Nie da się oprzeć wrażeniu, że Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie utożsamiane jest z pomocą chrześcijanom prześladowanym. Owszem, dzisiaj jest to jeden z priorytetów papieskiej fundacji, ale nie jedyny.

Jak sama nazwa wskazuje, Pomoc Kościołowi w Potrzebie stara się pomagać chrześcijanom na całym świecie. „Szczególnie zaś jako stowarzyszenie pamiętamy o naszych braciach i siostrach, o których nikt nie chce pamiętać” – mówi ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji PKWP. Rzeczywiście idea, jaka przyświecała założycielowi fundacji o. Werefriedowi van Straatenowi, jest bardzo prosta: „troska o pojednanie i solidarność na świecie”. Realizując ten swoisty charyzmat, PKWP wspiera działalność misyjną Kościoła na różnych płaszczyznach. „Zdajemy sobie sprawę, że sercem każdej wspólnotę religijnej jest świątynia, dlatego budujemy kościoły wszędzie tam, gdzie jest taka potrzeba. Oprócz tego wspieramy formację duchownych, sióstr zakonnych i świeckich misjonarzy, dbamy o edukacje oraz o to, aby od najmłodszych lat mali chrześcijanie znali Jezusa, dlatego wydajemy Biblię chyba we wszystkich językach świata i za darmo ją kolportujemy. Wspieramy materialnie wszystkie siostry klauzurowe w Polsce oraz zapewniamy środki materialne do zakupu środków transportu dla misjonarzy. Oczywiście wspieramy prześladowanych, ale to nie jedyne pole naszych działań” – przyznaje ks. Rafał Cyfka, dyrektor biura regionalnego PKWP w Krakowie.

Nie tylko prześladowani
„Co roku PKWP realizuje kilka tysięcy projektów. Oczywiście większość naszych działań, z racji trudnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, widać w Iraku, Syrii, czy Libanie, ale tak naprawdę jesteśmy w każdym zakątku świata” – mówił w trakcie II Europejskiego Kongresu w Obronie Chrześcijan ks. Andrzej Halemba, odpowiedzialny za wszystkie projekty realizowane na Bliskim Wschodzie. Pomoc, której autorem jest PKWP, wydaje się być spora. Jest to możliwe m.in. dzięki ofiarności wszystkich osób dobrej woli, dla których trudny los potrzebujących chrześcijan, nie jest obojętny.

Kościół parafialny w Manono


Manono – miejsce zapomniane przez wszystkich

W październiku tego roku delegacja PKwP odwiedziła Demokratyczną Republikę Konga. Celem wizyty była diecezja Manono. „Nikt nie chce nas odwiedzać” – żalił się pracownikom stowarzyszenia bp Vincent de Paul Kwanga Njubu, który od 2005 r. próbuje razem z kilkoma księżmi związać koniec z końcem, aby zapewnić w miarę godziwe warunki wiernym swojej diecezji. Sama miejscowość przypomina „miasto duchów”. Nie widać tam życia, gdyż wszyscy obcy, którzy się tutaj pojawiają, próbują wykorzystać mieszkańców tego smutnego miejsca jak złoża kasyterytu, do tego, aby się wzbogacić.

„Welcome to the Triangle of Death”
Jeden z księży pracujących w Manono powitał delegację PKWP plakatem, na którym widniał napis: „Witamy w trójkącie śmierci”. Zapytany, dlaczego wpadł na taki pomysł, odparł: „chciwość ludzka i doświadczenie zła z tym związanego mnie do tego zmusiła”. W odpowiedzi na potrzeby wspólnoty katolickiej Pomoc Kościołowi w Potrzebie podjęła się realizacji dwóch projektów, które ożywią to „miasto duchów”, wspierając infrastrukturę diecezji ks. bp. Vincenta de Paul Kwanga Njubu. Pierwszym z nich będzie ukończenie budowy niższego seminarium duchownego, które zostało zniszczone w trakcie wojny w 1999 r., a drugim wybudowanie ośrodka duszpasterskiego przy parafii św. Józefa Robotnika.

Jesteśmy po to, żeby pomagać
„Jak widać, potrzeby są ogromne. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie ma ręce pełne roboty – ale od tego jesteśmy” – mówi ks. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor biura w Poznaniu. „Tak naprawdę to dzięki wam możemy wspierać dobro” – dodaje.

ks. Paweł Kucia

foto. PKWP

Oceń ten artykuł


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze