Indonezja, pomimo długich tradycji względnie pokojowego współistnienia islamu z innymi religiami, radykalizuje się z każdym rokiem. 

Jeszcze do niedawna o Indonezji nie było szczególnie głośno w mediach w kontekście prześladowania chrześcijan. Co nie znaczy, że słusznie, o czym za chwilę. Jednak w pierwszej połowie maja ze sprawą serii zamachów bombowych na kościoły chrześcijańskie w głównym mieście Jawy, Surabai, o Indonezji zrobiło się głośniej. Tym bardziej że same zamachy były nietypowe, ponieważ dokonała ich jedna rodzina. Rodzice, Puji i Dita Kuswati, współpracowali z dżihadystycznym ruchem JAD, wspierającym tak zwane Państwo Islamskie, a w swoje krwawe plany wciągnęli czwórkę własnych dzieci: córki w wieku 9 i 12 lat oraz synów w wieku 16 i 18 lat. Wszystkie trzy zamachy były ze sobą skoordynowane, odbywając się w tym samym czasie. Matka z córkami wysadziła się w kościele katolickim, podobnie jak jej dwaj synowie, którzy podjechali pod inny kościół katolicki na motocyklach i zdetonowali bomby. Ojciec wysadził się w samochodzie, który zaparkował pod miejscowym zborem zielonoświątkowym. Zginęło 13 osób, a kilkadziesiąt kolejnych zostało rannych. Ofiar mogło być jeszcze więcej, ale w czwartym kościele, gdzie podłożono bombę, udało się ją unieszkodliwić, zanim została zdetonowana.  

Wzrost o osiem pozycji w ciągu jednego roku 

Były to wprawdzie najkrwawsze zamachy terrorystyczne od ponad dekady (w 2005 r. w zamachu na wyspie Bali zginęło 26 osób, jednak nie był on skierowany bezpośrednio w chrześcijan). To nie znaczy, że Indonezja jest krajem dla wyznawców Chrystusa przyjaznym lub choćby bezpiecznym. W Światowym Indeksie Prześladowań przygotowywanym przez Open Doors Indonezja zajmuje co prawda niezbyt eksponowane 38. miejsce, jednak w ciągu roku przesunęła się w górę aż o osiem pozycji. Jakie są tego przyczyny?  

Indonezja jest najludniejszym krajem muzułmańskim na świecie. Przy liczbie ludności sięgającej 262 mln populacja islamska obliczana jest na 228 mln (87%, choć niektóre źródła podają, że muzułmanie to 80% mieszkańców). Na drugim miejscu znajdują się chrześcijanie, których jest tam według różnych danych od 10 do 15% (od 26 do 36 mln, Open Doors podaje liczbę 31,93 mln). Wśród nich dominują protestanci (7%, katolików jest niecałe 3%) – głównie wyznania reformowanego i zielonoświątkowego. Jest to pokłosiem kilkuwiekowego panowania Holendrów na tych terenach (zwanych wówczas Indiami Holenderskimi). Katolicyzm w Indonezji zaszczepili Portugalczycy, którzy pojawili się tam w XVI w., kilkadziesiąt lat przed Holendrami. W tym czasie islam był tam obecny już od XIII w. za sprawą muzułmańskich kupców z Indii. 


Islam bardziej tolerancyjny niż na Bliskim Wschodzie 

Jednak indonezyjski islam uchodzi za „bardziej tolerancyjny” niż ten na Bliskim Wschodzie. Dla wielu obserwatorów, również muzułmańskich, kraj ten jest przykładem połączenia islamu z demokracją (Adam Wąs, „Indonezja – najliczniejszy kraj muzułmański”). Chociaż religia Mahometa odegrała istotną rolę w kształtowaniu tożsamości narodowej podczas walki o niepodległość Indonezji, w konstytucji tego kraju uchwalonej w 1945 r. nie przyznano mu rangi religii państwowej. Nie dopuściła do tego mniejszość chrześcijańska, która zagroziła separacją w sytuacji uprzywilejowania muzułmanów. Przyjęto wówczas obowiązującą do dziś zasadę Pancasila (Pięć zasad) – równouprawnienia pięciu głównych religii Indonezji. Oprócz dwóch wspomnianych jeszcze buddyzmu, hinduizmu i konfucjanizmu.  

Przez dość długi czas sytuacja chrześcijan w Indonezji była względnie dobra. Było to także pochodna tego, że tamtejszy islam w dużej mierze miał charakter nowoczesny, odwołujący się do egipskich ruchów reformatorskich z początków XX w. Jednak w drugiej połowie tego stulecia coraz silniej do głosu zaczął dochodzić islam tradycyjny, ortodoksyjny, zwany santr., rekrutujący swoich wyznawców z ludności zamieszkującej tereny wiejskie. Na przełomie XX i XXI w. coraz głośniejszy zaczął się stawać ruch islamistyczny, podobnie jak w  innych częściach świata – wrogo nastawiony do innych religii i skłonny do stosowania przemocy. I chociaż jak dotąd nie zdobył sobie silnego poparcia w społeczeństwie, przez swój wojowniczy radykalizm i brutalność działania daje się coraz silniej we znaki indonezyjskiej społeczności chrześcijan. W 1999 r. odłączył się od Indonezji Timor Wschodni, dawna kolonia portugalska, od 1976 r. okupowana przez ten wyspiarski kraj. Mieszkańcy Timoru są niemal w całości wyznawcami katolicyzmu (96,9%), do tego dochodzi 2,2% protestantów i śladowe ilości wyznawców innych religii. W wyniku tego procesu populacja chrześcijan w Indonezji zmniejszyła się o około milion ludzi.  

EPA/SHAHZAIB AKBER


Szariat
 i naród islamski 

Położenie chrześcijan w tym kraju pogarsza się także ze względu na rosnącą z roku na rok liczbę prowincji, w których władze wprowadzają prawo islamskie, szariatalbo przynajmniej podejmują takie próby. Na klimat rosnącej niechęci do chrześcijan wpływa też podburzanie miejscowych muzułmanów przez ich przywódców religijnych do prześladowania chrześcijan. Również niektóre partie polityczne o charakterze islamskim, np. PKS (Partai Keadilan SejahteraPartia Prosperującej Sprawiedliwości) przyczyniają się do zaognienia sytuacji przez forsowanie programu „narodu muzułmańskiego”. Inna partia, FPI (Front Pembela Islam, Front Obrońców Islamu) potrafiła w 2016-2017 r. Zmobilizować setki tysięcy demonstrantów przeciwko gubernatorowi stolicy kraju, Dżakarty, chrześcijaninowi, Basukiemu Tjahaji Purnamie, znanemu jako Ahok, którego oskarżono o bluźnierstwo przeciwko islamowi. I chociaż rząd Indonezji w sierpniu 2017 roku ogłosił plany zaostrzenia przepisów dotyczących bluźnierstwa, większość napięć pojawia się na szczeblu lokalnym, z inspiracji radykalnych islamskich grup nacisku. Takie hasła przedostają się również do edukacji, która w ten sposób przestaje być neutralna religijnie. Negatywną rolę w tej materii odgrywają też proislamskie media.  

Wspomniany Basuki Tjahaja Purnama, w kwietniu 2017 r., kiedy toczyła się przeciwko niemu sprawa sądowa o bluźnierstwo, powiedział: „Boję się stracić urząd za to, że robię to, co jest właściwe. Wierzę w Jezusa, wiem do kogo należę i dokąd pójdę, gdy umrę – dlatego nie boję się śmierci. Bóg ochraniał mnie i zaopatrywał we wszystkim, co przeżywałem”. 9 maja Ahok został skazany przez indonezyjski sąd na dwa lata więzienia, uznając, że stwierdzenia Basukiego są poniżające i obrażają Koran. Werdykt sądu spotkał się z potępieniem i ostrą krytyką wielu Indonezyjczyków. Wielu z nich twierdziło, że ma on charakter polityczny i cechy działania odwetowego, a sędziowie ulegli presji ze strony: ekstremistycznych grup islamskich, niezadowolonych skorumpowanych grup biznesowych oraz polityków i urzędników, którzy wcześniej byli krytykowani przez administrację Basukiego. Thomas Müller, przedstawiciel Open Doors, tak skomentował tę sytuację: „Ten wyrok jest wyraźnym ostrzeżeniem dla mniejszości chrześcijańskiej oraz innych grup mniejszościowych przed władzą, jaką grupy islamskie mogą osiągać poprzez oskarżenia o bluźnierstwo. Jeśli nawet tak wysoko postawione i najlepiej politycznie umocowane osoby jak Ahok nie mogą bronić się przed sfingowanymi zarzutami, co może zrobić w takiej sytuacji zwykły obywatel?”. 


Wzrasta liczba aktów przemocy 

W ostatnim czasie nasilały się też akty przemocy wobec indonezyjskich chrześcijan. Oto kilka przykładów tej sytuacji. 13 listopada 2016 r. w wyniku ataku koktajlami Mołotowa na kościół w Samarindzie (Kalimantan Wschodni) zginęła jedna osoba, a trzy inne zostały ranne. Winnym okazał się 32-letni Juhanda bin Muhammad Acen powiązany z radykałami islamskimi, który miał czterech wspólników. Tyle dowiemy się ze zwykłej notatki agencyjnej. Jednak przyjrzawszy się tej sytuacji bliżej, obaczymy ja w znacznie tragiczniejszym świetle. Kilkoro dzieci bawiło się na zewnątrz kościoła po zakończonym spotkaniu dla najmłodszych, podczas gdy nabożeństwo jeszcze trwało. Czworo z nich zostało ciężko rannych, 2-letni Itan zmarł dzień później na skutek obrażeń. Alvaro (4,5 roku) oraz dziewczynki: Trinity (3 lata) i Anita (2 lata) doznały ciężkich i bolesnych obrażeń. Alvaro był operowany już 17 razy. Sarinah Gultom, matka jednej z dziewczynek, po złożeniu zeznań w sądzie zwróciła się do pięciu oskarżonych. Powiedziała, że im wybacza. „Proszę zmieńcie się i nie zabijajcie ani nie rańcie już więcej żadnych dzieci” – powiedziała łamiącym się głosem, po czym opuściła salę. 

W tym samym czasie katolicki kościół w mieście Batu we wschodniej części Jawy był zagrożony atakiem bombowym, w związku z tym policja zabezpieczyła teren kordonem bezpieczeństwa. Na początku lutego 2017 r. jeden z zamkniętych od siedmiu lat kościołów w Bogor otrzymał zgodę na ponowne otwarcie – jednak władze postawiły warunek, że na tej samej działce będzie mógł stanąć meczet. Chrześcijańska wspólnota odrzuciła tę propozycję. Wiosną 2017 r. indonezyjskie władze lokalne w Bogor (Jawa Zachodnia) zabroniły działalności religijnej trzem kościołom – dwóm protestanckim i katolickiemu. Abdi Saragih – pastor kościoła metodystycznego w Bogor, informował, że jego zbór w ciągu ostatnich lat był wielokrotnie zastraszany przez władze i grupy islamistyczne.  

Co piąty badany chciałby ustanowienia kalifatu 

Jak podaje organizacja Open Doors „rankiem 11 lutego 2018 r. do kościoła katolickiego św. Lidwiny w Jogyakarcie w Indonezji (Jawa) wtargnął uzbrojony mężczyzna. Około metrowym mieczem zaatakował kilku wierzących i zranił troje z nich, w tym 81-letniego Karla-Edmunda Priera, jezuitę z Weinheim. Ranny został również policjant, zanim napastnik został postrzelony i obezwładniony. Według policji działał sam”. Sprawcą ataku okazał się 23-letni uczeń z miasta Bayuwangi we wschodniej Jawie. Zdaniem policji, Suliyono zradykalizował się podczas nauki w islamskiej szkole w Sulawesi po dołączeniu do kilku organizacji religijnych. Próbował również wyjechać do Syrii, aby dołączyć do bojówek Państwa Islamskiego. Niestety takich jak on jest znacznie więcej. Pod koniec października 2017 r. badanie przeprowadzone wśród 4000 indonezyjskich uczniów i studentów wykazało, że prawie co piąty z nich chciałby ustanowienia islamskiego kalifatu w miejsce obecnego świeckiego państwa.  

Jak reaguje na to Kościół? – wzrostem  

Wymieniliśmy jedynie garść przykładów z ostatnich miesięcy. Jednak skala zjawiska jest znacznie szersza. Jak podaje Głos Prześladowanych Chrześcijan: „W ostatniej dekadzie zniszczonych zostało tysiące kościołów. Szczególnie narażone na taki są obszary zamieszkane przez duży odsetek ludności chrześcijańskiej (np. Moluki). W niektórych miejscach chrześcijanie zniknęli całkowicie. Część z nich zginęła, pozostali opuścili swe domy”.  

Indonezja, pomimo długich tradycji względnie pokojowego współistnienia islamu z innymi religiami, radykalizuje się z każdym rokiem. Niestety możemy się spodziewać, że takich tragicznych informacji z tego kraju będzie przybywało. Na szczęście, podobnie jak to się dzieje w innych prześladowanych społecznościach chrześcijańskich na świecie, Kościół nie maleje, ale rośnie: chrześcijanie ewangelikalni o około 2,8% rocznie, a zielonoświątkowcy i charyzmatycy o 3,1 i 3,3%. W ciągu ostatniego półwiecza liczba chrześcijan ewangelikalnych w Indonezji zanotowała dziesięciokrotny wzrost – z 1,3 mln do 13 mln naśladowców Chrystusa!  

Oceń ten artykuł


źródło: Włodzimierz Tasak 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.