Tereny dzisiejszej Turcji były kiedyś częścią Cesarstwa Bizantyjskiego, stały się, więc domem dla rzeszy chrześcijan. Wielu sułtanów osmańskich prowadziło politykę tolerancji w stosunku do mniejszości religijnych. Sytuacja zmniejszyła się na początku XX wieku, kiedy w wyniku przesiedleń większość Greków i Ormian została wysiedlona z terenów nowopowstałej republiki. Obecnie według danych statystycznych Turcję zamieszkuje 99% muzułmanów i 0,43% chrześcijan. Procent ten cały czas maleje.

Obecnie w Turcji dochodzi do znacznej islamizacji. Choć według prawa wszystkie religie są sobie równe, w praktyce wygląda to mniej kolorowo. Odejście od islamu jest źle widziane, mniejszości religijne mają problemy natury ekonomicznej. Nie mają osobowości prawnej, nie mogą zakładać własnych kont w banku. Księża, jeśli sprawują posługę w Turcji, nie mogą zostać tam mianowani drogą oficjalną, a muszę kupić sobie wizę i przyjechać jako turyści. Działające Ministerstwo ds. Religii, choć formalnie świeckie, wspiera główną państwową religię.

W ciągu ostatnich kilku lat dochodziło do zabójstw duchownych. W 2006 r. katolicki ksiądz Andrea Santoro został zamordowany w Trabzonie nad Morzem Czarnym, a w 2010 r. życie stracił wikariusz apostolski Anatolii Luigi Padovese. Za każdym razem, gdy papież wypowie publicznie coś, co urazi turecką społeczność, nasila się fala nienawiści. Po ostatnim nieudanym puczu doszło do kilku incydentów, podczas których w kościołach zostały wybite szyby czy zdemolowane wnętrza.

Aktualnie na terenie Republiki Turcji pełni posługę 58 księży,  w tym sześciu biskupów, oraz 54 siostry zakonne i siedmiu zakonników. Do kościołów należą 54 parafie, kilka szkół, przedszkoli, szpitali i hospicjów.

Nie można pominąć faktu, że wielu chrześcijan żyje w Turcji, utrzymując przyjazne relacje ze swoimi muzułmańskimi sąsiadami. Największy problem wynika z tego, że w powszechnym rozumieniu Turek musi być muzułmaninem, a gdy jest innowiercą, nie jest uważany za Turka, tylko za obywatela Turcji, często drugiej kategorii. Prawdziwe „schody” zaczynają się, gdy Ewangelią zainteresuje się muzułmanin. W powszechnym odczuciu jego konwersja będzie splamieniem honoru rodziny, a takie wykroczenie karane jest śmiercią. Zmiana wyznania, choć dopuszczalna w prawodawstwie państwowym, jeśli nie skończy się śmiercią, to doprowadzi to wielu innych konsekwencji. Na porządku dziennym są zwolnienia z pracy. Te wszystkie szykany są na tyle dotkliwe, że nie sprzyjają zmianą wyznania.

Imperium Osmańskie było krajem wielokulturowym i wieloreligijnym, dawało schronienie wielu prześladowanym, jednak nie mieli oni pełni praw. Republika Turcji, nowoczesna i laicka, „pozbyła się” wielu przedstawicieli mniejszości religijnych. Dzisiejsza Turcja, coraz mocniej zislamizowana, nie jest łatwym domem dla innowierców. Choć nie są prześladowani jak w innych państwach na Bliskim Wschodzie, zwykłym wyznawcom grożą nieprzyjemności. Zatrważające jest, że w kraju tak ważnym dla chrześcijaństwa wyznawcy Jezusa nie są mile widziani. Może po nieudanym wojskowym puczu prezydent Erdoğan porozumie się z przedstawicielami mniejszości, aby w przyszłości mieć ich po swojej stronie?

Turcja: chrześcijanie – gatunek zagrożony
6 (100%) 1 ocen.


źródło: Karolina Wanda Olszowska

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze