Czy zdarzyło się kiedyś, że po usłyszeniu czyjegoś szeptu albo jakiegoś dźwięku przeszły wam ciarki po plecach? Albo odpłynęliście u fryzjera, słysząc trzask nożyczek pracujących koło uszu? To zjawisko ma swoją nazwę.

ASMR – a więc Autonomous Sensory Meridian Response. W skrócie to różnego rodzaju efekty – dźwiękowe i wizualne, które sprawiają, że możemy się odprężyć bądź zrelaksować. Niektórzy słuchają ASMR, gdy boli ich głowa, inni wtedy, gdy mają problemy z zaśnięciem. Od kiedy nazwano to zjawisko – Internet huczy od różnego rodzaju ASMR-owych produkcji, z których każda ma swoje grono wielbicieli.  

Aż przejdą cię dreszcze 

Jako mała dziewczynka uwielbiałam patrzeć, jak ktoś maluje. Nawet zostało mi to do dziś. Wielu z nas zna program Boba Rossa, którego fenomen opierał się na tym, że autor ten malował obrazy na wizji. Niby nic szczególnego – same obrazy nie były również dziełami sztuki wysokiej rangi. Popularność tego programu wynikała z tego, że każdy z nas mógł oglądać dokładne pociągnięcia pędzla malarza, a ostateczne razem z nim podziwiać efekt końcowy. Oczywiście inni ludzie oglądali te programy być może po to, by podejrzeć warsztat malarski, jednak moje doświadczenie było inne. Autorka jednego z kanałów ASMRowych na YouTube powiedziała, że pierwszy raz doświadczyła tego w podstawówce. – Koleżanka z ławki z ogromną starannością układała kredki w piórniku. Gdy skończyła segregować je zgodnie z kolorami, poprosiłam ją, żeby zrobiła to raz jeszcze, ale tym razem zaczynając od najmniejszej, a na największej kończąc. Dreszcze na ciele, które wówczas odczuwałam, były tak przyjemne, że chciałam, aby trwały jak najdłużej – opowiadała. Wiele ludzi mówi zgodnie: nie wiedzieli, że to coś ma nazwę. A skoro ma nazwę i zwolenników, nie trzeba wiele, by stało się nową usługą. Tak też się dzieje – anglojęzyczny YouTube jest wprost przesiąknięty filmikami ASMRowymi, których specyfika jest zbyt szeroka, by można ją jednoznacznie zdefiniować. W Polsce się o tym na razie nie mówi, jednak popularność to tylko kwestia czasu.  

Czy jest to dobre? 

Gdy fenomen ASMR stał się popularny, niestety zaczął być wykorzystywany w niewłaściwym celu. Niektóre youtuberki zaczęły kręcić filmy, które miały wiele niejednoznacznych podtekstów. Te również znalazły grono odbiorców. Zainteresowana fenomenem tego zjawiska, zaczęłam szukać informacji na temat stanowiska Kościoła katolickiego w tej sprawie. Oczywiście na polskich stronach internetowych takowych informacji nie znajdziemy, jednak na wielu anglojęzycznych forach internauci już dawno podjęli ten temat. I choć nie ma żadnego jasnego dokumentu, myślę, że odpowiedź jest następująca: słuchanie zwykłych dźwięków bądź oglądanie jakichś zwykłych czynności nie jest złe. Jeśli jednak wykorzystujemy to w złym celu – decyzja należy już do nas. Jak ze wszystkim w Internecie – trzeba wiedzieć, jak się w nim poruszać.  

Czyszczenie butów 

W większości jednak filmiki ASMRowe to spectrum najdziwniejszych rzeczy, jakie człowiek może spotkać w sieci. Jest to na przykład… jedzenie sushi bądź czyszczenie butów. Jak już wspomniałam, każde z nich ma swoje osobne grono wielbicieli – ponieważ odczucia każdego człowieka są subiektywne. Każdy z nas również ma inne doświadczenia życiowe – np. pamięta miłe dźwięki z dzieciństwa (jak odkurzacz bądź czesanie włosów przez mamę). Co ciekawe, zjawisko to nie doczekało się opracowania przez grono naukowców. Ludzka psychika jest dziedziną tylko w małym stopniu zbadaną przez człowieka. Tego typu fenomeny jedynie poszerzają już i tak wielką złożoność wielu płaszczyzn, z jakich składa się ludzkie istnienie. 

Najdziwniejszy sposób na relaks
6 (100%) 4 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.