Ojciec Ziad Hilal – jezuita, który pomagał ofiarom wojny w Syrii w Homs, a teraz przebywa w Aleppo rozmawiał z pracownikami Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International).

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP): Jak wygląda sytuacja w Aleppo?

O. Ziad HilalSJ: Sytuacja jest smutna dla wszystkich ze względu na walki. Od pewnego czasu w ogóle nie mogę spać, ciągle słyszę strzały.
Wcześniej – bardzo rzadko – zdarzały się takie sytuacje, że nie było prądu przez godzinę, może dwie. Teraz jest tak codziennie. Dziś Aleppo jest ponure i przytłaczające, bez elektryczności. Ludzie korzystają z generatorów prądu, które wystarczają na kilka godzin. Ale od północy do rana jest ciemno – miasto jest czarne, nic się w nim wtedy nie dzieje.
Bez prądu nie możemy się w nocy ogrzać, czasem w ciągu dnia jest strasznie zimno. Wiele osób nie chodzi do pracy, bo miasto podzielone jest na dwie strefy: rządową i rebeliantów. Przejście z jednej strefy do drugiej grozi śmiercią. Wielu z nas zostawiło rodziny i domy w drugiej części – liczymy się z tym, że możemy stracić nasze domy i już nigdy nie zobaczyć tych, których kochamy.

Czy są jakieś znaki nadziei?

Z jednej strony sytuacja jest trudna, ale z drugiej widzimy działalność Kościoła i organizacji, zwłaszcza stowarzyszeń chrześcijańskich. To oni stanowią znak nadziei. To jest wielkie wsparcie, np. przy wsparciu Pomocy Kościołowi w Potrzebie wielu z nas może pozostać bezpiecznie w Syrii. A jak Bóg da, jak skończy się dramat wojny – odbudować kraj.

W jaki sposób Kościół wam pomaga?

Mamy dużą kuchnię ufundowaną przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie, z której korzysta wiele osób. Wydajemy codziennie około 7500 ciepłych posiłków. To bardzo dużo.

Ojcze, jak wygląda sytuacja rodzin w Syrii?

Żyje tu wiele ubogich rodzin. Ludzie nie mają pracy, bo jej tu nie ma. Znam rodzinę katolicką z trojgiem małych dzieci. Te dzieci pracują w restauracji, jedno z nich ma 7 lat, drugie 10, najstarsze 14. Ojciec został zabity. Te dzieciaki nie dorabiają do kieszonkowego, one ciężko pracują, żeby przeżyć. To jest szok!

Jak wygląda sytuacja w Aleppo teraz, kiedy rebelianci wtargnęli do miasta?

Co mogę powiedzieć? Panuje straszny chaos, ale nie tylko w Aleppo, w całej Syrii. Mówimy dużo o Aleppo i zapominamy o innych miastach, gdzie panują takie same, albo jeszcze gorsze warunki. Nasz kraj jest podzielony. Myślę, że jedynym sposobem jest dialog między Syryjczykami oparty na wzajemnym szacunku i pokoju. Zawieszenie broni nie działa, nikt się do niego nie stosuje. Musimy działać, ale nie siłą.

Jest szansa na pokój?

Ważne jest, aby powtórzyć to, co Franciszek powiedział kilka dni temu –„wszyscy, młodzi i starzy, żyjcie entuzjazmem przebaczenia w tym roku łaski, aby przezwyciężyć obojętność, a przede wszystkim głosić, że pokój w Syrii jest możliwy”. To jest jedyna nadzieja, jaką mamy!

O co modli się Ojciec każdego dnia?

Modlę się do Boga, aby dał nam pokój, zwłaszcza w Aleppo. Modlę się o bezpieczeństwo i miłosierdzie, modlę się o to, abyśmy tutaj w Syrii mogli normalnie żyć. Bóg pozwala nam dostrzec, że jedynym sposobem, aby zatrzymać tę wojnę i rozpocząć nowe życie w pokoju, jest pojednanie między sobą, między Syryjczykami. O to się modlę przede wszystkim.

ks. Paweł Kucia

Modlę się do Boga, aby dał nam pokój – rozmowa z Ziadem Hilalem SJ z Syrii
3 (50%) 2 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze