Sytuacja w Iraku poprawia się z dnia na dzień. Wojska tzw. Państwa Islamskiego są wypierane z Iraku. Po wycofującej się armii dżihadystów pozostają jednak zniszczone wsie, zaminowane domy i kościoły. Jednak pomimo tego chrześcijanie, którzy kilka lat temu uciekali ze swoich domów, dziś chcą do nich powrócić, a liczba osób deklarujących taką chęć wciąż rośnie. 

Trudna rzeczywistość 

To, co pozostawiają po sobie wojska ISIS, jest nie do opisania. O sytuacji chrześcijańskich miast, wsi i kościołów w Iraku pisaliśmy już niejednokrotnie. „Zaminowane domy, często również zabawki dla dzieci, zrównane z ziemią albo doszczętnie zdewastowane kościoły i kaplice miały wywołać u ochrzczonych poczucie strachu i brak chęci powrotu na ziemie odzyskane” – mówi abp Bashar Warda ordynariusz Irbilu w Iraku. Jednak coraz więcej ludzi decyduje się na powrót do swoich domów. „Na dzień dzisiejszy chęć powrotu do swoich domów deklaruje już prawie 50% przesiedlonych” – dodaje chaldejski biskup.  

Plan działania 

Powrót chrześcijan do domów na Równinie Niniwy okazał się możliwy dopiero po wyzwoleniu i zabezpieczeniu Mosulu. To nie oznacza, że okoliczne miasta i wioski są już bezpieczne, jednak prace nad ich rozminowaniem wciąż trwają. To z kolei daje chrześcijanom nadzieję na powrót do ich domów. Kilka dni temu, na początku lutego abp Warda zaprezentował plan ponownego osiedlania chrześcijan na Równinie Niniwy. „Odbudowując chrześcijańskie miejscowości, będziemy starali się równolegle odbudowywać zabudowania duszpasterskie razem z domami ludzi. Zdajemy sobie sprawę, że może to potrwać nawet kilka lat” – powiedział abp Bashar Warda. Plan odbudowy chrześcijańskich domów i miejscowości wydaje się być skomplikowany i będzie wymagał sporej elastyczności i nakładów finansowych, jednak „nikt nie będzie zmuszany do powrotu. Chrześcijańskie rodziny same zadecydują, czy chcą wrócić, czy pozostać w Irbilu czy w Ankawie” – dodał hierarcha. 

Pomoc Kościołowi w Potrzebie również będzie odbudowywać chrześcijańskie domy 

Ks. Andrzej Halemba, odpowiedzialny za projekty realizowane Bliskim Wschodzie, już teraz zapowiedział, że Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie włączy się czynnie w odbudowę chrześcijańskiej infrastruktury w Iraku. „Nie możemy zostawić naszych braci i sióstr samych sobie. Do tej pory przekazaliśmy ponad 13 mln euro dla chrześcijan w Iraku, ale zdajemy sobie sprawę, że to kropla w morzu potrzeb” powiedział duchowny. Badania, jakie przeprowadziło PKwP wśród chrześcijańskich uchodźców w obozach w Irbilu i Anakwie pod koniec ubiegłego roku wskazują, że osoby te w zdecydowanej większości chcą powrócić w rodzinne strony. „Jeśli ci ludzie nie chcą opuszczać swojego kraju, jeśli pragną go odbudować, to my, jako Europejczycy, ale również jako chrześcijanie powinniśmy dać tym ludziom taką możliwość” – powiedział pracownik PKwP.  

Wyzwanie 

Tak można nazwać chęć pomocy chrześcijanom w Iraku, który wciąż jest ogarnięty niepokojem wojennym. To nie sztuka deklarować pomoc w Europie. Sztuką też nie jest prowadzenie jednorazowych kursów pierwszej pomocy w Iraku. Sztuką jest zapewnienie tym ludziom poczucia bezpieczeństwa i szczęścia w ich domach. Do tego zachęcają nas sami chrześcijanie z Iraku. Myślę, że warto ich posłuchać… 

Fot. PKwP

Chrześcijanie wracają do swoich domów 
6 (100%) 5 ocen.


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze