Słysząc hasło „przemoc wobec dzieci” większość ludzi zapewne wiąże je ze scenami bicia, wykorzystywania czy poniżania dzieci. Dla wielu z nas wielkim odkrycie jest to, jak bardzo przemocowa potrafi być nasza codzienna komunikacja z dzieckiem, zwłaszcza na polu wychowawczym.

Okazuje się, że wielu rodziców często nieświadomie uzależnionych od manipulacji oraz szantażu wobec własnych dzieci. Jest to swego rodzaju spadek po poprzednich, mniej świadomych pokoleniach rodziców. Aktualnie świadomość dorosłych zwiększyła się znacznie, a to dzięki takim nurtom jak Porozumienie bez Przemocy (PBP). 

Informacje o PBP można znaleźć również pod angielskim skrótem NVC (Nonviolent Communication). Jego twórcą i propagatorem jest amerykański psycholog Marshall Rosenberg, który w książce o tym samym tytule przedstawia sposób komunikacji nazywany współczującym. Oczywiście jest to komunikacja, którą warto stosować zarówno wobec dzieci, jak i dorosłych. Jej główne założenie to skupienie uwagi na kilku konkretnych aspektach komunikatu własnego oraz naszego rozmówcy – uczuciach i potrzebach oraz zachowanie oparte na empatii i szczerości. 

Marshall zakłada, że gdy zwracamy się do kogoś, albo ktoś mówi do nas, to robi to, aby przedstawić swoje potrzeby i sprawdzić, czy druga strona jest w stanie te potrzeby zaspokoić. Rzadko jednak jesteśmy świadomi tego, co czujemy i jakie potrzeby się pod tym kryją. Dodatkowym utrudnieniem jest język, w jakim nauczono nas standardowo komunikować się, który rzadko pozwala nam na przedstawienie tych potrzeb w taki sposób, aby druga strona mogła czy chciała je zaspokoić. Dzieci mają jeszcze mniejszą możliwość nazywania swoich emocji, uczuć oraz potrzeb, ponieważ się rozwijają. Potrzeby, które nie są zaspokojone, wywołują negatywne emocje. 

Słysząc, że nasze dziecko jest zdenerwowane i agresywnie się do nas zwraca (potoczne i ogromnie nielubiane przeze mnie słowo „pyskowanie”), powinniśmy założyć, że pod tą formą komunikacji ukrywa się informacja o potrzebie, która nie została zrealizowana. I nie myślę tutaj o potrzebie typu: brak słodkości, której dziecko chciało. Pozornie płytkie potrzeby naszych dzieci mają głębszy poziom – np. potrzeba bliskości z rodzicem, bycia dla niego ważnym, spędzania z nim czasu itd. Założenie, że zachowanie dziecka jest np. wredne, złośliwe, niegrzeczne albo że dziecko jest wymuszaczem lub terrorystą, czyli nadanie etykiety bez empatycznego wejścia w świat jego potrzeb powoduje przemocowe zachowanie u rodziców. I nie mam tutaj na myśli tylko „klapsów, krzyków itd. 

Najłatwiejszym i chyba najtrafniejszym obrazem porównania komunikacji przemocowej i komunikacji bez przemocy jest przedstawienie ich w formie języka żyrafy i języka szakala.  

Żyrafa, jak to zwierzę łagodne, używa języka serca, czyli języka wspomnianych wcześniej uczuć i potrzeb. Mówi o sobie w liczbie pojedynczej: ja. Chce być usłyszana ze swoimi potrzebami i uczuciami przez swojego rozmówcę, ale też nastawia uszy do słuchania również o jego uczuciach i potrzebach. Analizując siebie i swoje zachowanie, odkrywa potrzeby zaspokojone i te niezaspokojone – nazywa emocje, które pojawiają się z tej okazji i mówi o nich szczerze. Jako że darzy drugiego empatią i szacunkiem, jej komunikaty nie są nastawione na zranienie drugiej osoby.  

Szakal natomiast posługuje się językiem pełnym krytyki, porównań (dostałeś trojkę? A Bartek co dostał?), ocen (zachowujesz się skandalicznie!), etykiet (jesteś niegrzeczny!), stereotypów i uogólnień (ty zawsze, wy mężczyźni tak macie). Manipuluje drugą osobą: straszy karami (nie będziesz oglądał telewizji przez weekend, jeżeli się spóźnisz) lub kusi nagrodami (jeżeli dostaniesz piątkę, to kupię ci tę bluzkę). W jego słowniku królują słowa „powinieneś”, „musisz”, „twój obowiązek” oraz wszechobecny komunikat „TY” jako sposób wywołania poczucia winy. W taki sposób stara się zmusić innych, żeby zaspakajali jego potrzeby 

Nie trudno rozpoznać w sobie szakala – ale chęć poznania żyrafy nie jest wcale trudna do realizacji. Wystarczy poszukać książek i warsztatów tematycznych. A potem pracować nad sobą, widząc zarówno wzloty, jak i upadki własnej komunikacji bez przemocy. 

Oceń ten artykuł


źródło: Martyna Miziniak-Kużaj 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.