Biblia mówi nam o wielu przestrzeniach ludzkiego życia i wnętrza, które mogą zostać poddane pokusie. Jednocześnie walka o nie uszlachetnia nas i zbliża do Boga, do miłości. Na co powinniśmy zwracać uwagę w naszym codziennym życiu, by nie dać się złapać w pułapkę? Oto kilka wskazówek.

Wolność drugiego człowieka

Nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Jednak nie mówię o szerokim pojęciu wolności – wyznania, do dóbr itd. Mam raczej na myśli wolność emocjonalną. Nie mamy prawa zabraniać nikomu gniewać się, mieć złego humoru, komentowania czegoś czy bycia nieprzyjemnym. Jedynym naszym narzędziem w takim momencie jest wyartykułowanie, że nas takie zachowanie boli, obraża, albo że nam przykro. Nie możemy też nikogo na siłę zaciągnąć na modlitwę czy zaprowadzić do kościoła, gdy ma gorszy dzień. Choćby ktoś był nie wiadomo jak zagorzałym katolikiem, ma prawo wybrać: nie iść do wspólnoty, na Mszę św. albo nie modlić się. Nasze zbulwersowanie tylko pogorszy sytuację. Oboje wiecie, że modlitwa, Eucharystia i inne praktyki są dobrem, ale człowiek ma prawo wyboru i może nie wybrać dobra. Wtedy to jest jego osobista sprawa z Bogiem, On będzie go rozliczał.

Osądzaj czyn, a nie osobę

Bywa, że nasz gniew jest wycelowany prosto w osobę, która popełniła błąd, oskarżyła nas, oczerniła, pomyliła się, nie pohamowała swoich słów czy czynów. Dlatego niezwykle ważnym jest, by pamiętać, że to ten czyn, to słowo jest samo w sobie złe, a nie ta osoba. Bóg cały czas wyciąga nas z grzechu, któremu często pozwala dominować. Już św. Paweł w Liście do Rzymian pisał: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 17, 18-19). Drugi człowiek powinien mieć więc cały czas możliwość powstawania z błędu, z grzechu. Właśnie do tego zaprasza Bóg – do ciągłego powstawania a nie do perfekcyjności, bezbłędności, bezgrzeszności.

Drugi człowiek ma dobre intencje

To stwierdzenie może ci się wydać naciągane. Jednak człowiek kochający Boga powinien widzieć w drugim przede wszystkim dobro, szukać go zamiast defektów. To nie lada umiejętność, bo nasze skrzywione myślenie zazwyczaj widzi najpierw wady i niedoskonałości, między innymi po to, byśmy mogli się pocieszyć, porównać i „dziękować, że nie jestem/nie mam… tak jak on/ona”. Postaraj się zawsze znaleźć dobre intencje drugiego, choćby na siłę.

Rób to, czego się boisz

Wszyscy mamy swoje lęki i wszystkie powinny przestać istnieć, bo nie pochodzą od Boga. Już sama ta myśl powinna nas zastanowić. Lęki ograniczają nas, hamują, czynią nas karykaturami samych siebie. Lęki wynikają z braku zaufania Bogu i samemu sobie. Zostaliśmy obficie wyposażeni. Jeśli jednak uważasz, że czegoś ci brakuje, proś! Proś Kościół o wiarę, Boga o cnoty, a On da ci. Proszenie jest już formą dzielności. W Księdze Rut czytamy przecież: „Nie lękaj się więc, moja córko; wszystko, co powiedziałaś, uczynię dla ciebie, gdyż wie każdy mieszkaniec mego miasta, że jesteś dzielną kobietą” (Rt 3,11). Nie muszę chyba mówić, że Słowo Boże skierowane jest do każdego, a to znaczy, że nie jest to tylko fragment dla kobiet.

