Ot, domek jak domek. Ściany z kamienia. Jedno okienko. Nic szczególnego. Mówią, że nie ma fundamentów. Cud, że stoi. Że znalazł się tu nagle, wiele wieków temu, tak ot, jakby znikąd. Każdy kamień – mówią – przesiąknięty jest tą cudownością. Okno też. To przez nie wieki temu miał się prześlizgnąć anioł… A było to tak: 

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.  Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.  Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym (…)Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1, 26-38). 

Tak było wtedy, w Nazarecie. Ale jak to się stało, że dziś ów domek Maryi obecnie stoi we włoskim Loreto? Zdania są podzielone. 

Kiedy w 1291 r. krzyżowcy zostali wyparci z  Palestyny – wspominają historycy – najprawdopodobniej nakazano rozbiórkę domu, który pierwotnie znajdował się właśnie w Nazarecie i „przeniesienie” go do Loreto. Odpowiedzialnymi za powadzenie akcji mieli być członkowie rodziny Angellich (Aniołów), i tu być może ma początek inna koncepcja dotycząca translokacji budynku. Otóż – zgodnie z legendą – domek miał zostać w całości przeniesiony z miejsca na miejsce przez aniołów. „W końcu, ze względu na bałwochwalstwo ludu, to mieszkanie konsekrowane przez Apostołów, którzy w nim obchodzili Boże tajemnice i w którym dokonywały się cuda, zostało przeniesione do Dalmacji przez orszak aniołów – twierdziła Katarzyna Bolońska na podstawie wizji, którą miała otrzymać w 1440 r. – Potem, z tych samych powodów, a także innych, przenosili oni to najgodniejsze sanktuarium do wielu innych miejsc. Wreszcie święci aniołowie przenieśli je tutaj i umieścili w Loreto, w prowincji Włoch, na ziemiach Kościoła Świętego”. 

Dom, a właściwie domek o wymiarach 8,5 na 3,8 i wysokości około 4 metrów, wykonany jest z niewystępującego w Europie kamienia, obrobionego w specyficzny sposób. Wzór ów powszechnie stosowany był za czasów Maryi także na północy Galilei, o czym świadczą tamtejsze zabytki. Również skład chemiczny zaprawy murarskiej jest charakterystyczny dla Palestyny tamtej epoki. Co więcej, archeolodzy zwracają uwagę, że ściany domku pokryte są napisami i rysunkami, które najpewniej pozostawili pielgrzymi nawiedzający rodzinny dom Zbawiciela w pierwszych wiekach. 

Domek domkiem, ale całe Loreto jest miejscem na wskroś maryjnym. „Królowo Aniołów, Królowo patriarchów, Królowo proroków…”. Nie bez powodu owa litania do Matki Bożej nazwana została loretańską. Do tego małego miasteczka być może już od czasów średniowiecza przybywały tłumy pielgrzymów, to tam modlili się słowami litanii, która – jak twierdzą znawcy – najprawdopodobniej w swej charakterystycznej formie i podstawowym zarysie pojawiła się w manuskrypcie paryskim z końca XII w. Z 1531 r. pochodzi świadectwo odmawiania litanii w sanktuarium w Loreto. W 1581 r. pojawiła się o niej wzmianka w dokumentach papieża Sykstusa V, który za jej odmawianie udzielił dwustudniowego odpustu. Natomiast papież Benedykt XIV urzędowo zatwierdził litanię loretańską ją i zezwolił na stosowanie jej w publicznym kulcie Kościoła. 

Ale nie od zawsze Litania brzmiała tak, jak to mamy okazję słyszeć dzisiaj. Podobno kiedyś była dłuższa, potem ją skrócono, by przez kolejne lata dodawać kolejne wezwania. I tak np. „Wspomożenie wiernych” przypisywane jest Piusowi V (po bitwie pod Lepanto w 1571 r.), a „Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta” Piusowi IX (z okazji ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP w 1854 r.). Leon XIII wprowadził wezwanie „Królowo Różańca świętego” (1883) oraz „Matko dobrej rady” (1903), a w 1908 r. Kościół w Polsce uzyskał zgodę na włączenie tytułu „Królowo Korony Polskiej” (przekształcone po drugiej wojnie światowej w „Królowo Polski”). „Królowo pokoju” dodał Benedykt XV (1917), a papież Pius XII – „Królowo wniebowzięta” (1950) w związku z ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu NMP. „Matko Kościoła” używamy od 1980 r., również Janowi Pawłowi II zawdzięczamy  wezwanie „Królowo Rodzin” (1995). Ciekawostką jest, że w oficjalnej wersji Litanii nie ma wezwania, które bywa dodawane w niektórych kościołach na końcu, mianowicie – „Królowo świata”. Historia Litanii loretańskiej jest dość dynamiczna, i wydaje się, że ostatnie słowo jeszcze nie zostało powiedziane. 

Chociaż  Litania loretańska to przede wszystkim modlitwa, mogłaby też służyć za mini podręcznik mariologii. Znajdziemy w nim zarówno prawdy ściśle dogmatyczne („Święta Boża Rodzicielko”, „Matko dziewicza”), określenia ukazujące piękno Maryi („Zwierciadło sprawiedliwości”, „Różo duchowna”), jak i wezwania eschatologiczne („Królowo Aniołów”, „Królowo wszystkich świętych”). Cała modlitwa, to – jak można nieraz usłyszeć – torpedowanie nieba. Kolejne wezwania to jakby błagalne pociski… Czyż Maryja może pozostać wobec nich obojętna?

Prawdziwa historia Domku Królowej Świata
5.45 (90.91%) 11 ocen.


źródło: Beata Legutko

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.