Trudno cieszyć się z męczeństwa: przecież ktoś zostaje brutalnie zamordowany. Jednak, jeśli przyjrzymy się współczesnemu chrześcijaństwu widzimy wielu ludzi, którzy oddali życie za wiarę w Chrystusa. Czy ta świadomość jest nam potrzebna? 

Kilka dni temu (24 stycznia 2017 roku) w Boliwii została zamordowana 25-letnia Polka Helena Kmieć – świecka misjonarka przybywająca od 9 stycznia w Boliwii i pomagająca przy remoncie sierocińca. Napastnik próbował okraść to miejsce i gdy na drodze stanęła mu młoda dziewczyna, ugodził ją kilkanaście razy nożem. Helena wykrwawiła się na śmierć na rękach koleżanki. Teraz za pomocą mediów społecznościowych młodzi ludzie domagają się uznania ją za męczennicę i wyniesienia na ołtarze.  

Co nam daje męczeństwo?  

O śmierci Heleny Kmieć usłyszała cała Polska, podchwyciły ją wszystkie media. Nastąpił wysyp artykułów, temat był poruszany we wszystkich programach informacyjnych. Jednak czy jest szansa, żeby w ludziach zostało coś więcej niż tylko informacja? To, co wydarzyło się w Boliwii, jest straszne. Młoda kobieta poniosła śmierć, bo chciała przeciwstawić się złu. Studentka Politechniki Śląskiej pojechała do dalekiego kraju, aby bezinteresownie pomagać, nie pobierając za to wynagrodzenia. Za dobroć spotkała ją śmierć, ale może ta śmierć coś w nas zostawi. Dopiero ta tragedia odbiła się echem w naszych mediach, a chrześcijanie na całym świecie umierają za wiarę niemal każdego dnia.  

Najbardziej prześladowana grupa wyznaniowa na świecie 

Aż trudno uwierzyć, że teraz chrześcijanie to najbardziej prześladowana grupa wyznaniowa na świecie. Szacuje się, że co dziewiąty chrześcijanin (bez względu na obrządek) jest poddawany swego rodzaju represjom, prześladowaniom czy ograniczeniom, których powodem jest religia. Jedni narażeni są na kąśliwe uwagi i szyderstwa, innym utrudnia się kult, a w skrajnych przypadkach, wcale nie tak rzadkich, prześladowania kończą się pozbawieniem życia. Jakie okrucieństwa dzieją się na Bliskim Wschodnie czy w Indiach. Wyznawcy Chrystusa są przybijani do krzyża, ćwiartowani, ścinani czy podpalani, a świat milczy.  

Czy coś się zmieni? 

Czy tragedia z Boliwii coś zmieniła? Czy może w końcu do ludzi dotarło, że wciąż na świecie giną za wiarę chrześcijanie? Może patrząc na tragedię Heleny, w końcu zaczną się zastanawiać, jak można pomóc współwyznawcom na całym świecie. Może więcej osób zacznie czytać artykuły poświęcone sytuacji mniejszości religijnych na świecie i zainteresuje się tym, jak można im pomóc.  

Co możemy zrobić? 

Oczywiście po pierwsze możemy pamiętać o prześladowanych w modlitwie. Po drugie możemy dokształcać się i dzielić się wiedzą na temat sytuacji chrześcijan. Po trzecie możemy pomagać w różny sposób. Po czwarte zastanowić się – i dzielić się dobrem i pokojem. Bo pokoju najbardziej potrzebuje świat w XXI wieku.  

Oceń ten artykuł


źródło: Karolina Wanda Olszowska

Tagi

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.