Korea Północna to kraj „mlekiem i miodem płynący” – oczywiście według propagandzistów autorytarnego rządu Kim Dzong Una. Rzeczywistość jest jednak inna i bardziej brutalna. Kilka lat temu swoistą furorę  zrobiły zdjęcia satelitarne Półwyspu Koreańskiego, na których było widać czarną plamę między rozświetlonymi częściami Korei Południowej i Chin. To jest właśnie ta „ziemia obiecana” – tak bardzo obiecana, że nie wolno jej pokazywać światu.

Zdjęcia dość pulchnego, aczkolwiek młodego mężczyzny w przydużym garniturze zna cały świat. Ten na pierwszy rzut oka sympatyczny, skośnooki człowiek mocną ręką trzyma za gardło cały naród, który z roku na rok kurczy się coraz bardziej. W dzisiejszym świecie jest to rzeczywiście enklawa, niestety nie pokoju, ale przemocy, nienawiści i znieczulicy. Również dla mieszkających tam chrześcijan.

Enklawa nienawiści

Przez ostatnie 70 lat Korea Północna jest liderem niechlubnej klasyfikacji krajów, w których dokonuje się prześladowań ze względu na światopogląd. Chrześcijanie są jednak grupą najbardziej dyskryminowaną. A to dopiero paradoks. Władze twierdzą, że od 1970 r. w kraju nie ma ani jednego chrześcijanina, jednak co rusz ktoś, a raczej całe rodziny trafiają do obozów pracy, tylko za to, że po kryjomu ktoś się przeżegnał albo mruknął pod nosem „szczęść Boże”. W tej na wskroś pomieszanej rzeczywistości, 24,5 mln ludzi to „podobno” ateiści, a ich liczba wciąż rośnie, bo obywatele Korei Północnej zapatrzeni w swojego wodza masowo porzucają „opium dla mas”. Jednak jak donosi chrześcijański portal gospelherald.com pomimo licznych represji w Północnej Korei żyją jeszcze osoby, które wierzą w Jezusa, są ochrzczone i co dzień dają o jego zmartwychwstaniu autentyczne świadectwo. Co dzień stają przed wyborem: „albo dam sobie spokój z Bogiem i będę w miarę spokojnie funkcjonować, albo będę wierzył i tym samym narażał siebie i swoich najbliższych” To jest właśnie to, o czym współczesny młody Polak uczy się (albo i nie) w szkole, to jest właśnie to co tak dumnie nazywamy wyborem egzystencjalnym, tylko w Korei Północnej to dzieje się naprawdę, teraz i tu, a raczej tam.

Na krzyż za wiarę w Chrystusa

Według międzynarodowych organizacji monitorujących wolność religijną prześladowania chrześcijan rozpoczęły się od podziału Korei w 1953 r. Północną częścią zawładnęła wtedy Komunistyczna Partia Korei (dziś Partia Pracy Korei), która pod rządami „Wielkiego Wodza” Kim Ir Sena dążyła do wymazania wszelkich śladów chrześcijaństwa z kraju. Represje rozpoczęły się od duchownych, którzy niezależnie od konfesji znikali w niewyjaśnionych okolicznościach. Do tej pory Watykan traktuje swoich biskupów jako „zaginionych”, choć w Annuario Pontificio – wydawanym od 1912 r. Roczniku Statystycznym Stolicy Apostolskiej – widnieją oni do dziś jako ordynariusze swoich diecezji na terenie Korei Północnej. Prześladowania dotknęły również zwykłych wyznawców Chrystusa. Christian Solidarity Worldwide w raporcie opublikowanym we wrześniu tego roku donosi o tysiącach chrześcijan osadzonych w obozach koncentracyjnych, przymuszanych do wykonywania najgorszych prac w kopalniach i lasach. Wielu z nich jest niedożywionych, bo racje żywnościowe są głodowe. Same warunki sanitarne sprzyjają powstawaniu licznych epidemii i chorób. Osadzeni chrześcijanie są brutalnie pacyfikowani, niejednokrotnie odbiera się im życie przez ukrzyżowanie, a nawet przez rozjechanie walcem.

Modlitwa i przekaz informacji

Według raportu Departamentu Stanu USA z 2013 r. „wolność religijna w Korei Północnej nie istnieje”. Jednak mimo tak licznych represji i agresji totalitarnego rządu wobec chrześcijan wyznawcy Chrystusa wciąż żyją w tym odciętym od cywilizcji skrawku świata i w dalszym ciągu oczekują pomocy od wspólnoty międzynarodowej. Ich liczba według oficjalnego raportu wydawanego przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie wynosi 489 tys., co stanowi niespełna 2% całej populacji Korei Północnej. Jednak liczba ta w najbliższym czasie może drastycznie spaść. Co zrobić, żeby do tego nie doszło, zwłaszcza że nie dociera tam żadna pomoc humanitarna? Nie wolno milczeć na temat Korei Północnej, a na pewno trzeba modlić się za przebywających tam ludzi i za całą wspólnotę chrześcijańską.

ks. Paweł Kucia

Korea Północna: ateizm po koreańsku
6 (100%) 3 ocen.


źródło: Źródła: ACN International, Christian Solidarity Worldwide

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
szkoła-syria »

Wasze komentarze