Jan od Krzyża często uznawany jest za specjalistę od duchowych kryzysów. W swoich pismach opisał ich poszczególne etapy i to, w jaki sposób sobie z nimi radzić, by prowadziły do Boga, a nie do samozagłady. 

Ciemność w duszy 

Kiedy prowadzimy życie duchowe, czasami doświadczamy oschłości. Bywa, że wynika ona z naszych zaniedbań, kiedy brakuje nam żywego zaangażowania w budowanie bliskości z Bogiem, kiedy grzeszymy. Może też być tak, że jest to zaproszenie ze strony Boga, by przekroczyć strefę zmysłów, kiedy to w relacji z Bogiem pociągała nas przyjemność, pokój, czy bezpieczeństwo, i przejść do sfery ducha. Jan od Krzyża mówi, że najistotniejszą sprawą jest wtedy świadomość, że cierpienia nie są wynikiem  nieobecności Boga. Ale to właśnie ogrom Jego obecności sprawia, że czujemy się jakby oślepieni Jego blaskiem. Jego obecność przeżywamy bardziej jako chaos i zagubienie. 

Ważne jest także to, że przed Bogiem nie trzeba udawać. Nie trzeba tłumić swojej wrażliwości. Można być takim, jakim się jest. On może sprawić, że wszystko będzie nas prowadziło do Niego: nasz temperament, charakter, nasze otoczenie i przeszłość. Wszystko to może stać się elementem nocy. Wszystko może prowadzić do tego, że przechodzimy z myślenia, że to Bóg jest dla mnie, w świadomość, że to ja jestem dla Boga.  


Ciemność w psychice
 

Noc duchowa daje się w dużej mierze wytłumaczyć „psychologicznie”. I takie postępowanie nie jest błędem, jeżeli nie redukuje się wszystkiego jedynie do procesu psychologicznego.  

Prawdą jest, że każde przejście z niższego na wyższy poziom jest procesem przemiany, który sprawia, że dotychczasowa równowaga zostaje zakłócona po to, by mogła zostać zastąpiona przez głębszą harmonię. Dlatego każde cierpienie, także psychiczne, może mieć wartość oczyszczenia w nocy duchowej. Wszystko ma sens, jeśli powierzamy to Bogu.  

W ten sposób najczęstsze cierpienie psychiczne, które jest wywołane niezaspokojeniem potrzeb bezpieczeństwa, miłości i sensu, może prowadzić do okrycia, że tylko w Bogu człowiek znajdzie zaspokojenie swoich najgłębszych pragnień. Ale by tak się stało, człowiek musi porzucić drogę ucieczki, to znaczy obwiniania innych za swoje rozczarowanie. Gotowość do zaakceptowania swojego ubóstwa, swoich zranień, własnych lęków umożliwia Jezusowi odbudowanie w człowieku Jego imienia. Umożliwia dostrzeżenie, że to Jezus jest tym, który niesie ratunek. 


Kiedy 
cierpienie wewnętrzne nie jest nocą duchową? 

By mówić o nocy duchowej, muszą być spełnione dwa warunki. 

Po pierwsze, w życiu człowieka musi istnieć żywe, miłosne odniesienie do Boga i dojrzałość duchowa. Zasadniczym jest tutaj odpowiedź na pytanie, czy chcesz uwolnić się od cierpienia po to, by było ci lżej, czy po to, by pozbyć się wszystkiego, co blokuje w tobie Bożą miłość, tak by mogła wnikać w ciebie i z ciebie promieniować. 

Po drugie, w nocy duchowej zauważalny jest pewien dystans do cierpienia psychicznego. Bez niego nie byłoby możliwe to, by zająć postawę wobec Boga w sposób wolny. By podjąć decyzję, czy chcę Bogu oddać siebie i żyć dla Niego, bez względu na wszystko, czy nie. Zjednoczenie z Bogiem to zawsze współdziałanie Boga z człowiekiem, które nie może odbywać się inaczej jak tylko w wolności.  

To nie uczuciowość jest przeszkodą 

Cierpienie psychiczne nie jest więc samo w sobie nocą duchową, chociaż może być jej objawem i elementem. Ale tylko wtedy, kiedy ból jest dobrowolnie przyjęty i zaakceptowany, kiedy jest w człowieku decyzja, że się go przecierpi. Nie ma zła, które nie może zostać przemienione, ale Bóg przemienia tylko to, co złożymy na Jego ołtarzu. 

 

 

Ciemność i depresja prowadzi do Boga 
5.2 (86.67%) 15 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.