Czy chrześcijanie w Europie lub szerzej – w świecie Zachodu – mogą się spodziewać prześladowań? Jest to właściwie niemożliwe, żyjemy przecież w cywilizacji stojącej na fundamencie wolności, tolerancji i akceptacji. Prawda jest jednak trochę inna.

„Równe prawa dla wszystkich, łącznie z chrześcijanami”

A jednak nie sposób uciec od myśli, że dla chrześcijan w Europie i Ameryce Północnej idą złe czasy.  Myślę bowiem nie o prawdziwym męczeństwie, a jedynie o wypychaniu chrześcijaństwa ze sfery publicznej i ograniczaniu możności manifestowania swoich przekonań.

Nie jest to zjawisko całkiem nowe, bo  już pod koniec roku 2010 Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wydała raport o nietolerancji i dyskryminacji chrześcijan w Europie. Na 40 stronach tej publikacji można się było zapoznać z 200 przypadkami nietolerancji, dyskryminacji i działań uznanych za sprzeczne z prawem w rozumieniu zapisów kodeksu karnego, a wszystkie one dotyczą działań o podłożu religijnym, czy właściwie antyreligijnym. Raport ten został przygotowany przez Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie. Przedstawicielka Obserwatorium i współautorka raportu, dr Gudrun Kulger, powiedziała:

 

„Nietolerancja i dyskryminacja skierowana przeciwko chrześcijanom oznacza ograniczenie ich wolności słowa oraz wolności sumienia. Jeśli chodzi o jej publiczny i instytucjonalny wymiar, to wolność religijna jest szczególnie zagrożona. Otrzymujemy wiele zgłoszeń dotyczących usuwania chrześcijańskich symboli, albo że przedstawia się chrześcijan w mediach w sposób przekłamany i zgodny z przesądami; ponadto dowiadujemy się o dyskryminacji chrześcijan, jak np. mobbing w miejscu pracy lub pomijanie przy awansie. Pracujemy nad uświadomieniem tego problemu, co może być pierwszym krokiem do poprawy sytuacji w Europie. Nasz cel to: równe prawa dla wszystkich, łącznie z chrześcijanami”.

Najnowszy raport sporządzony przez wspomnianą organizację pochodzi z 2015 r. Jego pierwsza część dotyczy chrześcijan z krajów Azji i Afryki przybywających do Europy, jako uciekiniery przed prześladowaniami. Szczególne alarmujące są doniesienia z Niemiec. Przedstawiciele Akcji na rzecz Prześladowanych Chrześcijan i Potrzebujących, mówią że 40 tys. chrześcijańskich uchodźców i członków innych mniejszości religijnych przebywających w niemieckich centrach pomocy doświadcza dręczenia ze względu na swoje przekonania religijne. Oczywiście w zdecydowanej większości są to sytuacje, kiedy prześladującymi są inni uchodźcy, z reguły muzułmanie, stanowiący w tych ośrodkach dominującą większość rezydentów. Jednak możliwe jest to w dużej mierze ze względu na bierność niemieckiego personelu, który na takie sytuacje przyzwala.

Biją, podpalają, zwalniają, usuwają

W 2015 r. mieliśmy mogliśmy ponad 180 ataków na chrześcijan i propagowane przez nich wartości w Europie. Oto kilka przykładów tych sytuacji:

– W styczniu tego roku 150 par rodziców protestowało w Hamburgu przeciwko naruszeniu ich praw do decydowania o edukacji ich dzieci poprzez poddanie ich agresywnej indoktrynacji dotyczącej sfery seksualnej. Zostali oni zaatakowani przez kontrdemonstrację liczącą około 600 lewicowych aktywistów, którzy obrzucili tamtych jajami, racami i butelkami.

– W lutym w berlińskim akademiku dwaj napastnicy najpierw obrzucili wyzwiskami, a potem dotkliwie pobili 24-letniego studenta wyłącznie „z powodu jego wiary chrześcijańskiej”. W pewnym momencie jeden z napastników przyłożył mu nóż do gardła. Napaść przerwała interwencja pracowników ochrony. Napastnicy zbiegli.

– Uliczny kaznodzieja Mike Overd został w marcu w mieście Taunton skazany na grzywnę za posłużenie się w rozmowie z homoseksualistą wersetami z Biblii ganiącymi homoseksualizm. Sędzia stwierdził, że posłużenie się innymi wersetami byłoby odpowiedniejsze i pozwoliłoby mężczyźnie uniknąć kary.

– Kiedy w kwietniu żona pastora zamówiła przez internet w sklepie Marks & Spencer bukiet kwiatów, do którego miały zostać dołączone słowa podzięki pewnej osobie za troskę i pomoc w ostatnich chwilach życia członkini lokalnego kościoła  Christ Church Teddington, na ekranie jej monitora pojawiły się słowa: „Przepraszamy, w twojej wiadomości znajduje się coś, czego nie możemy napisać”. Kiedy zadzwoniła na infolinię firmy, dowiedziała się, że to słowo „Christ”  zostało zablokowane przez system. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że słowa „Budda” i „Mahomet” sklep uznawał za dopuszczalne.

Dostawca: PAP/EPA.

– W czerwcu w Wiedniu zwolniono nauczycielkę w przedszkolu za to, że „naruszyła neutralność przedszkola w kwestii stosunku do religii”. Jej wina polegała na tym, że kilka miesięcy wcześniej wyjaśniała dzieciom, iż podczas Bożego Narodzenia świętujemy narodziny Jezusa Chrystusa.

Jak podała w sierpniu Szwedzka Narodowa Rada ds. Zapobiegania Przestępczości zanotowano znaczący wzrost antychrześcijańskich przypadków okazywania nienawiści. W ciągu pięciu lat liczba takich przypadków uległa potrojeniu. Można więc było zaobserować poniższe, niezwykle przykre zdarzenia:

– We wrześniu w Szwecji aresztowano dwóch mężczyzn, którzy podłożyli ogień pod kościołem luterańskim w Åmåls. Napastnicy w tym celu użyli koktaili Mołotowa, ponadto wybili kilkanaście szyb w budynku kościelnym i parafialnym.

– W październiku mer hiszpańskiej Walencji nakazał usunięcie wszystkich chrześcijańskich symboli z cmentarza komunalnego w tym mieście. Ponadto władze miasta postanowiły przemianowanie kaplic cmentarnych na „sale ceremonialne”, a także polecono usunięcie krzyży z miejsc publicznych oraz zasłonicie symboli Virgen de los Desamparados (Matki Boskiej Opuszczonych – patronki miasta).

Oczywiście takich sytuacji jest znacznie więcej.  Od roku 2005, wspomniane Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie udokumentowało pod 1600 podobnych przypadków.

Antychrystianizm jak antysemityzm?

Bardzo często dochodzi do dewastacji kościołów i cmentarzy. Tylko w roku 2012 i jedynie w Niemczech zniszczono ich 19, a także aż 4 cmentarze. We Francji jeszcze więcej. Często w Europie Zachodniej dochodzi również do utraty pracy na przykład za noszenie widocznego krzyżyka na szyi, taksówkarzom w Londynie nie wolno mieć krzyża w swoim samochodzie. Powszechnym zjawiskiem w ostatnich latach jest usuwanie krzyży ze ścian w szkołach, szpitalach lub urzędach. Do tego dochodzą takie sytuacje jak zastraszanie przeciwników aborcji czy odmawianie personelowi medycznemu prawa do sprzeciwu sumienia.  I nie są to sytuacje powodujące u ofiar takich działań jedynie drobne uciążliwości życiowe czy zawodowe. W listopadzie 2008 roku hiszpańskiego sędziego Fernando Calamitę ukarano 18-letnim zakazem wykonywania swojego zawodu, ponieważ powołując się na klauzulę sumienia, opóźnił adopcję dziecka przez homoseksualną partnerkę jego matki. W tej samej Hiszpanii w lipcu 2010 roku rząd ukarał dotkliwą grzywną w wysokości 100 tys. euro chrześcijańską sieć telewizyjną za to, że wyemitowała serię reklam promujących rodzinę i krytycznie odnoszącą się do homoseksualnego stylu życia.

Mamy tu do czynienia z trzema rodzajami działań: agresywnymi napaściami grup jawnie antychrześcijańskich, przejawami poprawności politycznej mediów i firm oraz usuwającymi chrześcijaństwo z przestrzeni publicznej decyzjami administracji lokalnej i państwowej. Wszystkie trzy składają się na dopełniający się obraz opresji spotykających chrześcijan.

Ze względu na to, że tego rodzaju sytuacje są coraz częstsze w Niemczech, polityk CDU, Otto Wulff oświadczył, że „czyny karalne wobec chrześcijan powinny być w przyszłości tak samo odnotowywane w kryminalistyce, jak ataki na tle antysemickim”.

Trwa wojna o rząd dusz

Sytuacje tego dowodzą nie tylko tego, że chrześcijanie doświadczają na sobie aktów agresji, ale także tego, że są dyskryminowani. Brytyjskie badania z ostatnich lat pokazują, że około dwóch trzecich chrześcijan zaangażowanych w politykę w miejscach pracy, życiu publicznym i mediach coraz bardziej jest spychanych na margines. „To, co dzieje się w Europie Zachodniej, to nie prześladowania, ale marginalizowanie wiary, którą stara się przedstawiać tylko jako kwestię osobistego sumienia” – uważa George Carey, emerytowany arcybiskup Canterbury.

Jak to możliwe, że liberalna demokracja, która z zasady powinna stać na straży wszelkich wolności, zarówno tych obywatelskich, jak i czysto prywatnych, tak źle sobie radzi z pielęgnowaniem wolności sumienia i wyznania? Choć tym razem, inaczej niż kilkaset lat wcześniej, nie jest to narzucanie ograniczeń wyznawcom jednego nurtu chrześcijaństwa przez wyznawców innego, ale działania podejmowane przez przedstawicieli świeckiego z założenia państwa.

Co ciekawe, jako chrześcijanie oceniamy bardzo krytycznie zarówno owo budowanie civitas christiana, jak i współczesną kondycję europejskiego chrześcijaństwa, co w końcu nie jest pozbawione racji. Jednak jak się okazuje, współczesny świat próbujący od ponad dwustu lat budować swoją własną ześwieczczoną cywilizację, dostrzega istotne zagrożenie w tym, co nam jawi się jako tak słabe i bez znaczenia.

Kto ją wygra?

Na interesujące aspekty tej sprawy zwraca uwagę długoletni premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair, zresztą wywodzący się z lewicowej, a więc generalnie dystansującej się od chrześcijaństwa, Partii Pracy. Powiedział on: „W brytyjskim społeczeństwie istnieje ryzyko, że ludzie zaczynają postrzegać wiarę jako rodzaj osobistego ekscentryzmu. Mam nadzieję i wierzę, że historie ludzi, którym odebrano prawo wyrażania swojego chrześcijaństwa, są wyjątkami, lub nastąpiły w wyniku absurdalnych, indywidualnych decyzji. Moim zdaniem ludzie powinni być dumni ze swojej wiary i mieć możliwość wyrażania jej, jeśli chcą”.

Paradoksalnie z tej swoistej wojny z chrześcijaństwem może wyniknąć coś dobrego: oddzielenie od Kościoła zastygłego w dogmatach, ceremoniałach – ale i próbach przypodobania się współczesnemu światu, takiej formy chrześcijaństwa, które na przekór przeciwnościom podejmie walkę o to, co słuszne, bez oglądania się na to, co poprawne; walkę o to, co Chrystusa, bez oglądania się na to, czego chce bardziej, że jak uczy nas Biblia – na koniec Boży Kościół triumfuje, a nie opłakuje swoją klęskę!

***

Ponad 200 milionów ludzi doświadcza dziś dyskryminacji i prześladowań z powodu swojej chrześcijańskiej wiary. Wielu z nich nie może spotykać się na wspólnej modlitwie, są aresztowani, poddawani torturom, a nawet zabijani.

Dzisiaj Kościół przechodzący przez cierpienie, zmagający się z opresją potrzebuje wsparcia w duchowej walce.  Już dzisiaj dołącz do grona tych, którzy modlą się za prześladowanych ze względu na Chrystusa i zamów bezpłatny kalendarz modlitw wraz z magazynem. Kalendarz możesz zamówić na stronie www.opendoors.pl lub telefonicznie, dzwoniąc pod numer  22 250 16 70. Podejmij to wyzwanie i bądź częścią duchowej wojny. 

Sekularyzm w Europie Zachodniej – czy to już wojna?
6 (100%) 2 ocen.


źródło: Dr Włodzimierz Tasak

Tagi

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.