25 lat temu w Bośni i Hercegowinie zaczęła się wojna, która była najkrwawszym konfliktem od zakończenia II wojny światowej w Europie. Dzisiaj na tych terenach rany są ciągle otwarte. Każda rodzina straciła kogoś bliskiego, nie potrafi wybaczyć, a co dopiero zapomnieć? Jak żyć w kraju, w którym nienawidzi się własnego sąsiada?  

Sarajewo, stolica Bośni i Hercegowiny, założone przez Turków w 1462 r., było kiedyś kwintesencją Imperium Osmańskiego. Katolicka katedra sąsiadowała z cerkwią, synagoga stała obok meczetu. W mieście schronienie znaleźli Serbowie, Chorwaci, Bośniacy, Macedończycy, Albańczycy, Żydzi i wielu innych. Obok siebie mieszkali wyznawcy wielu religii, a Wschód spotykał się z Zachodem. Bardzo popularna była kiedyś opowieść o tym, że pewien muzułmanin zapragnął sprzedać dom. Gdy zapytano go, za ile, odpowiedział, że drogo ale w cenie dostaje się jego sąsiadów: żyda, katolika i prawosławnego. Co zaskakujące, dalsza część historii mówi, że tacy sąsiedzi są bezcenni, bo będą płakać, kiedy ty zapłaczesz i będą śmiać się razem z Tobą.  

Wojna wyzwala najgorsze instynkty 

Na początku marca 1992 r. w Bośni i Hercegowinie odbyło się referendum, w którym mieszkańcy opowiedzieli się za wystąpieniem z Federacji Jugosłowiańskiej. Zaraz po uznaniu niepodległości w państwie rozpoczęły się walki, które zmieniły się w wojnę domową (1992-1995). Sarajewo, stolica nowo powstałego państwa, cierpiało z powodu trzyipółrocznego oblężenia. Tysiące ludzi zginęły w wyniku działań wojennych, ale był to dopiero początek. Na terenach byłej Jugosławii doszło do czystek etnicznych na szeroką skalę. Zbrodnie wojenne popełniali wszyscy: Chorwaci, Bośniacy i Serbowie. Sąsiedzi mieszkający obok siebie od stuleci teraz stanęli po przeciwnych stronach barykady. Kto nie słyszał o ludobójstwie w Srebrenicy czy masowych gwałtach na kobietach i dzieciach? Miliony ludzi zostały uchodźcami. Musieli poszukać sobie nowego domu i poradzić sobie z traumą wojny.

Fot. flickr.com/Steffen Emrich

Wojna zrodziła nacjonalizmy 

Od wojny domowej w Bośni i Hercegowinie minęło ponad 20 lat. Wydawać by się mogło, że to wystarczająco dużo czasu, aby rany mogły się zabliźnić. Niestety, ból jest ciągle żywy i uniemożliwia pogodzenie się z dawnym wrogiem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten okrutny i krwawy konflikt pomógł wzmocnić się nacjonalizmom. Francuski pisarz Romain Gary napisał kiedyś, że patriotyzm to umiłowanie swoich, a nacjonalizm to nienawiść do obcych. Niestety mimo tych dwóch dekad, które upłynęły od wojny, mieszkańcy Bośni i Hercegowiny targani są nienawiścią i nacjonalizmem. Zatruwa ich to od środka i powoduje budowanie kolejnych murów, które coraz trudniej przeskoczyć.  

Wybaczyć ale nie zapomnieć 

O tym, co stało się w Bośni i Hercegowinie, należy pamiętać, ale nie dlatego, żeby nie wybaczyć i pielęgnować nienawiść, lecz po to, aby nigdy więcej do tego nie dopuścić. Politykę „czystek ekonomicznych” prowadziły wszystkie strony konfliktu. Do kraju przybyli również fundamentaliści islamscy. Serbowie mordowali Bośniaków, mudżahedini i Chorwaci zadawali śmierć Serbom. Jak teraz mogą oni sobie wzajemnie zaufać? Mimo pomocy, jaka została udzielona po wojnie, ten młody kraj w dalszym ciągu boryka się z ogromnymi problemami gospodarczymi, co również nie pomaga budować spokoju i pokoju w tej części Europy. Jeśli Bośnia nie wyzbędzie się nacjonalizmów i nie przypomni sobie okresu, w którym jej mieszkańcy bez względu na wyznanie i pochodzenie żyli razem w zgodzie, zawsze będzie beczką prochu, która w każdej chwili może wybuchnąć. To źle wróży Europie, która boryka się z wieloma problemami. Patriotyzm jest czymś dobrym, nacjonalizm prowadzi jedynie do nienawiści i przemocy. Europa już wiele wycierpiała przez nacjonalizmy i nienawiść do obcych. Miejmy nadzieję, że wyciągając wnioski z historii, postawi na budowanie pokoju, a nie wywoływanie kolejnych krwawych konfliktów.

Fot. Flickr.com/Alexey Sidorenko

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze