28 listopada 2012 r. niewiele przed północą do domu mieszkającego na północy Nigerii Habili Adamu wtargnęli czterej ludzie uzbrojeni w karabinki ak-47. Byli to członkowie terrorystycznej organizacji islamistycznej Boko Haram. Postawili go przed wyborem: albo przejdzie na islam, albo czeka go śmierć. – Jestem gotowy umrzeć jako chrześcijanin – odparł Habila. Wtedy na oczach jego żony i 6-letniego dziecka jeden z napastników strzelił mu prosto w twarz. Przekonani, że Habila nie żyje, islamiści zostawili go leżącego w kałuży krwi, zabraniając wzywać pomocy. 

A jednak Nigeryjczyk przeżył. „Bóg dał mi drugą szansę, abym stał się głosem tych, których pozbawiono prawa głosu – głosem prześladowanych chrześcijan nie tylko w Nigerii, lecz również na całym świecie” – mówi dziś o sobie. Jednak jego dramat na tym się nie skończył. 5 lipca 2015 r. w samobójczym zamachu terrorystycznym dokonanym podczas niedzielnego nabożeństwa w zborze zielonoświątkowym (Redeemed Christian Church of God) w Potiskum zginęła jego siostra Tabita i jej dwoje dzieci. I to nie złamało jego wiary. „Wiemy, że pójście na nabożeństwo to sprawa życia i śmierci – powiedział po śmierci siostry. – Podjęliśmy jednak postanowienie, że nikt nie powstrzyma nas przed oddawaniem czci naszemu Bogu, bez względu na ryzyko. Dziękujemy Bogu, który zawsze daje nam siłę, byśmy mogli być Mu wierni”. 

Prawie sto milionów chrześcijan 

Nigeria to najludniejszy kraj Afryki (186 mln mieszkańców). I podzielony niemal dokładnie na pół: na muzułmańską północ i chrześcijańskie południe, co jest zresztą jednym z największych jego problemów. Poza tym głównym podziałem, ma miejsce jeszcze podział etniczny na 250 różnych grup i 521 różnych grup językowych. Cztery najważniejsze ludy to: żyjący na północy Hausa i Fulani (głównie muzułmanie) oraz Joruba i Igbo (w większości chrześcijanie). 

Pierwsze kontakty z chrześcijaństwem mieszkańcy Nigerii mieli już w XV w. za sprawą Portugalczyków docierających do wybrzeża leżącego nad Zatoką Gwinejską, jednak woleli oni sprzedawać Nigeryjczyków jako niewolników niż nawracać ich do Chrystusa. W ciągu XIX stulecia Brytyjczycy stopniowo podporządkowywali sobie Nigerię, czyniąc ją swoim protektoratem w 1901 r. W 1841 r. w wyniku kampanii przeciwko handlu niewolnikami prowadzonej przez rząd brytyjski, niewolnictwo w Nigerii zostało zniesione. W wyniku tego wielu Nigeryjczyków, którzy odzyskali wolność, powróciło do swego kraju, a nawróciwszy się za granicą, sami zaczęli głosić wiarę w Chrystusa swoim rodakom. Church Missionary Society, jedna z najstarszych angielskich organizacji misyjnych (założona w 1799 r.), pomagała im zdobyć wykształcenie, co pozwalało im skutecznie głosić Ewangelię wśród mieszkańców Nigerii. Najpierw w latach 40, metodyści, a dziesięć lat później też baptyści rozpoczęli pracę misyjną na terenie Nigerii. Od lat 60. XIX w. dołączyli do nich katoliccy misjonarze, którzy próbowali działać na terenie Nigerii. W swoich stacjach misyjnych zakładali szkoły dla miejscowych dzieci.  

Chrześcijanie stanowią dziś w Nigerii największą grupę religijną, obejmując 51,2% populacji (96 mln ludzi). Tuż za nimi znajdują się muzułmanie, których jest niemal 50%. Wyznawcy lokalnych, tradycyjnych religii stanowią ok. 1% populacji. Wśród chrześcijan największą grupę stanowią wyznawcy nurtu ewangelicznego, których jest 48,8 mln (28,7% populacji kraju), drugą co do wielkości charyzmatycy (30,6 mln), a trzecią katolicy (18 mln). Chrześcijaństwo nurtu ewangelikalnego i charyzmatycznego notuje roczny wzrost na poziomie około 3%, i to pomimo trwających od kilkunastu lat silnych prześladowań. Dotyczą one zresztą wszystkich wyznań bez różnicy – jest to bowiem walka z chrześcijaństwem jako takim, a nie jakimkolwiek jego nurtem. Joseph Bagobiri, ordynariusz diecezji Kafanchan w leżącym w północno-zachodniej części kraju, w stanie Kaduna podaje, że na terenie jego diecezji tylko w ciągu czterech miesięcy ubiegłego roku spalono 53 miasteczka, zabito 808 ludzi, zniszczono 1422 domy i 16 kościołów. Zdaniem Informacyjnej Agencji Radiowej w całej Nigerii w roku 2016 r. zginęło 5 tys. chrześcijan, co wcale nie musi być liczbą przesadzoną – Open Doors szacuje, że muzułmanie zamordowali w latach 2013–2015 około 6500 osób w stanach Kaduna, Plateau, Nasarawa, Benue i Taraba. Na podstawie danych zebranych przez tę organizację we współpracy z Christian Association of Nigeria (CAN) wiemy, że w latach 2000–2016 w północnej Nigerii zniszczono lub zamknięto 13 tysięcy kościołów, zamordowano ponad 11,5 tys. chrześcijan, a 1,3 miliona wyznawców Chrystusa uciekło z tego regionu w związku z prześladowaniami. Taka jest skala tego zjawiska i sytuacja zdaje się pogarszać.  

Wyrzucić chrześcijan z Nigerii 

„Ekstremistyczne organizacje muzułmańskie dążą do tego, aby wyrzucić chrześcijan z Nigerii i z całej Afryki – mówił Polskiemu Radiu pastor Maciej Wilkosz z organizacji Głos Prześladowanych Chrześcijan. – Muzułmanie napadają na osiedla i wioski zamieszkane przez chrześcijan. Mordują ludzi i zostawiają po sobie zgliszcza. Wielu chrześcijan uciekło do sąsiedniego Kamerunu i tam żyją w bardzo trudnych warunkach. Muzułmanie dążą do tego, by zupełnie wyprzeć chrześcijan z Nigerii, a w końcu także z całej Afryki”. 

Nie jest to sytuacja nowa. Ruch Boko Haram istnieje od 15 lat, ale już od 1999 r. nasilają się w Nigerii tendencje islamistyczne. Radykalni muzułmanie dążą tam do wprowadzenia na terenie całego kraju islamskiego prawa szariatu (obecnie częściowo lub całkowicie obowiązuje w 12 prowincjach północnych). A nie tylko Boko Haram czy ISIS jest źródłem zagrożenia, bo na trzecią siłę w ostatnich latach wyrosła mało znana organizacja terrorystyczna Fulani Herdsmen Terrorists (FHT). „12 tys. zabitych chrześcijan, 2 tys. zniszczonych kościołów i 1,4 mln uchodźców. Ten dramatyczny bilans dotyczy zaledwie ostatniej dekady i ilustruje rosnący dramat wyznawców Chrystusa w Nigerii” – jak podaje Radio Watykańskie. Jednym z powodów takiej sytuacji jest stały wzrost liczby chrześcijan na północy Nigerii (czyli w regionie o dominacji islamu). Muzułmanie obawiają się utraty wpływów, pozycji i potęgi z powodu szybkiego rozwoju chrześcijaństwa. 

Pewne światło na tę sytuację, pokazując, że problem nie dotyczy jedynie ograniczonych w liczbie bojówek Boko Haram, ISIS czy FHT, rzuca organizacja Open Doors. „Ciągłe susze na zachodzie Afryki zamieniają w pustynię coraz większe obszary północnej Nigerii, dlatego też Fulani przenoszą swe stada do centralnego pasa i na południe kraju, gdzie spotykają się z miejscowymi – głównie chrześcijańskimi – osadnikami. Bardzo często stada Fulanów przyczyniają się do zniszczenia upraw i ziemi. Od lat w tych rejonach rośnie gęstość zaludnienia. Kontrowersjom dotyczącym zasobów naturalnych coraz częściej towarzyszy również silny wydźwięk religijny. Ataki Fulanów na ponad 50 wiosek chrześcijan w ciągu 12 miesięcy na południe od Kaduna to tylko jeden z wielu przykładów”. Organizacja Conflict Security Analysis Network, w swoim raporcie komentującym ową sytuację zwraca uwagę, że nie chodzi tu o typowe spory terytorialne, tylko o realizację strategii politycznej określanej jako „Dar al-Islam” (Dom Islamu). W jej myśl ziemie niemuzułmańskie mają stać się częścią owego „Domu Islamu”. Koczownicy z plemienia Fulani walczą nie tylko o pastwiska dla swoich stad, nie tylko niosą ze sobą własną religię i tradycję, ale chcą jej też narzucić innym w całym regionie. „Badania przeprowadzone w trzech stanach – podaje Open Doors – wykazały, że 88% osób dotkniętych wysiedleniami przez plemię Fulanów to chrześcijanie w Benue. W Tarabie odsetek ten wynosił 70%, a w Nasarawie 75%. Tutejsze rodziny mieszkają w tym regionie od pokoleń. Fulani przejmują ich grunty i majątki”. A nie tylko to, w ramach tej niewypowiedzianej wojny porwano setki chrześcijańskich dziewcząt i kobiet, które czeka tragiczny los. Kluczową rolę w tej zgoła niepokojowej ekspansji odgrywa rosnący wpływ radykalnych kaznodziei islamskich z Arabii Saudyjskiej i Iranu, którzy doprowadzili do wciąż rosnącej radykalizacji Fulanów, przekonując ich, że są wojownikami dżihadu.  

Położymy się na ziemi, a ty nas zabij 

Jedną z wielu tragicznych sytuacji w Nigerii ostatnich lat wspomina Nanpak Kumzwan, wówczas siedmiolatek. Agresorzy pojawili się nagle i w dużej liczbie. „Nieśli karabiny i inne narzędzia zbrodni. Okaleczali i zabijali chrześcijan, niszcząc ich mienie i kościoły. Gdy splądrowali dom sąsiadów, ruszyli w stronę ich domu. Ojciec Nanpaka wybiegł na zewnątrz, a Nanpak razem ze swoją matką, siostrą i bratem zaczęli uciekać w przeciwnym kierunku. – Pobiegliśmy do domu sąsiada, ale przepędzono nas stamtąd – opowiada Nanpak. – Napastnicy otworzyli do nas ogień. Jedna z kul zraniła moją mamę w policzek, ale mimo bólu mogła biec dalej. Matka Nanpaka postanowiła schronić się z dziećmi w buszu. Napastnicy świętowali wprowadzenie islamskiego prawa szariatu w swoim stanie i z tej okazji wylegli na ulice, by zabijać chrześcijan. – W buszu natknęliśmy się na mężczyznę z naładowanym karabinem. Nie mogliśmy już nic zrobić. Moja mama powiedziała do niego: »Jeśli nas ścigasz, by nas zabić, to my już nie damy rady uciekać. Położymy się na ziemi, a ty nas zabij«. – Mężczyzna kazał się nam położyć na ziemi i to zrobiliśmy. Potem strzelał do nas po kolei. Zabił moją matkę, brata i siostrę. Mnie postrzelił w plecy, ale nie umarłem. Leżałem tam w ogromnym bólu, aż ten człowiek odszedł”. 

Następnie chłopiec pobiegł do napotkanego domu, szukając w nim schronienia, ale został stamtąd bezwzględnie przepędzony. Noc spędził w buszu. Następnego dnia postanowił wrócić do domu, mając nadzieję, że spotka tam ojca. Niestety napastnicy go zabili, chłopiec drugi raz z trudem uszedł z życiem. O jego dalszym losie dowiadujemy się z kontynuacji relacji zamieszczonej przez Głos Prześladowanych Chrześcijan: „Po twarzy Nanpaka spływają łzy, gdy wspomina wydarzenia z 2002 r., które pochłonęły jego rodziców, brata i siostrę, pozostawiając go samego na tym okrutnym świecie. Miał wtedy zaledwie siedem lat. Jedyną pociechą jest dla niego Słowo Boże. Nanpak ukończył szkołę podstawową i średnią w Stephen’s Children Home z bardzo dobrymi wynikami. Następnie otrzymał stypendium od David Oyedepo Foundation, które pozwala mu studiować mikrobiologię na Uniwersytecie Landmark w Omuaranie w stanie Kwara”. 

Cytowany już biskup Joseph Bagobiri mówi : „Kryzys trwa nadal z powodu sposobu, w jaki rządy stanów i siły bezpieczeństwa radzą sobie z problemami. Wielu z nas jest rozczarowanych, ponieważ nasz rząd nie działa bezstronnie, ale bezpośrednio lub pośrednio wspiera Fulanów. Sam prezydent Buhari należy do plemienia Fulanów. Chociaż walka z Boko Haram zakończyła się sukcesem, nie był on zainteresowany losem mieszkańców środkowego pasa Nigerii”. Jeden z miejscowych chrześcijan dodaje: „Rząd nie może rozwiązać konfliktu, którego nie dostrzega i nie uznaje. Nieuwzględnienie tego konfliktu przyczyniło się do tego, że ataki Fulanów stały się bardziej profesjonalne i zabójcze”. 

