Serce tolerancyjnej Europy, w której tak uważa się, aby nie urazić niczyich uczuć religijnych. To jednak jedynie pozory. W Rzymie, w centrum chrześcijańskiego świata, pojawiły się plakaty obrażające papieża. Gdzie jest granica wolności słowa? 

Na początku lutego w wielu dzielnicach Rzymu pojawiły się plakaty przedstawiające smutnego papieża. Napis na nich głosił „Hej, Franek wprowadziłeś zarząd komisaryczny w kongregacjach, usunąłeś księży, sprawiłeś, że poleciały głowy w Zakonie Kawalerów Maltańskich i u franciszkanów Niepokalanej, zignorowałeś kardynałów. Gdzie Twoje miłosierdzie?”. Policja poszukuje winnych całego zajścia. Watykaniści sądzą, że za zdarzeniem mogą stać konserwatywne środowiska kościelne. Jeśli te podejrzenia okazałyby się prawdą byłoby to niemałe upokorzenie. Plakaty bez podpisu, obrażające wybraną głowę Kościoła, rozwieszone przez jego członków – to brzmi jak kiepski żart. 

Gdzie jest granica wolności słowa? 

Według doniesień prasowych papież dowiedział się o całym zajściu od swoich współpracowników i zareagował bardzo spokojnie. Franciszek ma chyba tyle samo zwolenników co przeciwników. Niektóre z jego decyzji nie cieszą się powszechnym poparciem. Krytykowany jest m.in. za adhortację apostolską „Amoris laetitia”. Niektórym duchownym i wiernym nie podoba się podejście papieża do wielu spraw, m.in. otwartość na uchodźców czy rozwodników żyjących w nowych związkach. Jednakże, pomijając wszelkie różnice zdań i poglądów, czy można w ten sposób atakować głowę Kościoła?  

Jeśli sami nie będziemy się wspierać, to kto nas obroni? 

Plakaty krytykujące decyzje głowy Kościoła katolickiego to uderzenie w całą wspólnotę. Daje to tylko kolejne argumenty przeciwnikom chrześcijaństwa. Bo przecież jakim przykładem jest ta niezgoda wewnątrz Kościoła, który przecież nawołuje do pokoju? Smutny papież z plakatów przykuwał wzrok przechodniów. Człowiek, który cały czas nawołuje do miłosierdzia, posądzony jest o jego brak. Nie mnie oceniać decyzje biskupa Rzymu: nie posiadam ku temu ani wystarczającej wiedzy ani kwalifikacji, ale nie trzeba być teologiem, żeby wiedzieć, że papież powinien cieszyć się autorytetem.  

Rozmowa zamiast krytyki 

Kościół jest coraz częściej atakowany, przeciwnicy doszukują się kolejnych powodów, aby wskazać błędy papieża i Kościoła. Księża doświadczają przemocy, wierzący borykają się z nietolerancją, a czasem nawet dyskryminacją. Podejście do religii różni się w wielu krajach. W tej sytuacji najważniejsze jest to, abyśmy byli wspólnotą wierzących. Możemy mieć różne poglądy, ale powinniśmy też umieć stanąć – jako wspólnota – po stronie papieża.  

Fot. http://roma.repubblica.it

Oceń ten artykuł


źródło: Karolina Wanda Olszowska

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.