Ostatnio natknęłam się na fragment z książki „Dzikie serce”  Johna Eldredge’a. Wstrząsnął mną, bo stawiał bulwersującą tezę, że mężczyźni nie powinni być mili. Nie powinni być tacy grzeczni, poprawni, z czystymi, opiłowanymi paznokciami i złożonymi do modlitwy rękoma. Gdzie się podziała ich dzikość, pragnienie przygody, balansowanie na granicy bezpieczeństwa?

Gdy pierwsze oburzenie opadło, zaczęłam zupełnie na poważnie analizować obraz, który wyłaniał się z tych kilku przeczytanych stron. Zmanierowani, na siłę dostojnie prezentujący się między ludźmi, zamknięci w domu przy pracach domowych albo posłusznie siedzący w kościelnych ławach. W wyprasowanych sweterkach, wyperfumowani, opanowujący się, żeby usiedzieć nieruchomo bez zaglądania w swój ulubiony gadżet – telefon.

Możemy się uśmiechnąć pod nosem albo dumnie obnosić z tym, że nasi mężowie czy narzeczeni starają się w ten sposób dla nas. Ale my kobiety, powinnyśmy bardzo poważnie zapytać siebie, czy i dlaczego próbujemy poskromić ich męskie usposobienie i potrzeby. Oni nie są po to, by nas zadowalać na nasz sposób. W ogóle nie są po to, żeby kogokolwiek zadowalać czy słuchać. Oni mają misję do wypełnienia. I zapewniam, że w tej misji jesteśmy uwzględnione jako kobiety. Do jej wypełnienia potrzebują od nas jedynie wolnej ręki, przyzwolenia na ubrudzenie się i gorącego kobiecego kibicowania w postaci modlitwy.

W książce pada bardzo trafne stwierdzenie: Bóg stworzył Adama jeszcze poza rajem, dopiero potem został on zaprowadzony do Edenu. Stąd jego umiłowanie tego, co nieposkromione. Dlatego chętnie eksploruje, ryzykuje, idzie w nieznane. Wychodzi poza krąg wygody, jakim jest dom. I niespecjalnie przeszkadza mu chaos czy brud, bo to część dziczy i przygody. To z tego powodu, jak po wersję demo, sięga po gry komputerowe, ogląda MMA i wychodzi z kolegami na piłkę. Nie wszystko jest dla niego wyzwaniem. To dlatego w pewnych okolicznościach bombarduje agresją i przekleństwami, a w innych milczy.

Moim celem nie jest usprawiedliwianie płci brzydkiej. Jest nim raczej pozwolenie mężczyznom na bycie twardzielami, którzy nie zostali stworzeni po to, by studiować zasady savoir-vivre’u ani dbać o to, by innym przypaść do gustu. Mężczyźni nie są od budowania relacji. John Eldredge wskazuje na trzy rozpaczliwe pragnienia mężczyzny: pragnienie stoczenia bitwy, przeżycia przygody i uratowania księżniczki. Brzmią one może jak wyciągnięte spomiędzy bajek, ale zdecydowanie da się je przełożyć na realne, męskie życie.

Bitwą do stoczenia może być walka z własnymi słabościami. A zatem, gdy wojownik, a takimi są wszyscy mężczyźni, idzie na bitwę, to chce odnieść zwycięstwo, skupia się na zadaniu. W jego naturze leży to, by piąć się coraz wyżej, rywalizując z innymi i samym sobą. Zabić jego ambicje w tym kierunku, to zabić męskość. On nie chce bierności, dlatego jeśli wybiera się na wyprawę życia, zdarzy im się do takiego stopnia wejść w rolę odkrywcy, by nie pamiętać ani o zachowaniu względnego porządku czy schludności, ani o tym, że wybranka życia potrzebuje jego czułości. Gdy zaangażuje się w swoje hobby – wędkowanie, sport, majsterkowanie czy informatykę – jest w stanie zapomnieć o Bożym świecie. Tym bardziej jeśli nie jest w tej pasji osamotniony i każdorazowe poświęcenie jej czasu wiąże się ze spotkaniem innych zapaleńców.

Jest też kwestia księżniczki. W końcu Bóg dał Adamowi Ewę, wpisał ją w jego plan. Dlatego nie mamy się czego obawiać. Panowie, w ferworze meczów, męskich spotkań i gier zręcznościowych nie zapomną o nas. Jesteśmy stworzone z ich żebra, więc bez nas ciągle im czegoś brakuje. Choćby nie wiadomo jak się zapierali, potrzebują miejsca przy naszym sercu, gdzie odpoczną między jedną bitwą a drugą. Potrzebują tego, by ktoś zadbał o ich wnętrze pomiędzy rozgrywkami.  I w końcu sami szukają jakiejś delikatnej istoty, dla której odnosiliby zwycięstwa, by te nie poszły w zapomnienie. Tak samo jak my u nich, szukają naszego podziwu. To zaprasza i motywuje, by się dalej starać i nam imponować.

Tego pragną mężczyźni
6 (100%) 3 ocen.


źródło: Magdalena Zarate Rios

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze