Mamy takie zachowania, które z pozoru nie wyglądają groźnie, ale mogą zamienić się w coś o wiele gorszego. Otwierają drzwi większemu złu. Właśnie dlatego kontrolowanie tych kilku sytuacji jest wyjątkowo ważne.

Gdy pozwalasz, by złość kierowała twoimi słowami i czynami

„Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5, 21-22).

Jezus podnosi poprzeczkę w rozumieniu przykazania “nie zabijaj”. Przenosi je na plan duchowy. W ten sposób gniewanie się, obrażanie i złe traktowanie drugiej osoby staje się inną formą zabijania.

Gdy niepotrzebnie nadmiernie wszystko analizujemy

Z iloma dodatkowymi bagażami podróżujemy przez życie? Tak często ciągniemy za sobą ciężkie walizy braku wybaczenia komuś i to za rzeczy, które tak naprawdę powstały w naszej wyobraźni, w naszej przesadzie, gdy robimy z siebie ofiarę. To prawda, jesteśmy ranieni wielokrotnie w ciągu dnia, ale prawdą jest też, że przeżuwamy rozmaite sprawy w naszych myślach pogłębiając w ten sposób urazę, planując zemstę albo przygotowując wielkie przemowy, by zaatakować naszego przeciwnika.

Gdy umiarkowanie kłamiesz, by ukryć swoje zaniedbania

Rzadko kiedy zachowujemy się „pracownik miesiąca”. Jakby odkryto nasze niedoskonałości bylibyśmy wręcz „bezrobotnymi miesiąca”. W pracy nie zawsze łatwo nam jest zobaczyć naszą mierność, zaniedbania i braki. Kiedy, zamiast iść do przodu z pewnymi zadaniami, brać na siebie odpowiedzialność, marnujemy czas na czym innym. Nie jest to zbyt poważne, ale kłamanie, którego celem jest ukrycie tego, jest jeszcze gorsze. Najlepszą radą, jaką można w takiej sytuacji dać jest ta, by robić to, co należy do moich obowiązków. Jezus jest klarowny i twardy w tej kwestii, przede wszystkim, gdy mówi o związku między kłamstwem i szatanem. To właśnie o szatanie mówi, że jest „ojcem kłamstwa”, a kłamcy są jego dziećmi.

Gdy nie przyznajesz się do swojej wiary, by cię nie odrzucono

Wiara to nie tchórzostwo. Spójrzmy na męczenników z trzech pierwszych wieków. Przeżyli swoją wiarę do granic, biorąc na siebie wszystkie jej konsekwencje włącznie z oddaniem życia. Biblia przypomina pewną oczywistość: Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą (Łk 8,16). Obecnie nie możemy jednak po prostu postawić tej lampy na stole w naszym domy. Trzeba z nią wyjść na ulice, bo już nikt nie wchodzi do domu, by skorzystać z tego światła.

Gdy bardziej kochasz rzeczy niż ludzi

Wiemy, że nowe przykazanie mówi o kochaniu bliźniego. To klucz do wszystkiego. Zdarza się, że jako katolicy kochamy bardziej instytucję Kościoła, jego praktyki i nabożeństwa niż ludzi, którzy go tworzą. Gdy ksiądz mówi nudną homilię, a chór brzydko śpiewa jesteśmy oburzeni, gniewamy się jak to możliwe, by ktoś tak kiepsko służył czemuś tak podniosłemu. Tak łatwo o powody, by nie kochać współbraci ze wspólnoty jaką jest Kościół. Wystarczy, że ktoś ma inne poglądy albo inaczej wygląda, nie według naszych norm.

Gdy jesteś pierwszy, drugi i trzeci

„Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!” (Mk 9,35b).

Wspaniałym jest być rozpoznawanym, albo gdy ludzie widzą, jak robisz rzeczy dobrze. Bycie pierwszym daje satysfakcję, ale po co to wszystko, skoro będziemy przez to sami? Bo tak jest rzeczywiście – chcąc zawsze być kimś ponad innymi zmierza do odosobnienia, separacji. Marginalizuje nas i sprawia, że popadamy w ogromny grzech, ten sam, który dosięgnął szatana: uważanie siebie za lepszego i niezauważanie niczego dobrego w innych. W ten sposób kochanie bliźniego staje się bardzo trudne.

Gdy pozwalasz, by nieczystość była częścią twojego życia

Walka z grzechem nieczystości nie jest łatwa. Najlepiej jest po prostu uciec. Przyjemność sama w sobie nie jest złą, ale jeśli szuka się jej w nieuporządkowany sposób, może uczynić nam poważne zło. Ile to razy przyzwoliliśmy na ten grzech myśląc o samym sobie, o tym, co nam się podoba, czego chcemy właśnie teraz, już. Oczywiście, niemożliwym jest, byśmy nigdy nie byli kuszeni. Jednak nasz wysiłek ma polegać na powstrzymywaniu pokusy z pomocą łaski Bożej.

„Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 27-28).

Gdy negatywne emocją wpływają na twoje decyzje

Nie ma nic bardziej szkodliwego dla ciebie i ludzi wokół niż zezwolenie na negatywne emocje i uczucia. Nic bardziej niż to nie oddala od Boga i od Jego woli. Nie jest powiedziane, że one nigdy się nie pojawią, ale wielokrotnie sobie na nie pozwalamy albo wręcz podsycamy je. W naszych mediach społecznościowych dzielimy się tym, jak źle się mamy, szukamy uwagi innych. Na YouTube’ie szukamy melancholijnych piosenek, które tylko pogrążają nas jeszcze bardziej w dole rozpaczy zamiast pomóc nam z niego wyjść. Może nie byłoby w tym nic złego, gdybyś żył na świecie sam, ale jednak tak nie jest. Dlatego bardzo możliwe, że będąc w takim stanie zarazisz nim innych. Wtedy również twój kontakt z Bogiem zmienia się. Bardzo ważnym jest, by w takim momencie smutku i zniechęcenia nie podejmować decyzji. Należy próbować wyjść z takiego stanu najszybciej jak to możliwe, bowiem otwarcie serca w takim stanie narazi je na kontakt z samym szatanem, a nie z Bogiem.

Autor: Sebastian Campos

Tłumaczenie: Magdalena Zarate Rios

8 batallas contra nuestro pecado en las que no podemos ser vencidos

W tych 8 sytuacjach grzech nie może nad tobą zwyciężyć
5.5 (91.67%) 2 ocen.


źródło: Catholic-Link.com

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze