Irak, Mosul

Codzienność w kraju, w którym jeszcze trwa wojna, zawsze jest trudna. Co prawda bojówki tzw. Państwa Islamskiego w Iraku są już w rozkładzie, jednak walki trwają. Trwa również odbudowa państwa. I tutaj rodzą się problemy. We współczesnym Iraku brakuje specjalistów. Dlatego często księża oprócz obowiązków duszpasterskich wykonują wiele innych czynności i prac, aby odbudować kraj.

Syryjski duchowny, ks. Georges Jahola, który od kilku lat mieszka i pracuje w Iraku, zapewne nie zna polskiej muzyki. Nie wie też, że piosenka Mrozu pt. „Jak nie my to kto” wciąż cieszy się niemałą popularnością. Jednak w rozmowie z Papieskim Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie zauważył, że „w Iraku większość społeczeństwa musi sobie jakoś sama radzić. My, jako duszpasterze, po prostu pomagamy. Bo jak nie my, to kto odbuduje ten kraj?”. Brakuje inżynierów, prawników i lekarzy. Księża – często nie mając innego wyjścia – „zakasują rękawy” i po Mszy św. zajmują się konstruowaniem umów na roboty budowlane, prostymi zabiegami medycznymi czy budują domy własnymi rękami.

Murarz, tynkarz, akrobata
Można zadać pytanie, czy księża są aż tak wyszkoleni w różnych zawodach? Raczej nie. Owszem, część z nich może mieć różne doświadczenia z czasów „przed seminarium”, jednak to zdarza się rzadko.

„Brakuje nam ludzi. Po prostu. Liczba osób, które chcą odbudować kraj, jest niewielka. Brakuje specjalistów oraz pracowników fizycznych, dlatego spora część księży po obowiązkach w parafii przebiera się w strój roboczy i zaczyna drugą zmianę” – śmieje się ks. Jahola.

Problem ten szczególnie widać na obszarze równiny Niniwy, gdzie 8 maja Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie wraz z utworzonym Komitetem Odbudowy Niniwy zainaugurowało odbudowę 13 tysięcy domów chrześcijan, które zostały zniszczone przez wycofujące się z tego terenu bojówki tzw. Państwa Islamskiego.

fot. PKwP

Na dwa fronty
„U nas jest wciąż niespokojnie” – mówi ks. Georges, po czym dodaje z przekąsem: „Już prawie pół roku działam na dwa, albo nawet na trzy fronty”. Ks. Jahola został włączony do Komitetu Odbudowy Niniwy. Jego praca miała polegać na nadzorowaniu prac remontowych. Jednak – jak często bywa w takich sytuacjach– pracuje jako inżynier, a często jako pracownik fizyczny. „To są te moje pozostałe fronty” – dodaje duchowny. Podobnych przypadków jest zdecydowanie więcej. Często wspólnoty chrześcijan powracają do rodzinnych stron ze swoim duszpasterzem, który często bywa traktowany jako autorytet. Dlatego nie ma innej możliwości, że ktoś, kto jest poważany w swojej wiosce, nie dał dobrego przykładu.

Komitet Odbudowy Niniwy
To ciało kolegialne, które zostało powołane do życia w marcu 2017 r. i stanowi odpowiedź na wyniki badań przeprowadzonych przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie w obozach dla chrześcijańskich uchodźców. Po ich dokonaniu okazało się, że znaczna część pytanych deklaruje autentyczną chęć powrotu w rodzinne strony. Jednak największym problemem okazała się całkowita dewastacja chrześcijańskich domostw, świątyń, szkół i szpitali przez odziały ISIS. Dlatego PKwP postanowiło pomóc w odbudowie równiny Niniwy. Całkowity przewidywany koszt projektu wynosi około 250 mln dolarów.

ks. Paweł Kucia

Ksiądz w Iraku jest jak „Wash and go”
6 (100%) 4 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze