Co się stało z nami, dorosłymi, że nasze oczekiwania tak bardzo zdziwaczały? Staliśmy się wybredni, szukamy ekstremalnych bodźców, codzienność nam już zbrzydła. Jakby i nam zaproponowano wyjątkową kolację, to z kim byśmy na nią poszli? Paulo Coelho? Lady Gagą? A może Markiem Zuckerbergiem?

Zatracamy w sobie cenny dar dbania i pielęgnowania tego, co mamy w zasięgu ręki. Tak przyzwyczailiśmy się, że nasze rzeczy są w domu, że nasze dzieci wracają po szkole do domu, że żona nam gotuje, że przestało nam się to wydawać piękne. A jakby tak wszystko runęło? W jednej chwili czegoś drastycznie zabraknie. Czy naprawdę musimy dosięgnąć dna, by zdać sobie sprawę z tego, że to, co najpowszedniejsze jest też naszym największym luksusem? Za czym tęsknią bezdomni, samotni, uchodźcy? Wcale nie za spotkaniem gwiazdy telewizji, wcale nie za kosmicznymi atrakcjami. Potrzebują bliskości, domu, opieki, zainteresowania. 

Takiej prostoty uczą nas dzieci. Mimo, że poniższe wideo nie jest w języku polskim, to bez trudu można wyłapać odpowiedzi ludzi dorosłych (rodziców) i (ich) dzieci. Na pytanie z kim z żyjących lub nieżyjących chętnie poszlibyśmy na kolację ta pierwsza grupa wymieniała całe mnóstwo postaci. Dzieci natomiast były jednomyślne. Te trzy słowa, których używają są zrozumiałe w każdym języku.

Oceń ten artykuł


źródło: Catholic-Link.com

Tagi

rodzina

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.