Rozmowa z prezydentem Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie Johannesem Heeremenem o szamanach, duchach i świadectwie członków niewielkiej, katolickiej parafii w dalekim Nepalu.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie: dla nas, Europejczyków Nepal to bardzo egzotyczny kraj, spora część osób kojarzy ten kraj z Himalajami, a jakie są Twoje wrażenia po wizycie w tym państwie?
Johannes Heereman: Jest kraj wielu skrajności. Z jednej strony Himalaje, z drugiej stepy, wyschłe koryta rzek i wielkie wodne akweny. Nowoczesne miasta, niczym nie odbiegające od najnowszych europejskich standardów, a z drugiej strony dosłownie średniowieczne wioski, w których mieszkają ludzie, którzy nigdy nie trzymali w dłoni telefonu komórkowego. Z jednej strony bogactwo i przepych, a z drugiej nędza. Chyba jedyną wspólną cechą – łączącą wszystkich mieszkańców Nepalu – jest życzliwość i otwartość. Rzekłbym przyjazne nastawienie wobec drugiego człowieka.

Ponad rok temu Nepal spustoszyło ogromne trzęsienie ziemi. Czy nadal widać pozostałości po tym kataklizmie?
Tak. Wciąż można dostrzec w wielu miejscach kraju pozostałości po tej klęsce żywiołowej. Wciąż można spotkać – i to całkiem sporo – zniszczone i opuszczone domy, niektóre drogi wciąż są nieprzejezdne. Wielu mieszkańców tego kraju żyje w dalszej mierze w namiotach. W stolicy Nepalu – Katmandu, w samym centrum miasta znajduje się już od ponad roku namiotowe pole dla tych wszystkich, którzy stracili w zeszłym roku dach nad głową.

Jak wygląda sytuacja tych ludzi?
Nie chciałbym nikogo oceniać, ale ich sytuacja jest tragiczna. Weźmy na przykład obóz w centrum Katmandu. Nie ma ta elektryczności, a kuchenka gazowa, lodówka stanowi luksus, na który ci ludzie nie mogą sobie pozwolić. Do tego – proszę sobie wyobrazić – wręcz nie ma tam toalet i łazienek. Klęska humanitarna „wisi” w powietrzu. I to w stolicy.


Według „Raportu o stanie wolności religijnej w latach 2014- 2016” opublikowanym w zeszłym przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w Nepalu mieszka około 8 tys. chrześcijan. Jak wygląda ich sytuacja?
Trzeba przyznać, że bardzo imponująco. Nie ma co ukrywać – jest to Kościół misyjny. Siostry zakonne i kapłani żyją razem ze swoimi parafianami. Często małe misje katolickie są zlokalizowane w wioskach hinduistycznych. Misjonarze tam pracujący często ewangelizują nie tylko słowem, ale przede wszystkim czynem. Jezuici prowadzą duże kompleksy szklone. Zajęcia są prowadzone po dwie godziny dziennie. Liczba wierzących – jak sam zauważyłeś – jest niewielka, ale wciąż rośnie.

Co może najbardziej imponować u chrześcijan w Nepalu?
Ich życie. Tak się składa, że w większości misyjnych krajów, chrześcijanie stanowiący mniejszość – należą do najbiedniejszej warstwy społecznej. Tak też też jest w Nepalu. Chrześcijanie naprawdę nie mają za wiele. Do siostry i księża, którzy pracują ze swoimi parafianami, często mieszkają w takich samych warunkach. Trudno jest nawet zorganizować jakieś centrum duszpasterskie, kiedy wszystkim brakuje na chleb.

Czy zdarzają się jakieś nawrócenia hinduistów na chrześcijaństwo?
Tak, nawet w ostatnich czasach jest to dosyć częsty proceder. W trakcie pobytu w Nepalu usłyszałem świadectwo byłego hinduistycznego szamana. On nawrócił się w momencie, kiedy została uzdrowiona jego siostra. Oczywiście szaman twierdził, że dzięki modlitwie katechistów. Od momentu uzdrowienia, zostawił wszystko w co wierzył dotychczas i przyjął chrzest i sakramenty. A podobnych przypadków jest coraz więcej. Trochę mi to przypomina opisy z Dziejów Apostolskich odnośnie do pierwszych wspólnot chrześcijańskich za czasów apostolskich.

18 kwietnia została podpalona katolicka katedra w Katmandu. Czy chrześcijanie w tym kraju są prześladowani?
Ciężko jednoznacznie to ocenić. Na pewno chrześcijanie jako mniejszość są dyskryminowani przez hinduistyczną większość. Rzadko jednak dochodzi do otwartych ataków agresji, ale jednak dochodzi. Kilka lat w tej samej katedrze, która została podpalona miesiąc temu, udaremniono samobójczy zamach. Od czasu do czasu, słychać o pobiciach i słownych szykanach wobec chrześcijan. Poza tym nastawienie społeczne do wyznawców Chrystusa zmienia się dosyć często.

Czy Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera chrześcijan w Nepalu?
Jak najbardziej. Od kilku lat zapewniamy pomoce duszpasterskie, leki, żywność oraz środki transportu dla katechistów. Po zeszłorocznym trzęsieniu ziemi, dosyć dużą sumą pieniędzy wsparliśmy tamtejszych chrześcijan. Ciągle dofinansowujemy budowy kaplic, kościołów, szkół i centrum duszpasterskich.

Nepal po chrześcijańsku
6 (100%) 2 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze