Nie raz na myśl, że ksiądz w konfesjonale może nam zadawać jakieś krępujące pytania pada na nas blady strach. Ale czy naprawdę warto się tak bać? I po co ksiądz w ogóle zadaje jakiekolwiek pytania w konfesjonale? 

Będę pytać ks. Jacka Hadrysia, profesora, wykładowcę duchowości na Wydziale Teologicznym UAM, doświadczonego spowiednika i kierownika duchowego o różne aspekty tego sakramentu.  

Księże Jacku, o co tak naprawdę może nas pytać ksiądz w czasie spowiedzi? 

Czasami ksiądz ma obowiązek zadawać nam pytania w czasie spowiedzi. Ale niech nie ogarnia nas teraz przerażenie i dziki strach. Wyjaśnijmy sobie, dlaczego tak właśnie jest. Czasem podczas wyznania win pomijamy – świadomie lub nie – bardzo ważne informacje, np. liczbę grzechów śmiertelnych albo też owijamy pewne rzeczy w bawełnę, bo nie potrafimy czegoś wprost wyznać i spowiednik po prostu nie wie, o czym mówimy.  

W niektórych przypadkach istotną rolę odgrywają również okoliczności popełnienia grzechu, mogą one bowiem zmienić jego gatunek ze śmiertelnego na powszedni i odwrotnie. Kapłan musi wtedy postawić kilka pytań pomocniczych, żeby uzupełnić wiedzę niezbędna do udzielenia nauki i rozgrzeszenia. Obowiązuje tu prosta zasada: ksiądz ma prawo nas zapytać o to, co my sami powinniśmy wyznać. 


A odwróćmy sytuację: czy penitent też powinien pytać kapłana? 

Lepiej trochę „pomęczyć” spowiednika, niż odejść od konfesjonału z poczuciem jakiejś niejasności albo – co gorsza! – z zatajonym grzechem, co do którego nękały nas różne wątpliwości, więc woleliśmy udać, że problem w ogóle nie istnieje. 

Jeśli natomiast pytania niepokojące nasz umysł i serce nie wiążą się bezpośrednio z materią sakramentu, to warto dla rozwiania swoich wątpliwości „złapać” księdza w innym czasie i okolicznościach. Moglibyśmy to wtedy sobie policzyć jako uczynek miłosierdzia względem osób czekających w kolejce do spowiedzi. 

Oceń ten artykuł


Tagi

spowiedź

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.