„Święta, święta… i po świętach” – dobrze znamy te słowa. Często do nich wracamy, kiedy po kilkudniowej labie trzeba powrócić do swoich obowiązków. Jak co roku wracamy do pracy, do szkół i na uczelnię. Jednak czy coś się zmieniło w naszym życiu po kolejnych Bożych narodzinach?

Wielu chrześcijan na całym świecie składało sobie życzenia. Niektórzy z nas wybrali standardowy zestaw: „wszystkiego najlepszego”, jednak wielu z naszych sióstr i braci życzyło sobie ustania prześladowań. Prześladowania chrześcijan wciąż trwają. Wielu wyznawców Chrystusa, pomimo radosnej i rodzinnej atmosfery świąt Bożego Narodzenia, musiało się ukrywać i składać życzenia w konspiracji. Na kilka dni przed 25 grudnia przedstawiciele ONZ wystosowali apel, w którym zwrócili się do zaprzestania zbrodniczych aktów przemocy ze względów religijnych w kilku krajach świata. Sekretarz generalny ONZ Baan Ki-Moon wezwał władze Korei Północnej, Erytrei oraz Sudanu Południowego, aby te zaprzestały masowych eksterminacji ludności chrześcijańskiej. To jednak apel skierowany w próżnię, który przynosi skutki odwrotne do zamierzonych. Z nieoficjalnych doniesień World Watch Monitor – organizacji monitorującej wolność wyznania – podczas tegorocznych świąt Bożego Narodzenia kilkuset chrześcijan zostało umieszczonych w obozach koncentracyjnych w Korei Północnej. Ich winą okazało się świętowanie narodzin Boga.

Niemalże tradycją – niestety niechlubną – stają się powtarzające się ataki na wspólnoty chrześcijan podczas świąt Bożego Narodzenia. W rozmowie z pracownikami Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie przeprowadzonej w 2015 r. chrześcijanin z Indii powiedział coś, co może szokować. Opisując sytuację chrześcijan w Indiach, wspomniał: „w naszej prowincji może być spokojnie przez cały rok, jednak w Boże Narodzenie zawsze stanie się coś złego. Dwa lata temu ludzie zostali pobici podczas świątecznego nabożeństwa, rok temu spalono kościół. Boże Narodzenie to zły czas dla chrześcijan”.

Bóg przyszedł na świat, aby stać się człowiekiem. Aby swoją świętością „zarazić człowieka”, który często zapomina o tym, co w życiu jest istotne. Boże Narodzenie to narodziny dobra. A zawsze, kiedy rodzi się dobro, zło przegrywa. Dlatego najlepszą metodą na zakłócenie dobra i składanie dobrych życzeń jest atak w tych, którzy pomimo wszystko powinni być dobrzy. Trzy lata temu w Sudanie zabito młode małżeństwo wracające z świątecznego nabożeństwa. Inicjatorzy publicznej egzekucji liczyli na odwet chrześcijan. Jednak ich zdziwienie było wielkie, kiedy wspólnota chrześcijan w tej niewielkiej afrykańskiej wiosce zamiast chwycić za broń, złapała różańce. Modlitwa o pokój przyniosła dobry skutek, jednak dwoje ludzi poniosło śmierć. Prawie tak samo jak tej nocy, kiedy narodził się Jezus, a swoje życie straciło wiele dzieci, bo Herod bał się o swoją koronę.

Czy Boże Narodzenie coś zmieni?
6 (100%) 3 ocen.


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.