Bliźni do kochania

Jeśli jeszcze nie wiesz, do czego służy druga osoba, to odpowiedź widnieje powyżej. Jest taki wiersz Matki Teresy z Kalkuty, który zaczyna się słowami: „Ludzie są nierozumni, nielogiczni i samolubni. Kochaj ich mimo wszystko”. To oczywiście przechodzi tak zwane ludzkie pojęcie – mówimy przecież o przykazaniu miłości. Nie zmienia to faktu, że trzeba nieustannie próbować. Tak samo jak ty nie zasługujesz na to, by cię obrażano, poniżano, raniono fizycznie czy psychicznie, tak samo każdy inny człowiek. Nie odgrywaj się więc za zło, którego doświadczyłeś. Nie naśladuj tych, którzy cię skrzywdzili. Ty sam decydujesz, minuta po minucie, o tym, co z ciebie wychodzi: pierwiastek boski czy szatański.

Historia twojego życia jest dobra

Już w kilku miejscach w tym tekście pojawiło się słowo „dobre”. Jeśli porównujesz się z innymi ludźmi, robisz to z pewnością bardzo powierzchownie. Mało jest osób, których historię znamy do głębi, z wszystkimi upadkami, problemami i trudnościami po drodze. Człowiek zazwyczaj okazuje tylko to, co jest pozytywne lub chociaż neutralne. Rzadko i na pewno nie z wszystkimi mówimy o tym, co trudne, że błądzimy. Dlatego nie możemy sugerować się cząstkową informacją na temat drugiej osoby, uważać, że jej życie jest nieporównywalnie lepsze od naszego, bo nie wiemy, jakie walki wewnętrzne toczy. Jeśli jednak tak siebie traktujemy, nieustannie porównując, to nasza postawa mówi dwie rzeczy: nie mamy miłości własnej i nie wierzymy, że dzieło Boga, którym jesteśmy, jest dobre, odpowiednie. A jest! Jedyne, unikatowe, najlepsze! Tylko dla Ciebie, dopasowane. Z takim krzyżem, jaki jesteś w stanie unieść i z takimi dobrami, które nie sprawią, że uniesiesz się pychą.

Decyduj o swoich emocjach

Może wydaje ci się, że tak nie jest, ale mamy duże pole manewru w kwestii naszych emocji. Wiele leży w naszej mocy. Nie musimy poddawać się złości, smutkowi czy rozgoryczeniu. Mamy możliwość kontrolowania reakcji. Oczywiście, one się w nas pojawiają, ale nie trzeba im dawać ujścia. Twoje wnętrze jest wspaniałym filtrem. Przemyśl, czy to, co chcesz powiedzieć lub wyrazić, nie urazi kogoś, nie wprawi go w przygnębienie. Jest też inna kwestia: jeśli pozwalamy, by złe emocje nami kierowały, jesteśmy ich niewolnikami. A przecież człowiek został stworzony jako wolne stworzenie.

Masz prawo do błędu

Nie jesteśmy zaprogramowanymi robotami, a okoliczności życiowe czasem zaburzają nam rytm i plany. Popełniamy błędy i gafy. Ale na tym świat się nie kończy. Każdy błąd nas uczy i wychowuje. Jest nawet takie prawo marketingu, zgodnie z którym im więcej „nie” usłyszysz, proponując i sprzedając jakiś produkt, tym szybciej usłyszysz upragnione „tak”. Tak samo jest z błędami – im więcej razy się nie uda, pomylisz się, tym prędzej dojdziesz do właściwej postawy, dobrego podejścia do jakiejś sprawy czy osoby. I, jak już było mówione, nie ma się co porównywać z innymi – zawsze znajdą się lepsi i gorsi od nas, ale nikt nie byłby w stanie nas zastąpić. Nauka samego siebie nie ma być po to, by być lepszym od kogoś, tylko po to, by dojść do świętości. To wszystko ma się dziać przed Bogiem i dla Niego.

8 rzeczy, o których prawdopodobnie codziennie zapominasz
5.71 (95.1%) 17 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze