Wiara w Jezusa Chrystusa po Jego śmierci bardzo szybko zaczęła kwitnąć za sprawą apostołów i ich uczniów. Przyjmowana początkowo wyłącznie w kręgach związanych z judaizmem, zaczęła się także szerzyć wśród pogan, przede wszystkim za sprawą św. Pawła. Chrześcijaństwo dotarło do Greków i Rzymian, stanowiąc niewątpliwą nowość. I od samego początku spotykało się z reakcją władz. Czasami pozytywną ale niejednokrotnie negatywną. Czasami spontaniczną ale bardzo szybko sformalizowaną i wprowadzaną aktami prawnymi.

Pierwsze zarządzenia przeciwko chrześcijanom wydano za czasów cesarza Nerona (Lucjusz Domicjusz Ahenobarbus). Wstąpił on na tron w 54 r., w wieku 17 lat, po śmierci swego ojca, którego otruła matka Nerona, Agrypina Młodsza. Ona sama została zamordowana na rozkaz swego syna w 59 r. Młody cesarz w polityce zdał się na swoich najbliższych doradców, do których należał m.in. Seneka Młodszy. Jednak żądza władzy, chęć deifikacji własnej osoby i niezrównoważenie emocjonalne bardzo szybko wprowadziły go na drogę wojny z instytucjami takimi jak senat, będącymi pozostałościami republikańskiego ustroju Rzymu (oficjalnie Rzym nadal pozostawał republiką), ale mającymi nadal spory wpływa na politykę państwa.

Być może właśnie wydarzenia z 64 r. spowodowane były szaleństwem cesarza. Historycy do dziś nie znają przyczyn wielkiego pożaru Rzymu, do jakiego wówczas doszło, ale wielu z nich stawia właśnie taką hipotezę: miasto podpalono na rozkaz niezrównoważonego Nerona. Spośród 14 dzielnic trzy spłonęły doszczętnie, a dalszych siedem uległo poważnym zniszczeniom. Zginęły setki ludzi. Niezadowolenie mieszkańców i krążące informacje o Neronie jako domniemanym sprawcy tragedii spowodowały, iż zaczęto szukać kozła ofiarnego. Znaleziono go w chrześcijanach. Pisze o tym Tacyt w swych „Rocznikach”: „(…) nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby ją więc usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu”.

Rozpoczęto na masową skalę śledztwa, aresztowano wiele osób i dostarczono „dowody winy”. Wydano wiele wyroków śmierci, a egzekucje przeprowadzano w bardzo wyszukany sposób. Wielu chrześcijan rzucono na arenie dzikim zwierzętom na rozszarpanie, innych zaszywano w skóry zwierząt i pozwalano, by zagryzły ich psy, jeszcze innych ubierano w łatwopalne rzeczy, polewano żywicą i smołą i po przywiązaniu do słupów palono w ogrodach cesarskich jako „żywe pochodnie”. Sporą grupę ukrzyżowano. Obcinano też głowy. Zaznaczyć trzeba, iż to okrucieństwo nie było na ówczesne czasy niczym wyszukanym. Podobne „przedstawienia” odbywały się często z udziałem niewolników, palenie żywcem było „normalną” karą dla podpalacza, a krzyżowanie stosowano od wieków.

Zasadniczo prześladowania czasów Nerona nie wyszły poza Rzym i skończyły się wraz z jego gwałtowną śmiercią w 68 r. (został zmuszony do samobójstwa przez swego następcę – Galbę). Jednak w ciągu kilkunastu lat jego rządów zabito wielu wybitnych przedstawicieli chrześcijaństwa – apostołów: św. Filipa, św. Mateusza, św. Jakuba, św. Piotra, św. Pawła, św. Marka oraz innych: św. Teklę, św. Karpa z Berei, św. Walerię czy św. Gerwazego. Okres spokoju dla chrześcijan po śmierci pierwszego cesarza-prześladowcy miał jednak nie trwać długo. W 81 r. na tron wstąpił Domicjan, który rozpocznie kolejną falę antychrześcijańskich wystąpień.

Oceń ten artykuł


źródło: Konrad Góral

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze