Filia Państwa Islamskiego działająca w Egipcie już wielokrotnie groziła atakami na chrześcijan. Po raz kolejny spełnia swoje obietnice. Tym razem w ataku zginęło 26 koptów i tyle samo zostało rannych. Czy to egipskie piekło kiedyś się skończy? 

Pod koniec kwietnia papież Franciszek odwiedził Egipt. Była to trudna pielgrzymka. Obawiano się zamachu, do tego pojechał tam pocieszać koptów, którzy od Niedzieli Palmowej pogrążeni byli w żałobie. W zamachach bombowych zginęło łącznie 36 osób. Celem było kościoły i modlący się wierni. Przedstawiciele Państwa Islamskiego wielokrotnie grozili koptom, a wizyta papieża Franciszka miała coś zmienić. Papież brał udział w konferencji dotyczącej pokoju na jednym z najważniejszych uniwersytetów muzułmańskich Al-Azhar oraz spotkał się z rektorem tej uczelni imamem Ahmad al-Tajjib. Nie trzeba było długo czekać: gdy tylko biskup Rzymu opuścił ziemię faraonów, egipska filia Państwa Islamskiego wydała oświadczenie, w którym ostrzegała muzułmanów, aby nie zbliżali się do chrześcijańskich miejsc kultu, ponieważ mogliby niechcący ucierpieć. Można było się domyślić, że była to zapowiedź kolejnego rozlewu krwi.  

Zamach bombowy w Egipcie w Niedzielę Palmową (foto. PAP/EPA/MOHAMED HOSSAM).

Koptowie znowu pogrążeni w żałobie  

W piątek 26 maja w prowincji Al- Minja w środkowym Egipcie zostało zamordowanych 23 koptów, a rany odniosło 25. Jechali oni do w dwóch autobusach do monasteru św. Samuela położonego około 225 km na południe od Kairu. Ich autobusy zostały ostrzelane z broni maszynowej przez niezidentyfikowanych sprawców. Żadna grupa (jeszcze) nie przyznała się do ataku, jednak podejrzani są członkowie Państwa Islamskiego, którzy od dawna organizują ataki na mniejszości chrześcijańskie zamieszkujące Bliski Wschód. Do opinii publicznej przebijają się raczej „przypadki” gdy w jednym momencie ginie wielu Koptów. Członkowie Kościołów Koptyjskich stanowiący 10% populacji Egiptu atakowani są znacznie częściej. Od 2011 roku, gdy obalony został autokratyczny rząd prezydenta Hosniego Mubaraka, w Egipcie dochodzi do znacznego nasilenia ataków na „niewiernych” zamieszkujących te tereny. Wystarczy tylko wspomnieć, że na samym Synaju kilka razy w miesiącu dochodzi do ataków na koptów. Czasem kończy się tylko na szykanach i poniżaniu, niejednokrotnie dochodziło jednakże do zabójstw, jak nauczyciela w lutym. Wcześniej w tej samej miejscowości zastrzelono kupca i weterynarza. Wszystkich ich łączyło jedno: byli koptami. 

Czy niebo nad Egiptem w końcu się przejaśni?  

 Jeśli wczytamy się dokładnie w doniesienia z Bliskiego Wschodu, trudno być optymistą. Egipt na tle innych państw wygląda dwojako: z jednej strony nie ma tam anarchii, nie dochodzi do maskowych mordów i prześladowań, prezydent podkreśla, że Koptowie są obywatelami egipskimi. Z drugiej strony dochodzi tam do coraz większej ilości ataków, jedne są bardziej indywidualne, gdy zabija się jedną osobę, albo kilku członków rodziny, inne przyjmują szerszy charakter, kiedy bomby podkładane są w świątyniach. Łączy je to, że wszystkie są krwawe, wymierzone w chrześcijan i mają charakter religijny. Przerażające jest, że państwo nie potrafi sobie z tym poradzić, że policja często działa opieszale lub wręcz ignoruje ofiary. Terroryści z Państwa Islamskiego chcą zrobić wszystko, aby zniszczyć mniejszości religijne. Innowiercy mają przechodzić na islam albo opuścić kraj, inaczej grozi im śmierć. Koptowie nie chcą uciekać. Zamieszkiwali ziemię faraonów długo przed rozprzestrzenieniem się islamu na tym terenie. Nie chcą wiele: chcą żyć w pokoju w swojej ojczyźnie. Czy światu uda się zapanować nad falą nienawiści i przemocy? Jeśli nie, to koptowie staną się męczennikami XXI w.  

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze