Praca nad komunikacją w związku romantycznym wydaje się być trudna. Dlaczego tak trudno porozumieć się z osobą, którą przecież kochamy? 

Zbliżają się walentynki – podobno święto miłości i zakochanych. Większość par planuje uczczenie tego dnia w romantyczny sposób – randki, kolacje, kina, wyjazdy itp. Wszystko po to, aby czas ten spędzić miło i przyjemnie. Na rynku pojawiła się również inna opcja spędzenia tego dnia: warsztaty komunikacji dla zakochanych prowadzone przez różne instytucje i gabinety specjalizujące się w pracy rozwojowej i psychologicznej z parami. O miejsca na nich łatwo – rzadko kiedy udaje się zawiązać pełna grupę warsztatową.  

Atak i reakcja 

Standardowa komunikacja w związku w momencie trudnej sytuacji czy kryzysu zamienia się w kłótnię. Zapewne każdy z nas doświadczył tego, że kłótnia nie doprowadza do pozytywnego rozwiązania problemu. Jest właściwie daniem emocjonalnego upustu złości i oskarżeniem drugiej osoby o pojawienie się właśnie takich stanów. Jako ludzie, istoty ewolucyjnie przyzwyczajone do przetrwania, staramy się w większości przypadków obronić bądź uciec przed atakiem. Stąd się biorą zachowania takie jak opuszczenie pomieszczenia podczas kłótni, rzucanie słuchawką telefonu czy kontratak – „odbijanie piłeczki” bądź „odwracanie kota ogonem”. 

Komunikat TY a komunikat JA 

Głównym komunikatem, którego pary używają w kłótniach, jest komunikat TY. Oskarżając drugą osobę o swój stan emocjonalny, mówią nie o tym jak się czują, tylko o tym, co druga osoba zrobiła. Jest to na logikę sytuacja nieco absurdalna, bo druga osoba zazwyczaj doskonale wie, co robi (chyba że jest niepoczytalna). Nie ma za to często pojęcia o tym, co jej zachowanie robi z nami i z naszymi uczuciami. Słysząc: „Bo Ty nie zrobiłeś tych zakupów i poszedłeś z kolegami na mecz” wypowiedziane w złości przez żonę, mąż może domyślić się, że to zachowanie jej nie odpowiada. Ale czy żonie zawsze musi odpowiadać zachowanie męża? Chyba niekoniecznie. Partner może nie rozumieć, o co właściwie kobieta się złości i dewaluować jej emocje.  

Znacznie bardziej logicznym zachowaniem jest zastosowanie w takiej sytuacji komunikatu JA, czyli POWIEDZENIE, co MI robi takie zachowanie tej drugiej osoby. Zwiększa to szanse na wzajemne zrozumienie, akceptację wzajemnych odczuć i emocji oraz znalezienie złotego środka. Jakże inaczej jest usłyszeć: „Wróciłam głodna i zmęczona z pracy, miałam nadzieję znaleźć w lodówce rzeczy, z których będę mogła zrobić obiad. Rozczarowała mnie pusta lodówka i zezłościł fakt, że nie zrobiłeś dzisiaj zakupów. Jest mi przykro, bo mam wrażenie, że nie pomyślałeś dziś o mnie, mając na uwadze wieczorne wyjście z kolegami”. Brzmi pięknie, ale któż z nas jest przyzwyczajony do takiej właśnie komunikacji? Kto z nas wybierze ją intuicyjnie, dla kogo nie będzie sztuczna? Tylko dla tych, którzy poznają pozytywny sposób komunikacji i będą w pocie czoła nad nią pracować. Jak długo? Całe życie z drugą, kochaną połówką. 

Magiczne ZAWSZE i NIGDY 

Słowa powyższe powtarzają się w związkach w połączeniu z komunikatem TY jako jedne z najczęściej używanych we wspólnym życiu. Tymczasem uwielbiamy w kłótniach wysuwać argumenty: „bo Ty zawsze…” albo „bo Ty nigdy…” mówiąc o zachowaniach drugiej osoby, które nas bolą, są może i nawet częste, ale czy na pewno ta druga osoba robi coś ZAWSZE? Czy zawsze zapomina zrobić zakupy, wracając z pracy? Czy po prostu zdarza się to stosunkowo często, a o tych razach, które były inne, po prostu krzywdząco zapominamy? Podobnie jest ze słowem NIGDY. Dobrze byłoby wyciąć oba słowa ze słownika używanego w związku. Nie od razu jednak Kraków zbudowano.  

Niech niniejszy artykuł będzie przyczynkiem do tego, aby za każdym razem, gdy w związku wypowiemy jedno z tym magicznych słów, zatrzymać się chwilę i zadać sobie pytanie: czy aby na pewno mam w tym, co mówię, stuprocentową rację i czy nie przypadkiem nie jestem w tym sądzie niesprawiedliwy dla drugiej osoby. Tej osoby, którą właściwie kocham. 

„Bo Ty…” – komunikacja zakazana w dobrym związku 
5 (83.33%) 2 ocen.


źródło: Martyna Miziniak-Kużaj

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze