Jak wspierać dobro, żeby konkretny człowiek mógł skorzystać z tej pomocy? Takie pytanie zadaje sobie chyba każdy, kto kiedykolwiek stał przed dylematem: komu pomóc i czy w ogóle pomagać. Okazji jest sporo, jednak nie zawsze mamy pewność, czy decyzja będzie trafna.

W minioną niedzielę Kościół w Polsce obchodził już VIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W wielu parafiach mówiło się o dramatycznej sytuacji chrześcijan w Iraku. Ta jedna niedziela w całym roku mogła dać naszym braciom i siostrom wiele dobrego. Czy rzeczywiście ten konkretny grosz ofiarowany dla chrześcijan w Iraku do nich dotrze? To dobre pytanie, na które może odpowiedzieć autentyczny świadek, nie tylko prześladowań, ale również pomocy otrzymanej może właśnie od Ciebie, drogi czytelniku:

Autentyczny świadek
W tym roku na zaproszenie Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP) do Polski przyleciał chaldejski hierarcha, abp Bashar Warda. Program jego krótkiej wizyty był napięty. Wiele osób w naszym kraju miało okazję spotkać autentycznego świadka współczesnych prześladowań. Abp Warda wziął udział w kilku konferencjach prasowych, udzielił kilkunastu wywiadów, spotykał się z politykami oraz duchownymi. Wziął udział w kongresie „Prześladowania chrześcijan w XXI w.”, spotykał się ze zwykłymi ludźmi i wszędzie mówił, jak żyją jego chrześcijanie w Iraku. A mają się naprawdę źle. Ciągle przeganiani z jednego zakątka kraju do drugiego, wykorzystywani do celów politycznych, sprzedawani w niewolę i zabijani. – W Iraku toczy się wojna, stąd ta cała nienawiść skierowana w naszym kierunku – mówił ks. arcybiskup w jednym z wywiadów.

Po prostu: dziękuję
Pomimo trudnej sytuacji chrześcijan w Iraku, ich życie z dnia na dzień staje się zdecydowanie lepsze. – To dzięki takim organizacjom jak chociażby PKwP możemy mieć nadzieję na lepsze jutro. Dajecie nam naprawdę dużo. Czujemy waszą modlitwę, mocno doświadczamy waszego wsparcia materialnego. Słyszymy, że o nas mówicie. Co ja mogę wam powiedzieć? Mogę Wam powiedzieć po prostu: dziękuję – mówił w trakcie wizyty w Polsce iracki duchowny, który na co dzień opiekuje się około 50 tys. chrześcijańskich uchodźców na terenie swojej diecezji. Niby to normalna sprawa, ale kiedy słyszy się podziękowanie, które wzbogacone jest łzami szczęścia, człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że to jego wsparcie – chociażby najdrobniejsze, choćby krótka modlitwa, przyjęta Komunia św. w intencji prześladowanych, datek wrzucony do puszki, czy wysłany SMS – nie trafia w próżnię, ale ma konkretne skutki, których doświadczają konkretni ludzie.

Polacy to dobrzy ludzie
W trakcie swojej wizyty abp Bashar Warda spotykał się wieloma osobami. W trakcie spotkań często padały słowa podziękowania. – W waszym kraju jest wielu ludzi dobrej woli, którzy nam pomagają – mówił chaldejski hierarcha. W niedzielę gościł z wizytą u kard. Stanisława Dziwisza, który wraz PKwP ofiarował dzieciom i młodzieży pięć tysięcy wyprawek szkolnych. Plecaki wraz z przyborami szkolnymi i książkami są już w drodze do Iraku. –Kiedy tylko do nas przypłyną, dobrze je wykorzystamy – zapewniał abp Warda w przyjacielskiej rozmowie z dawnym sekretarzem św. Jana Pawła II.

Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi
To stare i mądre przysłowie, które nie bez kozery ma swoje miejsce w naszej przestrzeni leksykalnej. Dobrze jest zadawać pytania o to, czy moja pomoc dotrze do tego konkretnego człowieka, któremu akurat chcę pomóc. Dobrze jest mieć pewność, że nie jestem oszukiwany. To sprawia, że człowiek buduje w sobie zaufanie do instytucji i jeszcze bardziej solidaryzuje się z cierpiącymi. Dobrze, że w tych sprawach chcemy mieć stuprocentową pewność. Szukajmy jej zawsze.

foto. PKWP

Oceń ten artykuł


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

« stacja metra
»

Wasze komentarze