Nigdy nie poddamy się zwątpieniu 

Potwierdza to jeszcze jedna historia, tym razem sprzed zaledwie dwóch miesięcy.  

62-letni Christian Baba Kale Dankali przebywał w swoim domu we wsi Tundun Waka, kiedy wieczorem 15 sierpnia zaatakowali go muzułmanie. Został zamordowany. Jego syn, 20-letni Micah Kale, słysząc strzały wybiegł ze swojego domu, by sprawdzić co się stało i znalazł ciało ojca. Jego krzyk rozpaczy sprawił, że zabójcy wrócili i zamordowali także jego. Ich żony wraz z dziećmi uciekły z wioski.   

W sąsiednim osiedlu napastnicy porwali trzy kobiety i niemowlę. Tamtejsi chrześcijanie są zdania, że ataki są częścią planu mającego na celu wypędzenie stamtąd wierzących w Chrystusa, którzy przetrwali liczne prześladowania z rąk tamtejszej społeczności i władz. Siedem lat wcześniej w zamieszkach będących następstwem wyborów, muzułmanie spalili osiem kościołów, nie pozwalając na ich odbudowę. Niektórzy zwątpili i postanowili odbudować swoje kościoły gdzie indziej, ale jednymi z tych, którzy się nie poddali byli członkowie Evangelical Church Winning All (Ewangeliczny Kościół Przezwyciężający Wszystko). Mimo, że muzułmanie kilkakrotnie niweczyli ich próby odbudowy. „Pan zbudował swój Kościół w Tudun Wada i bramy piekła nie przemogą go!” – powiedział jeden z jego pastorów. I dodał: „Nie ma znaczenia, jaką przyjmą wobec nas strategię. My wiemy, że jesteśmy więcej niż zwycięzcami. Chociaż ta sytuacja jest bardzo frustrująca, naszej wiary to nie zniszczyło i postanowiliśmy, że nigdy nie poddamy się zwątpieniu, ani nie opuścimy naszego kościoła”.  

Nigeryjscy chrześcijanie należą do bardzo wytrwałych i odważnych ludzi wiary, a nigeryjski ruch modlitewny należy do najsilniejszych w łonie światowego chrześcijaństwa. Po części jest to wynikiem ciągłego zagrożenia ze strony muzułmanów, ale jest także efektem pragnienia głoszenia Ewangelii i doświadczania duchowego przebudzenia wśród Nigeryjczyków. Jedne z największych spotkań modlitewnych w dziejach chrześcijaństwa, miały miejsce w Lagos, stolicy tego kraju. Brało w nich udział około 3 mln ludzi. Wytrwałej modlitwy wymaga nie tylko potrzeba chronienia zagrożonego życia wierzących ludzi w tym kraju, ale także staranie o ducha przebaczenia dla skrzywdzonych i uwolnienie ich od pragnienia zemsty i rewanżu. Pośród licznych prowokacji pastorzy walczą o powstrzymanie ludzi w swoich kościołach, szczególnie tych nominalnie wierzących przed podejmowaniem przez nich działań odwetowych. 

Modlitwy potrzebują nigeryjscy muzułmanie. Wielu z nich jest otwartych na Ewangelię, pomimo, a nawet wręcz za sprawą napięć religijnych. Dziesiątki tysięcy, a może nawet więcej spośród nich przychodzi do Chrystusa, jednak wielu z nich grozi dyskryminacja, ostracyzm, groźby, a często śmierć. Nawróceni z islamu często potrzebują schronienia i pracy z dala od swego domu, gdzie grozi im śmierć. Dzieje Kościoła w Nigerii po raz kolejny potwierdzają starą prawdę wypowiedzianą ustami Tertuliana, świadka starożytnych prześladowań: „Krew męczenników jest nasieniem (nowych) chrześcijan”. Prześladowania tylko wzmacniają wiarę żywego Kościoła i tylko przysparzają naśladowców Chrystusa. Co nie zmienia faktu, że Kościół krwawi i to nader obficie.  

Oceń ten artykuł


źródło: Włodzimierze Tasak, Open Doors Polska

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze