Przed końcem roku portal The Independent opublikował ranking najniebezpieczniejszych państw świata. Na czwartym miejscu znalazł się Irak – kraj, do którego w 2003 roku wkroczyły wojska amerykańskie, obaliły dyktatora Saddama Husajna i zaprowadziły chaos. Jak wygląda sytuacja w tym kraju kojarzonym ostatnio głównie z ofensywą na Mosul i Państwem Islamskim? 

Smutna ewolucja 

Chrześcijanie na terenie współczesnego Iraku pojawili się jeszcze w I wieku. Mosul to współczesna nazwa biblijnej Niniwy. Wyznawcy Chrystusa żyli na tych terenach w miarę spokojnie aż do końca XX wieku. Musieli oczywiście płacić specjalne podatki, ale nie byli zmuszani do zmiany wyznania. Sytuacja zmieniła się po wkroczeniu do Iraku wojsk amerykańskich i obaleniu Saddama Husajna: odżyły plemienne antagonizmy, a chrześcijanie, których liczbę przed 2003 rokiem szacowano na 1,2 miliona, zostali utożsamieni z zachodnim najeźdźcą. Nasiliły się prześladowania tej grupy religijnej. W 2006 roku brutalnie zamordowano arcybiskupa Mosulu Paulosa Faraj Rahho. Jego porąbane ciało zostało znalezione na śmietniku. Chrześcijanie opuszczają swoje miejsca zamieszkania i uciekają przed prześladowaniami. W 2009 roku w Mosulu doszło do serii zamachów bombowych, co zmusiło ponad połowę chrześcijańskiej populacji miasta do opuszczenia go. Część terytorium kraju zajęta jest przez Państwo Islamskie prześladujące wszystkich, którzy nie zgadzają się z ich wizją świata. W 2014 roku Państwo Islamskie proklamowało kalifat w północnej i zachodniej części kraju. Wprowadzono surowe islamskie zasady. Chrześcijanie również znajdują się w grupie najbardziej prześladowanych: żeby móc zostać w swoich domach, muszą płacić podatek. Gdy nie stać ich na zapłacenie dżizji, muszą wysłać jednego członka rodziny do meczetu, aby przeszedł na islam. Gdy odmawiają, muszą opuścić swoje domy, nie mogą nic ze sobą zabrać, bo wszystko przechodzi na własność kalifatu. Kościoły są niszczone, plądrowane, wysadzane w powietrze. Często to nie wystarcza i żeby przeżyć, trzeba uciekać. Bardzo często dochodzi do przymusowych konwersji. Kobiety są porywane i gwałcone. Część z nich po przeżyciu takiego okrucieństwa odbiera sobie życie.  

Adopcja po muzułmańsku  

Chrześcijanie, którym udało się uciec, zamieszkali w obozie dla uchodźców. Żyją tutaj w prowizorycznych schronieniach, w skrajnej biedzie. Terroryści z Państwa Islamskiego odebrali im nie tylko domy, ale także poczucie bezpieczeństwa. W Kurdystanie irackim modne jest porywanie młodych chrześcijańskich kobiet i adoptowanie ich przez muzułmańskie rodziny, czy szybkie wydawanie za mąż za muzułmanina. 

W zestawieniu krajów świata najbardziej nieprzyjaznych dla chrześcijan Irak zajął drugie miejsce w 2016 roku. Wyprzedziła go tylko Korea Północna. Nasila się islamski fundamentalizm, do tego dochodzi brak praworządności oraz bezkarność rządu. Zarówno w irackim, jak i kurdyjskim rządzie rośnie rola wyznawców islamu. Korupcja sięga wszystkich szczebli władzy i jest bardzo zakorzeniona w państwie. Coraz częściej wymaga się, aby kobiety chrześcijańskie zasłaniały twarze. Oczywiście na obszarach kontrolowanych przez ISIS kobiety muszą obowiązkowo zakrywać się całkowicie.  

Państwo w rozkładzie 

Niestety w ostatnich latach sytuacja się pogarsza. Rząd jest niestabilny i nie jest wstanie wyegzekwować przestrzegania prawa. Chrześcijanie wciśnięci są pomiędzy różne konflikty, cały czas prowadzone są walki z Państwem Islamskim oraz Kurdowie próbują wybić się na niepodległość. Pozytywną zmianą jest wzajemna pomoc członków różnych Kościołów chrześcijańskich. Chrześcijanie różnych obrządków zaczynają się otwierać na siebie wzajemnie. Gdyby dziecko chrześcijańskie opowiedziało na lekcji religii (islamu) o naukach przekazanych przez rodziców, cała rodzina mogłaby być oskarżona o bluźnierstwo. Najtrudniej funkcjonuje się islamskim konwertytom, ponieważ spotykają ich przykrości nawet w obrębie własnej rodziny. Na terenach kontrolowanych przez ISIS takie odstępstwo oczywiście karane jest śmiercią.  

Chrześcijanie umierają za cichym przyzwoleniem Zachodu 

Najtragiczniejsze w całej sytuacji jest to, że chrześcijaństwo na tych terenach istnieje od dwóch tysięcy lat. Dopiero po wkroczeniu wojsk amerykańskich został wydany wyrok na mniejszość chrześcijańską. Nawet siły koalicji nie chciały stanąć w obronie uciskanych chrześcijan, ponieważ „nie chciały się mieszać”. Bycie wyznawcą Chrystusa w Iraku to zdawanie sobie sprawy, że można zapłacić za to życiem. Irak ma już tysiące nowych męczenników za wiarę. Miejmy świadomość tego, co dzieje się w tym państwie, bo za kilka lat może się okazać, że chrześcijaństwo w Iraku będzie tylko pieśnią przeszłości.  

Być chrześcijaninem w Iraku to zgadzać się na męczeństwo 
6 (100%) 4 ocen.


źródło: Karolina Wanda Olszowska

Tagi

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze