Rozmowa z biskupem Williamem Kyrillosem, ordynariuszem diecezji Assiut w Egipcie, o sytuacji tamtejszych chrześcijan i niedawnej pielgrzymce papieża Franciszka do tego kraju.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie: Jaka jest dziś sytuacja chrześcijan w Egipcie?

Biskup William Kyrillos: Wymagająca. Często nasz Kościół porównuje się z ewangeliczną solą. Nasza wiara, podobnie jak sól, daje smak, ale nie tylko nam samym, ale całemu krajowi. Problemem jest jednak to, że nie każdy w Egipcie czuje potrzebę używania tej właśnie soli. Jednak Jezus wyraźniej powiedział: „Jeśli mnie prześladują, to i was prześladować będą”. W ostatnich miesiącach coraz mocniej dostrzegamy znaczenie tych słów w naszym życiu.

Jakie niebezpieczeństwa stoją przed chrześcijanami w Egipcie?

Samo chrześcijaństwo stanowi problem. Oczywiście nie dla nas. W Egipcie żyje dużo ekstremistów, którzy uważają, że odkupienie jest możliwe za pośrednictwem tylko jednej religii. W ich wizja świata nie ma miejsc dla Jezusa i Jego orędzia miłości. Tym samym islamscy fanatycy roszczą sobie prawo do „oczyszczenia” egipskiej ziemi, między innymi z chrześcijan. Cały świat mógł się przekonać, chociażby w Niedzielę Palmową, że oni nie żartują i są w stanie posunąć się do najokrutniejszych zbrodni. Jednak wciąż mamy nadzieję na normalność.

fot. PAP/EPA/MOHAMED HOSSAM

Czy chrześcijanie w Egipcie są prześladowani?

Chciałbym powiedzieć, że Egipt był zawsze przyjaznym krajem. Jednak kiedy ekstremiści z Bractwa Muzułmańskiego przejęli władzę, w tym urząd prezydenta, otwarcie powiedzieli: „Wypędzimy wszystkich chrześcijan. Każdemu wyrobimy paszport i wyślemy do Stanów Zjednoczonych lub Europy. Egipt stanie się kalifatem – muzułmańską republiką”. Tak. Od kilku lat coraz bardziej odczuwamy strach i lęk. Jednak pomimo tego, że czujemy się prześladowani, nasza odpowiedź była jasna: „Egipt to również nasz kraj – kraj chrześcijan. Nigdy go nie opuścimy”. Przecież od wieków żyliśmy razem obok siebie bez żadnych awantur. Chrześcijanie respektowali święte dni muzułmanów i na odwrót. Pamiętam jak papież Benedykt XVI powiedział kiedyś, że Bliski Wschód bez chrześcijan nie będzie już tym samym Bliskim Wschodem. Chrześcijaństwo było tutaj obecne na długo przed inwazją islamu, przez ostatnie dziesiątki lat panował pokój, aż do dzisiaj.

Kilka tygodni temu w Egipcie gościł papież Franciszek. Czy wizyta Ojca Świętego coś przyniesie?

Na pewno dzięki wizycie Ojca Świętego nasza sytuacja zdecydowanie się polepszyła. Dzięki papieskiej pielgrzymce pokazaliśmy światu, że egipscy chrześcijanie nie stanowią jakiejś zdewociałej i oderwanej od rzeczywistości grupy podstarzałych mnichów z długimi brodami. Świat mógł zobaczyć świeżość, młodość i otwartość egipskiego Kościoła. I nie chodzi tutaj tylko o ekumenizm, ale również o dialog międzyreligijny, również ten z naszymi prześladowcami. Papież – przepraszam za kolokwializm – zrobił kawał dobrej roboty. Spotkał się m.in. z Wielkim Szejkiem z Uniwersytetu Al-Azhar oraz z prezydentem. Na każdym z tych spotkań rozmawiał o naszej sytuacji.

Jak wygląda sytuacja materialna egipskich chrześcijan?

Chrześcijanie w Egipcie to raczej biedniejsza grupa społeczna. W zdecydowanej większości jakoś sobie radzą, jednak sam Kościół jest biedny. Gdy nie pomoc z innych krajów i od innych wspólnot, nie mielibyśmy nawet własnych świątyń. Dzięki pomocy Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie mogliśmy wybudować kilkanaście świątyń i ośrodków duszpasterskich. Wciąż otrzymujemy pomoc od stowarzyszenia, ale od pewnego momentu przeznaczamy ją na ochronę.

Jak to na ochronę?

Kilka lat temu w Egipcie doszło do kilkunastu zamachów samobójczych w chrześcijańskich świątyniach. Dokonali ich zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego. Od tego czasu nasze kościoły przypominają – jeśli chodzi o ochronę – koszary albo lotniska. Nie możemy sobie pozwolić na dalsze ataki.

Ojcze biskupie, jak możemy Wam pomóc?

Najprościej: nie zapominajcie o nas w modlitwie.

fot. EPA/KHALED ELFIQI ATTENTION

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze