Fot. K0P, flickr.com

Coraz więcej dzieci przystępuje do pierwszej Komunii świętej wcześniej niż zakładają to programy katechez. Kiedy tak naprawdę zaczyna się przygotowanie do Komunii świętej? Skąd możemy wiedzieć, czy nasze dziecko jest już gotowe do tego ważnego kroku w wierze?

Giuseppe miał dziewięć lat i bardzo kochał Pana Boga. Lubił się modlić, czuł Jego obecność i tęsknił. Urodził się w pierwszej połowie XIX w. W tamtych czasach do Pierwszej Komunii mogły przystępować dzieci w czternastym roku życia, po zdaniu dość trudnego egzaminu. Musiał czekać. Nie pomogły osobiste spotkania z biskupem, przekonanie, że on, niespełna dziesięcioletni chłopiec, już jest gotowy, że wierzy, iż ten mały kawałek chleba to ciało samego Chrystusa. W końcu się doczekał. Ale Giuseppe Sarto nigdy nie zapomniał o swoich dziecięcych pragnieniach. Po latach, kiedy został papieżem Piusem X, obniżył wiek, w którym dzieci mogły po raz pierwszy przyjąć Ciało Chrystusa, a wszystkich wiernych bardzo zachęcał do częstej komunii.

Przez blisko 40 lat w Polsce (na mocy dokumentu Episkopatu z 1971 r.) do Pierwszej Komunii Świętej przystępowały dziewięciolatki – dzieci z drugiej klasy szkoły podstawowej. Kiedy w 2009 r. zaczęto mówić o obowiązku szkolnym sześciolatków, pojawiły się również pytania związane z katechizacją. Teraz w klasie drugiej stopniowo miało przybywać siedmiolatków. Czy takie maluchy – pytali niektórzy – mają na tyle rozwiniętą moralność, by zrobić rachunek sumienia? Czy zrozumieją, co się dzieje podczas Mszy św.? Czy to nie za wcześnie na tak ważne wydarzenia?

Kodeks Prawa Kanonicznego stwierdza: „Dzieci wtedy można dopuścić do Komunii świętej, gdy posiadają wystarczające rozeznanie i są dokładnie przygotowane, tak by stosownie do swojej możliwości rozumiały tajemnicę Chrystusa oraz mogły z wiarą i pobożnością przyjąć Ciało Chrystusa” (Kan 913). Czy w ogóle można w jakimś stopniu zrozumieć to, co dzieje się podczas Eucharystii? W wyjątkowej sytuacji, gdy dziecku grozi śmierć wystarczy, żeby umiało ono odróżnić Ciało Pańskie od zwykłego chleba.

Ostatecznie zadecydowano, że wraz z pojawieniem się sześciolatków w pierwszej klasie Pierwszą Komunię przesunie się do klasy trzeciej. Szczególne zainteresowanie mediów tym tematem pojawiło się w 2014 r. kiedy to – w związku z reformą – w kilku diecezjach „pierwsze komunie” się nie odbyły. „Ogromne straty dla właścicieli restauracji” – grzmiały internetowe portale – „przedsiębiorcy liczą straty”, „firmy mogą stracić nawet miliard”. Straty, straty, straty – odmieniane przez wszystkie przypadki. Rok 2017 miał być tym, w którym wszystko wróci do „normy”, bo do normalności jeszcze daleko, skoro restauracje rezerwowane są z trzyletnim wyprzedzeniem, a skrajnie niepoważni rodzice umawiają córki na wizytę solarium.

Ale nie dajmy się zwariować tym defetystycznym wizjom. Na szczęście, wbrew ogólnym opiniom, wielu rodzinom nie zależy na wielkim przyjęciu, a przystąpienie dziecka do Pierwszej Komunii jest naturalnym etapem na jego drodze do Pana Boga. Być może dlatego coraz częściej można usłyszeć o wcześniejszej komunii, kiedy rodzice stwierdzają, że dziecko jest gotowe do przyjęcia Eucharystii, zanim osiągnie konkretny wiek.

Córka Marianny chodzi do jednej z tzw. alternatywnych szkół, z cotygodniową katechezą. „Dzieci przystępują do I Komunii św., kiedy są na to gotowe – mówi. Zazwyczaj są to siedmio-, ośmio- i dziewięciolatki”. Sama ma siedmioletnią córkę. Skąd będzie wiedziała, czy dziewczynka jest gotowa? „Myślę, że sama mi powie. Wiem, że jeszcze w tym roku nie”.

Córka Justyny jest uczennicą publicznej szkoły. Ale Justyna zdecydowała, że dziewczynka gotowa jest przyjąć I Komunię św. wcześniej niż dzieci z jej klasy. Chodziła na specjalne przygotowania organizowane przez siostry zakonne, ale tego, co najważniejsze – żywej wiary – doświadcza w domu. Komunię św. przyjęła w wieku 8 lat.

Rodzice najlepiej znają swoje dzieci, ale nie zaszkodzi zapytać o zdanie katechetów czy inne osoby towarzyszące dziecku w wierze. Pytani o uzasadnienie swoich decyzji odpowiadają prosto – przecież Eucharystia jest spotkaniem z samym Bogiem, najbliższym, jakiego możemy doświadczyć tutaj, na ziemi. Daje siłę, gładzi lekkie grzechy, pozwala bardziej kochać. Dlaczego nasze dzieci, skoro mają tego świadomość, muszą czekać? Trudno się z tym nie zgodzić. Prawda o Eucharystii jest taka sama dla dużych i małych, dla dorosłych i dzieci – Bóg daje samego siebie, byśmy i my mogli być dla innych, jak najpełniej. Grzech nie korzystać.

A co, jeśli ktoś nie był gotowy do Pierwszej Komunii w wieku ośmiu, dziewięciu, -nastu lat? Jeśli dopiero w dorosłym życiu odkrył, że coś traci, że tęskni, że chciałby w pełni uczestniczyć we Mszy św.? Wystarczy poszukać miejsc, w których dorośli mogą przygotować się do przyjęcia sakramentów.

Fot. DrabikPany, flickr.com

Joanna przyszła na pierwsze spotkanie w wieku 24 lat. Choć na początku była sceptyczna, została. Po kilku miesiącach przystąpiła do pierwszej spowiedzi, a Komunię św. przyjęła podczas Wigilii Paschalnej. Podobnie swoje odkrywanie wiary zaczynał pięćdziesięcioletni Dariusz, obecnie zaangażowany w życie parafialnej wspólnoty.

Mimo wielu przypadków wczesnej i dużo późniejszej I Komunii św., normą pozostaje przygotowywanie dzieci w szkołach, pod okiem katechety, w oparciu o określone podręczniki. I być może nic w tym złego, jeśli będziemy pamiętać, że to nie szkoła, a dom jest pierwszym miejscem, w którym poznajemy prawdy wiary, uczymy się modlitwy, doświadczamy życia z Bogiem. I to jest ważniejsze niż nawet najlepiej opracowane programy przybliżające kwestie spowiedzi i tajemnicę Eucharystii.

Nowe podręczniki zakładają trzyletnie przygotowanie, czyli dzieci zaczynają z nich korzystać w pierwszej klasie. A co wcześniej? Być może katecheza w przedszkolu, raz na tydzień, być może wizyta w kościele na Święta, czy niedzielna Msza św. z rodzicami, daj Boże coś więcej. Bo przygotowanie do I Komunii św. – i nie mówimy tu o restauracji i zaproszeniach – zaczyna się dużo, dużo wcześniej. Nie wtedy, kiedy zacznie samo mówić „Aniele Boży’, nie wtedy, kiedy będzie się w stanie przeżegnać, nawet nie w momencie chrztu – choć to wtedy padają deklaracje rodziców – ale jeszcze wcześniej. „Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? „Chcemy”.

Fot. K0P, flickr.com

Oceń ten artykuł


źródło: Beata Legutko

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.