bieganie

Zapas masła orzechowego, kilkanaście butelek wody oraz napojów odżywczych, specjalistyczna żywność liofilizowana, namiot, odzież termoaktywna, wygodne i rozchodzone buty, GPS, różaniec i sutanna. To wyposażenie dziewięciu amerykańskich kleryków, którzy przebiegli cały Półwysep Apeniński dla… chrześcijan z Iraku, którzy zostali wyrzuceni ze swoich domów przez tzw. Państwo Islamskie.  

„To był koniec marca. Siedzieliśmy i oglądaliśmy mecz, kiedy w przerwie przełączyliśmy na wiadomości i usłyszeliśmy, że właśnie w Iraku niedługo rozpocznie się odbudowa chrześcijańskich domów, które zostały zniszczone przez ISIS. Michael – diakon z Bostony – powiedział: chłopaki zróbmy coś dla tych ludzi. Sama modlitwa nie wystarczy. To musi być coś cool”. Od tego się zaczęło. Dziewięciu kleryków z USA, którzy obecnie studiują na Papieskim Północnoamerykańskim Instytucie w Rzymie, postanowili zrobić coś dla tych, którzy najprawdopodobniej nigdy nie zaznają normalności. 

Cool, czyli co? 

Christian Huebner, kleryk z Waszyngtonu, mówi: „nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. Kilka razy modliliśmy się za prześladowanych chrześcijan z Bliskiego Wschodu, ale to nam nie wystarczało. Pomysł padł, kiedy byliśmy na siłowni – pobiegniemy dla nich przez całe Włochy!”. To był strzał w dziesiątkę. Kupili specjalistyczną żywność i nagłośnili w mediach społecznościowych swoją akcję. Problemem były tylko koszty, które klerycy oszacowali na ok. 30 tys. dolarów. – Stwierdziliśmy, że to sporo pieniędzy – mówi Michael – lepiej by było gdybyśmy te pieniądze przekazali chrześcijanom w Iraku. 

Czasem trzeba komuś dać okazję do spełnienia dobrego uczynku 

-Wokół nas jest wiele osób, które chcą pomagać, ale jeszcze o tym nie wiedzą – śmieje się kleryk Kevin. Także w tym przypadku udało się ich znaleźć. Pomysłowi seminarzyści ogłosili, że ich wyprawa to koszt około 30 tys. dolarów. W to zostało wliczone niemalże wszystko, od żywności, po lekarstwa i hotele. Poprosili o pomoc, ale wszystkie pieniądze, które zostaną im podarowane zostaną co do centa przekazane prześladowanym. W zamian za to, będą spać pod gołym niebem i sami z własnej kieszeni pokryją koszty posiłków. Udało się. W kilka dni zebrali dwa razy tyle. 

„Jak widać biegnąc, można budować domy” 

Diakon Michael, który jest pomysłodawcą biegu dla prześladowanych chrześcijan, kilka lat temu pracował jako wolontariusz Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Właśnie wtedy, jak sam twierdzi: „zobaczyłem, że wielu ludzi na świecie cierpi, tylko dlatego, że są chrześcijanami”. Jak wspomina chciał zostać księdzem, aby im pomagać. – Kiedy zostanę już wyświęcony na księdza, to będę pomagał tym ludziom jako kapłan, ale teraz poza modlitwą i bieganiem, nie mogłem zaoferować im nic innego. Jak widać biegnąc, można też budować domy – dodał.  

Amerykańscy klerycy włączyli się do odbudowy chrześcijańskich domów na równinie Niniwy, która oficjalnie rozpoczęła się 8 maja tego roku. Pomysłodawcą i generalnym wykonawcą projektu jest Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Przewidywany koszt odbudowy 12 tys. chrześcijańskich domów, szacowany jest na około 250 mln Dolarów. 

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze