życiu publicznym jest zdecydowanie za mało. Spory i ważne kwestie społeczne nadal nie są rozwiązane. Brakuje refleksji, która zdołałaby nazwać nasze problemy i jakoś im zaradzić. Tymczasem właśnie dorobek filozofa z Łopusznej może mieć tutaj istotne znaczenie. Dialog nie jest naszą najmocniejszą stroną – nie potrafimy ze sobą rozmawiać, a ks. Tischner uczył dialogu i rozumiał polskie problemy jak mało kto.

Istotą mowy jest mowa istoty
– Pracuję nad filozofią dialogu, bo „robi się” filozofię tego, co jest najbardziej potrzebne. Nie rozumiem, jak można nie móc się porozumieć. To coś, co mnie wytrąca ze spokoju ducha – przyznał w jednej z rozmów telewizyjnych ks. Tischner. Powtarzał za Martinem Heideggerem, że „istotą mowy jest mowa istoty”. Chodzi więc o to, aby przez to, co mówimy, do głosu dochodziły najważniejsze sprawy. Kapelan „Solidarności” był osobą, dzięki której te najważniejsze kwestie w polskim życiu publicznym wybrzmiewały. Wybrzmiewały konkretnie i mądrze. Wciąż szukamy w Polsce sposobu na zażegnanie sporów, tymczasem ks. Tischner jeszcze w okresie transformacji przekonywał, że nie ma innej drogi dla uleczenia polskiego podzielonego społeczeństwa jak łaska przebaczenia. – I to słowo: łaska jest tu niesłychanie trafne – podkreślał filozof.

Coś więcej niż anegdoty
Jego książki wciąż dobrze się sprzedają, ale mimo wszystko ich treść jakoś nie przekłada się na naszą codzienność. Nazwisko księdza filozofa pojawia się na łamach „Tygodnika Powszechnego” czy „Znaku”, ale to jeszcze nie znaczy, że jego przesłanie trafia do naszych umysłów z taka siłą, z jaką powinno. Boję się trochę, że większość z nas kojarzy jedynie żarty lub zabawne powiedzenia ks. Tischnera (jak choćby to o trzech rodzajach prawdy), ale niewielu z nas zadaje sobie trud zgłębienia idei, które głosił i uobecniał. Podobnie jest z Janem Pawłem II, którego chcemy kojarzyć jedynie z kremówkami. Pewnie tak jest wygodniej. Niemniej jednak wieloletni kapelan „Solidarności” zostawił po sobie ogromny dorobek intelektualny, z którego powinniśmy korzystać. Dla własnego dobra.

Do prawdy dochodzi się wspólnie
Tischner zwracał uwagę na coś, co dzisiaj wielu ludziom nie mieści się w głowie. – Do prawdy dochodzi się wspólnie. W dialogu – tylko w dialogu. Więc byśmy się nie pomylili, musimy słuchać tych, którzy mają inne zdanie – pisał. Tymczasem poziom niechęci, a czasem nawet wrogości wobec osób wyznających inne wartości i poglądy jest tak wysoki, że zamyka możliwość rozmowy. Musimy mieć tę świadomość, że jeśli nie słuchamy innych, jeśli nie podejmujemy dialogu, jednocześnie odchodzimy od prawdy. A prawda porządkuje przecież całą hierarchię wartości nie tylko danej osoby, ale całego społeczeństwa.

Do prawdy dochodzi się wspólnie
5 (83.33%) 5 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.